KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-KAJDAN

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2015-11-09

Rysy, medialny szum i nowe hobby

Nie spodziewałem się, że nasza mała wyprawa na najwyższy szczyt Polski wzbudzi takie zainteresowanie i skrajne emocje. Bez względu na wszystko – z pewnością Krzyś będzie miał piękną pamiątkę. Ale mnie osobiście skłoniło to do refleksji i moim zdaniem problem nie w tym czy w górach jest bezpiecznie, ale w tym, że wydaje się to “niezwykłe”. Być może za bardzo przyzwyczailiśmy się do tego, że dzieci siedzą w domu przed telewizorem? Może czasami piętrzymy trudności i odkładamy przygody “na później” z lenistwa? Przecież nie trzeba od razu zdobywać najwyższy szczyt, ale na pewno warto wyjść z domu. My wychodzimy od małego i dlatego Krzyś jest na tyle wszechstronnie przygotowany, że ta wyprawa nie stanowiła problemu. Ani kondycyjnie, ani technicznie. Zresztą nie jest jedyny – dostałem maila od taty innego siedmiolatka i film z wejścia na Świnicę razem z zaproszeniem do wspólnych wypraw. Super! Z drugiej strony pamiętam, że niekoniecznie tylko wysokie góry budzą emocje. Kiedy Krzyś miał niecały roczek i spędził dwa tygodnie na jachcie na jeziorach mazurskich – też wzbudziło to wątpliwości niektórych osób. Może to był pierwszy krok w stronę szczytu? I co dalej? Mamy jeszcze trochę “szalonych planów”, ale ponieważ czasami odbiega to od tematyki tego bloga, postanowiłem (i tu dochodzimy do nowego hobby), żeby Państwa nie zanudzać zacząć pisać w nowym miejscu o naszych przygodach, o tym jak wspólnie poznajemy świat i dlaczego aktywność w różnorodnych formach jest lepsza od siedzenia w domu. Pisać będę z dwóch perspektyw: siedmioletniego dziś Krzysia – tego co przeżyliśmy i co jeszcze planujemy oraz dwumiesięcznego Maćka, który dopiero będzie musiał “zmierzyć się” z szalonym tatą. Będzie trochę zdjęć, filmów i osobistych refleksji prowadzących do jednego wniosku: dzieciak tak naprawdę nie musi wywracać życia do góry nogami, bo niewiele jest rzeczy, których nie można robić razem. Zanim zaproszę na moją (a raczej naszą) nową stronę – odsyłam do jakże sympatycznego programu “Pytanie na śniadanie” (prawdziwy, telewizyjny debiut Krzysia w programie na żywo) oraz pozostałych materiałów z wyprawy.

Pytanie na śniadanie
TVN24
Gazeta Wyborcza
Teleexpress

pns0pns2 pns22

← Powrót

Komentarze



Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Arleta
Arleta
10 lat temu

Wprawdzie w góry jeżdżę tylko w odwiedziny do rodziny ale podziwiam ludzi którzy mają odwagę aby pokonywać lęki mają pasję i ją rozwijają mają marzenia i spełniają je. Uważam że Ci którzy krytykują Pańską wyprawę z synem częściowo zazdroszczą albo są też i tacy którzy nie mają czasu dla własnych dzieci wiec lepiej skrytykować ojca który ma czas dla dziecka bo taka wyprawa to ogrom poświęconego czasu na przygotowania prościej jest leżeć przed tv zamiast wyjść z rodziną na spacer prościej jest wyjść do knajpy niech dziecko od najmłodszych lat zbiera “dobre wzorce” Krzyś oprócz taty ma też mamę i nie wierzę że kochająca matka pozwoliłaby ojcu na nieprzemyślaną wyprawę .Gratuluję odwagi trzymam kciuki pozdrawiam 🙂

ja
ja
10 lat temu

to super ,że zaszczepił Pan w dziecku zamiłowanie do sportu i aktywnego trybu życia ,to ważne w dzisiejszych czasach, ale nie jest Pan jedyny

ziomek
ziomek
10 lat temu

Ja rozumiem, wyprawa, góry, 7 lat, wyczyn… Tylko nie rozumiem tego ekshibicjonizmu. Spędzam sporo czasu w górach, znam wielu ludzi z dziećmi, które je tam zabierają. Jakoś co tydzień nie ma o nich programu. Co z synem, który za kilka lat może nie będzie miał ochoty być medialny, a którego prywatność już teraz jest obnażana.

