2014-12-13
Hej kolęda, kolęda…
Dziś zajrzał do nas ksiądz, żeby pobłogosławić dom i rodzinę. Akurat byliśmy w trakcie świątecznych porządków. Wizyta nie była długa, ale wystarczyło czasu, żeby porozmawiać. Okazuje się, że kolędę przyjmuje mnie więcej… połowa mieszkańców. Czyli najlepiej nie jest. A przecież “gość w dom, Bóg w dom”. Wieczorem ubraliśmy choinkę i… już czuć świąteczną atmosferę. Ta wielka bombka na choince, to dzieło Juniora. Motyw “smoczy” to nowość na Boże Narodzenie, ale… dlaczego nie?


Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
A ja widzę, że u nas katolicyzm to mocny w gębie jest. Politycy, internauci wszyscy głośno krzyczą o zasadach, których… sami nie przestrzegają. Ileż w tych wpisach jest chrześcijańskiego miłosierdzia, miłości i przyjaznego spojrzenia na drugiego człowieka. Wesołych Świąt!
Panie Krzysztofie ostatnie zdanie jest super prawdziwe.
Ateista przyjął kolendę?
???
Zgadzam się w zupełności z cytowanymi ,,czytelniczką” i ,,anonimem”. Pan wiceprezydent zaliczył kolejną wtopę (pierwszą było mętne tłumaczenie o nieobecności p. Sławy na debacie radiowej) i niech lepiej nie zabiera głosu w sprawach, o których nie ma bladego pojęcia. Nie jestem do Pana uprzedzony – dwukrotnie głosowałem na p. Umińską- Duraj.
Oby tylko takie “wtopy” mi towarzyszyły. A tak na marginesie – proszę zobaczyć, jak niewinne wydawałoby się tematy potrafią ludzi dzielić. Dużo jest w nas przekory, mało otwartości.
Ważne, że ludzie w ogóle zaczynają rozmawiać! Każda forma dialogu jest dobra “lepsza siła argumentu niż argument siły”. Kwestia pojmowania wiary, religijności, praktykowania, sumienia jest kwestią indywidualną. Tak samo jak przynależność partyjna i upodobania polityczne.
Nikt nie chciał nikogo dzielić ludzie napisali jak oni podchodzą do odwiedzin kolędowych tak mi się wydaje.Korzyść z tej dyskusji może być taka że Pan wiceprezydent za rok będzie oczekiwał przygotowany na odwiedziny kolędowe , pozdrawiam i życzę Zdrowych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
A ja rozumiem tych oburzonych – choć sam ich oburzenia nie podzielam. Myślę, że w naszej mentalności ciągle jeszcze mocno tkwi kolęda jako odwiedziny “księdza wizytatora”. A wiadomo, że do wizytacji należy być odpowiednio przygotowanym. Zakorzeniony obraz księdza-urzędnika nie tak łatwo zmienić – tym bardziej, że czasem sami księża nie tego nie ułatwiają (delikatnie mówiąc). Wystarczy jednak trochę luzu i życie staje się łatwiejsze a kolęda mniej stresująca (dla księdza również) 🙂
To nie jest kwestia traktowania księdza jako wizytatora. To jest kwestia elementarnego dobrego wychowania. Nie jest żadnym problemem sprawdzenie, kiedy planowana jest kolęda i odpowiednie przyjęcie księdza. Dzisiejszy świat staje się byle jaki. W każdej dziedzinie.
Podpisuję się pod tą wypowiedzią. Dla mnie kolęda to nie wizytacja, to odwiedziny, a jak ktoś przychodzi w odwiedziny to się przygotowuję. Trochę inaczej gdy mam przyjąć znajomych, trochę inaczej – gdy księdza (krzyż, świeczki na stole). Oczywiście, niezapowiedziani goście też są mile widziani, ale akurat kolęda nie nie niezapowiedziana. Chyba jednak pan Krzysztof tak właśnie lubi kolędę przyjmować, a to z plecakiem, a to podczas ogarniania domu 😉
A własnie.. kluczem do zagadnienia jest słowo “odpowiednie”. Co więc znaczy “odpowiednie przyjęcie księdza”..? Nie żebym się nie zgadzał na wysprzątanie domu przed przyjęciem gości (jakichkolwiek), ale robienie z tego międzynarodowej afery i centralnego punktu wokół kolędy jest pomyłką. Jestem przekonany, że dla każdego normalnego księdza, najlepsza kolęda to też nie taka, gdzie podłoga na błysk i rodzina piękna jak z obrazka. Ale to już mocny offtopic.
Nie mogę uwierzyć, że Pan nie rozumie…
Kolęda to nie jest “… dziś zajrzał do nas ksiądz…”. Te odwiedziny są raz w roku, zapowiadane dużo wcześniej. Wszystkich gości tak Pan przyjmuje?
Jeśli wizyta nie była oczekiwana, bo po prostu nie interesuje się Pan tym wydarzeniem – wtedy rozumiem.
