2013-03-11
Dyktator i rada wodzowskiej jednomyślności
Tiopental Veritaserum
„Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 22 (posłuchaj mp3)
Dyktator był wściekły. Przez ostatnie kilka minut wydzierał się na rajców. Krzyki niosły się szeroko, więc strażnicy zareagowali odsuwając tłuszczę kilkadziesiąt metrów dalej od pałacu, żeby zapewnić Stakorowi komfort i odrobinę intymności. Niech krzyczy sobie w spokoju. Jakoś specjalnie długo to nie trwało. W końcu trzasnęły drzwi i rajcy zostali sami. Przez dłuższą chwilę na sali panowała cisza. Każdy bał się odezwać, bo dyktator mógł w każdej chwili wrócić. Lubił w ten sposób zaskakiwać swoich podwładnych. Po dłuższej chwili napięcia ciszę przerwało westchnienie ulgi.
– Jak głosowałeś kretynie?!
– Ja!? To nie moja wina…
– A czyja?!
Rajcy zaczęli się przekrzykiwać jeden przez drugiego. Każdy chciał odsunąć podejrzenia od siebie oskarżając innych. I krzycząc głośniej niż pozostali. Strażnicy po raz kolejny poszerzyli ochronny kordon wokół pałacu. Stakor nie lubi, kiedy jego ludzie przynoszą mu wstyd.
– Jak do tego doszło?! – radni załamywali ręce.
Dyktator wykonał krok w stronę ludu prostego i powołał wyspiarską radę opinii, która miała wyrażać “zdanie ludu”. A rajcy mieli jedynie zadbać o to, żeby opinie były słuszne. Skład rady miał być w pełni kontrolowany. Nie bez kozery przeciwnicy Stakora nazywali ją “radą wodzowskiej jednomyślności”. Plan był doskonały, ale zwiedli ludzie. I teraz krzycząc po sobie próbowali ustalić jak to się stało, że powołanie do rady otrzymał Ściełuk, wojownik Krztura.
– I co z tego? – zapytał naiwnie Grzada.
Rajcy opadli na niego jak sępy na padlinę. Kozioł! Kozioł ofiarny. W kilka chwil zaszczuli go niemal jak psa. Chociaż nie miało to znaczenia od razu poczuli się lepiej. Zmyli z siebie część winy za niegodne zachowanie. Zadowoleni opuszczali pałac dyktatora. Ostatni wyszedł Grzada. Nieco zdziwiony całą sytuacją.
– Jak kandydowałem do rady to nie sądziłem, że tak to będzie wyglądać – pomyślał i wzruszył ramionami. Kiedy tylko opuścił pałac pozbył się jednak chmurnych myśli. Wrócił do rzeczywistości. Był piękny, słoneczny dzień. Szkoda czasu na zajmowanie się takimi problemami. Dyktator archipelagu siedmiu wysp z pewnością sobie poradzi. Stakor, słońce tej ziemi, jest przecież nie tylko nieomylny, ale i wszechwładny.
c.d.n.
* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
ten odcinek to dla mnie enigma.
pomyłka, albo wreszcie coś normalnego ?