https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki

Polecam lekturę – skitury, czy rower w karpatach rumuńskich, biwakowanie pod chmurką z dwójką dzieciaków jako nowe pomysły na czas wolny. Bez kamer tvp .
Przed tymi ma Pan szersze pole do popisu pełniąc swoją obecną funkcję. Wykształcenie zobowiązuje – PR opanowany na szóstkę. Mniej szumu, więcej merytoryki.

Anonimowo
Anonimowo
10 lat temu
Reply to  ziomek
z Osiedla
z Osiedla
10 lat temu
Reply to  ziomek

Jestem zdania, że im więcej kamer dla śledzenia dobrych rzeczy to dobrze. To, że Pan K. robi to również w celach PR to dla mnie nie ma znaczenia. Powiem tak, niech wszyscy robią dobrze rzeczy w świetle kamer to nam wszystkim będzie na pewno lepiej. Poza tym lepiej, że TV pokazuje dobre tematy, a nie gnioty zatruwające ludziom umysły.

p.s. Piekary też na tym zyskują PR 😉

PABLO
10 lat temu
Reply to  ziomek

O! Widzę, że ktoś tu zapodał link do fotorelacji z naszych klubikowych wycieczek z dziećmi.

Zapraszamy na wspólne wycieczki. Pieszo, rowerem, na nartach i w kajaku. Razem raźniej!

PABLO

Anonimowo
Anonimowo
10 lat temu

Za komuny nie było komputerów to spędzało się czas za domem, jeździło się na kolonie i wczasy, bo zakłady pracy posiadały swoje ośrodki wczasowe. A teraz młodzież spędza czas przy komputerach, rodzice pracują a na akord do późna, a na aktywność na hobbistyczne wyprawy nie mają gotówki teraz w demokracji której ludziom teraz brakuje.

Anonimowo
Anonimowo
10 lat temu
Reply to  Anonimowo

Prawda.

Joanna
Joanna
10 lat temu

Najpierw przeczytałam o wyprawie, potem dowiedziałam się, że to “nasi” 😉 Osobiście jestem za. Za przekazywaniem dzieciom zamiłowania do gór, wspinaczki, ruchu i miłości do przyrody. A nikt tego nie zrobi lepiej od kochającego rodzica. Kocham góry i najchętniej każdą wolną chwilę spędziłabym w Tatrach. Wędrówki górskie to wiele wspólnych godzin na szlaku. Dzieci uczą się szacunku do przyrody i do innych ludzi, pogłębiają kontakt z rodzicem, uczą się walczyć z własnymi słabościami i uczą się tego, że nie wszystko przychodzi w życiu łatwo a czasami trzeba zrezygnować w połowie drogi. Takiej wiedzy i doświadczenia nie zdobędą przed komputerem czy przed telewizorem. Oczywiście najważniejsze jest bezpieczeństwo, ale w tym przypadku asekuracja była wzorcowa (no może jeszcze kask by się przydał, ale nie będę się czepiała). Ten film jest przykładem jak można mądrze kochać dzieci, stawiać przed nimi kolejne wyzwania i pomagać im w ich realizacji. Podobnym przykładem jest pan Przemysław Piegza, który w tym roku już po raz drugi ze swoim 8 letnim synem Alexem zdobył Mnicha (filmik na fb). Jeśli asekuracja dziecka jest właściwa a wycieczka poprzedzona wcześniejszymi łatwiejszymi wyprawami jestem zdecydowanie za i podziwiam zarówno rodziców jak i dzieci, którym się chce. Chętnie będę odwiedzała Pana bloga o Waszych wyprawach.