Nie każdy musi być katolikiem 🙂
Z tego co mi wiadomo to wtopę a raczej celowe działanie zaliczył tu Pan były prezydent i radio Piekary ponieważ wiedzieli o nieobecności Pni Sławy a mimo to wyznaczyli czas i miejsce debaty. po to aby tacy jak szanowny komentujący Witold mieli co komentować
“Okazuje się, że kolędę przyjmuje mnie więcej… połowa mieszkańców. Czyli najlepiej nie jest. ”
Dla kogo nie jest?
Bo dla mnie jest ok.
99% katolików, a 50% nie wpuszcza księdza…
bo to są tacy katolicy jak ktoś powiedział mają 4 kółka czyli chrzest komunia ślub i pogrzeb
W naszej Parafii są wcześniej ogłaszane terminy odwiedzin kolędowych i tylko choroba albo nagłe zdarzenie mogło by spowodować że nie był bym przygotowany na tego najważniejszego gościa w czasie całego roku. Bo jak Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko inne jest na właściwym miejscu
Najważniejszego gościa w całym roku? Widzę, że Ty to raczej fanatykiem jesteś a nie katolikiem. Wiara to nie klechy którzy w 90% liczą na kasę i gadają o rzeczach o których pojęcia nie mają. Na ale skoro Ty podczas kolędy calujesz księdza po rękach i uważasz go za Boga to współczuję.
Przyjmować kolędę w trakcie porządków???
Nie najlepiej to świadczy o gospodarzach.
Przedyskutowaliśmy to z księdzem… I okazuje się, że jego zdaniem nie ma powodu do “odwoływania” kolędy. Nie jest ważny obrus na stole, ale otwartość. Ksiądz opowiadał jak odwiedzał mieszkańców, którzy byli w trakcie remontu, przeprowadzki i w domu były tylko kartony itp. Bez przygotowania, w ciuchach roboczych, ale szczerze ucieszeni wizytą i oczekujący na błogosławieństwo. Zresztą miałem podobną sytuację. Akurat tak się złożyło, że w zeszłym roku spotkaliśmy się w drzwiach – ksiądz i ja, z wielkim plecakiem po powrocie z górskiej wyprawy. I było to bardzo miłe spotkanie i nawet długa wizyta, bo tematów do rozmowy nie brakowało.
Racja
Czy ja wiem.. porządki wcale źle o człowieku nie świadczą. ;P
Świąteczne porządki to w tym wypadku było zadbanie o wystrój świąteczny, ubranie choinki, której fotkę załączyłem, a nie mycie okien, ale widać, że temat budzi emocje. Pytanie tylko czy konieczne?
Muszę skomentować to co Pan napisał o tym że połowa ludzi przyjmuje księdza. Jest jakaś tendencja wzrostowa w tym że coraz mniej ludzi “wpuszcza” kolędę. Kilka godzin temu dyskutowałem właśnie z kolegą który uważa że chodzenie do kościoła jest nie modne. Wiara to według niego moda. Modne jest wtedy gdy trzeba ochrzcić dziecko gdy ma przyjąć pierwszą komunię świętą bierzmowanie ślub kościelny i wreszcie u schyłku życia modne jest w asyście księdza udać się w ostatnią drogę. Po co ?????? Zawsze zadaję sobie to pytanie. Chrzest . komunia – dla prezentów?ślub kościelny – bo co powiedzą sąsiedzi ?. Rozumiem i cenie ateistów którzy trzymają się jakiejś wytyczonej linii od zawsze. Ostatnio dość często spotykam się ze stwierdzeniem że coś jest nie modne. Znajoma z dziada pradziada piekarzanka Ślązaczka (hanyska) nagle zauważyła że śląska gwara jest nie modna ona nawet się tym brzydzi stwierdziła. Brzydzi się tradycją kulturą i tożsamością (tak mi się wydaje) po jej stwierdzeniu. Ja sam Ślązakiem nie jestem choć wychowałem się na Śląsku od dziecka i uważam że Śląsk jest mój że ja jestem stąd . Na bazylice jest przy wejściu tablica ze słowami wielkiego Ślązaka Kardynała Augusta Hlonda – Kto chce zobaczyć wiarę tego ludu musi przyjść do Piekar. Chyba że to przestało być modne. Miłej niedzieli wszystkim życzę, ja wbrew modzie idę do kościoła.
“Rozumiem i cenie ateistów którzy trzymają się jakiejś wytyczonej linii od zawsze’ Proszę powiedzieć jak nazwać rozwiedzionego ateistę który ma ślub cywilny z nową partnerką (całe szczęście że to kobieta) wyśmiewa katolików i nie tylko, a idzie ochrzcić dziecko, a nastepnie nie przyjmuje kolędy bo niewieży? Panie Krzysztofie niech mi Pan powie czy ten ksiądź pomógł w porządkach sam czy z ministrantami, tak tylko pytam?