2013-07-05
Czas: 24 godziny. Dystans: 580 km.
Mój licznik rowerowy po 24 godzinach jazdy pokazał 580 przejechanych kilometrów. Haczyk tkwi w tym, że nie mówimy tutaj o jeździe bez przerw, tylko o łącznym czasie jazdy w ciągu kilku dni. Ale teoretycznie Rewal jest w zasięgu. Dobra wiadomość jest taka, że podany przeze mnie wynik uwzględnia wycieczkę rowerową z dzieckiem, kiedy siłą rzeczy nie pędziliśmy 35 km/h. A jak już jesteśmy przy prędkości, to maksymalna osiągnięta przeze mnie na dwóch kółkach prędkość, to jak do tej pory 67 km/h. Przygotowań do projektu Rewal 24 ciąg dalszy.
Sponsorem zabawy jest sklep rowerowy Axis.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
W minioną środę do 4-dniowej pieszej pielgrzymki z Szarleja na Jasną Górę dołączył starszy pan J.M.
Szedł pieszo, samotnie całą noc z dwoma latarkami.
WIARA PRZENOSI GÓRY
Niema Pan najmniejszych szans przejechania tego dystansu w tym czasie, trzeba umieć mierzyć siły na zamiary, ale opowiadać to Pan umie … żenada
Wie Pan, być może. Każdy powinien jednak stawiać przed sobą cele i dążyć do ich realizacji. Lubię wyzwania i teraz postawiłem przed sobą ambitny cel. Nie uda się w 24 godziny? Trudno. Zobaczymy ile czasu mi to zajmie. Nie muszę nikomu niczego udowadniać – to rywalizacji z samym sobą. Na miejscu nie ma medali. Jest za to satysfakcja.
Na marginesie dodam, że jak ostatnio wyruszyłem na rowerze górskim nad morze też słyszałem, że nie przejadę 200 km jednego dnia. A udało się. I to z bagażami i bez specjalnego przygotowania. Przejechałem też kiedyś trasę na rolkach z Chałup na Hel. To także było wyzwanie i myślałem, że nie dojadę, zwłaszcza, że rolki nie są moją najmocniejszą stroną. Przebiegłem katorżnika. Kiedyś chciałbym się zmierzyć z maratonem. Robię to – bo lubię. Podejmowałem się za trudnych wyzwań, którym nie podołałem – trudno. Przygotuję się i następnym razem będzie lepiej.
Nie rozumiem natomiast tej złości i goryczy zawartej w Pana komentarzu. Rozumiem, że polityka wywołuje emocje, że możemy mieć różne zdania i opinie. Ale w tej sytuacji?
bier koło i niy pokazuj sie koło łosiedla….. pozdrowionka łod stasia i bronka……