2013-11-30
O dyskusji w internecie
Śledząc komentarze na blogu i forach internetowych zastanawiam się jak oceniacie Państwo poziom dyskusji w internecie? Nie mówię tu tylko o forach piekarskich (choć to też niezły przykład). To co się dzieje czasami jest zatrważające.
Jak należy kształtować dyskusję? Komentarze powinny być swobodnie puszczane, czy też moderowane? Jeśli moderowane, to w jakim stopniu?
Pamiętam, kiedy zaczynałem pisać tego bloga byłem przekonany o tym, że dyskusji trzeba się nauczyć. Na blogu ukazywały się wszystkie komentarze, a mistrzem w komentowaniu był niejaki “quasi”, który nie przebierał w słowach krytyki z użyciem niewybrednych wulgaryzmów i obrzydliwych porównań. Można je zresztą do dzisiaj znaleźć w archiwum.
Później wraz z Tomkiem Wesołowskim otrzymywaliśmy smsy, w których grożono nam nawet śmiercią naszą i naszych rodzin. Sytuacja uspokoiła się do czasu ponownych… wyborów. Emocje polityczne wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem.
Teraz jest różnie, chociaż do poziomu “quasiego” nikt się nie zniżył. Ale mamy chyba nawrót choroby. Smsy się nie powtórzyły, pojawiły się za to “anonimowe telefony” i szkalujące komentarze. Co ciekawe zaobserwowałem, że w obronę bierze się nie ofiary, ale “zamachowców”.
Wracając do komentarzy – zauważyłem, że dyskusję wywołują tematy “krwawe”. Nie dyskutujemy o książkach, wydarzeniach kulturalnych, sportowych itp. Pozytywne tematy nie budzą zainteresowania. Spieramy się, a raczej walczymy tylko na gruncie politycznym. I zwykle robi to garstka tych samych, zaangażowanych osób – pod różnymi nickami. Reszta woli czytać niż dyskutować. Być może właśnie ze względu na poziom dyskusji.
I pytanie końcowe: nauczymy się kiedyś normalnie ze sobą rozmawiać na każdy temat?
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
takie czasy …………………………………
powiesz prosto w oczy, pracowałeś w Piekarach nie u prywaciarza,,masz posprzątane,
Faktycznie większość woli czytać, niż dyskutować. Większość woli patrzeć z boku, niż się zaangażować. Przykład: ostatnie spotkania z Prezydentem w temacie budżetu obywatelskiego. Na prawie 60 tysięczne miasto kilka, kilkanaście osób brało w nich udział.
Jak się różnimy w poglądach to lepiej przeciwnika zbluzgać, niż merytorycznie porozmawiać. Przy tym użyje się kilka mniej, lub bardziej wulgarnych określeń dla zaakcentowania swojej “siły”. Proponuję choćby iść na spotkanie z urzędnikami, czy radnymi i tam wykazać się swoją siłą “słowną”. Poza tym, jak się nie ma rzeczowych argumentów dla poparcia swoich tez, to się je na poczekaniu tworzy. Internet wszystko łyknie, a jak jeszcze ktoś uwierzy w pomówienia i uda się podkopać zaufanie “przeciwnika” czyli odmiennie myślącego – to sukces. Wszak wszystko polega na niedomówieniach… prosto do celu. Zasady…, a kto by się nimi w internecie przejmował.
A po co tam miałem iść ?. Żeby mi ciemnotę wciskał ?.
Ja chciałem się wybrać, ale niestety, godzina 17 w tygodniu to dla mnie jeszcze czas pracy.
Poziom dyskusji jest także uwarunkowany poziomem wpisu/artykułu (forma dygresji i stronniczość autora).
“Gdy rozum śpi, budzą się upiory” F.Goya
Pozdrowienia dla Ady. 🙂
Chcesz zrobić karierę tymi cytatami ?
winszuję Panu za ten wpis, którym ewidentnie prowokuje Pan kogoś (Ady) do napisania jakieś zgryźliwej uwagi.
Ludzie myślą, że zza monitora są anonimowi. Gdyby nie to, to zdecydowana większość komentarzy by nie powstała. Krowa, która dużo ryczy mało mleka daje.