2017-02-17
Strażnik cesarzowej
Przyspieszony oddech, pot spływający po plecach i pełne skupienie wśród szczęku żelaza. Odpierając ataki dwóch rosłych wojów był w swoim żywiole.
– Aaaaach! – rozbił osłonę rywala odrzucają go barkiem na ścianę. Zanim ten się zorientował co się stało i zebrał do dalszej walki – on zawirował i rękojeścią uderzył w twarz drugiego z napastników. Najzwyczajniej w świecie dobrze się bawił. Kątem oka dostrzegł kolejnych dwóch napastników. Wpadł między nich roztrącając ich barkiem. Czterech na jednego…
– Zatańczymy – wyszczerzył zęby i dobył drugiego miecza. To zdecydowanie wyrównywało szanse. Spróbujcie zaatakować jednocześnie. Teoretycznie możliwe, ale w praktyce… Nawet nie próbował parować. Rzucił się półobrotem wprost na rywali. To nie było czyste kopnięcie, ale niezwykle skuteczne. Jeden na kolanach, zostało trzech. Już się nie bawił. Atakował niemal w berserkerskim szale rozbijając tarcze i miażdżąc stopy. Miecze wirowały z niewiarygodną prędkością. Wojowie już tylko się bronili, jeden po drugim ustępując furii strażnika. Wystarczyło kilka oddechów i było po walce. Nikt nie ucierpiał, a przynajmniej… nikt nie zginął.
– Do następnego razu – Krztur rzucił miecze na ziemię i wyszedł w stronę łaźni. Był w formie. Gotowy do walki, ale nie było rywali. Straszliwie się nudził. Wielokrotnie czuł na sobie spojrzenia spiskowców, ale nie odważyli się na otwarty ruch przeciwko cesarzowej. Do tej pory, nie rzucili jeszcze rękawicy, nie wyzwali do walki. Wolą knuć i czaić się w ciemnościach, ale prędzej czy później przyjdzie czas konfrontacji.
– Będę gotowy – uśmiechnął się szeroko pierwszy strażnik cesarzowej. Teraz odpocznie, ale wieczorem wróci do morderczego treningu. Zdecydowanie brakowało mu rozrywki. Oby rywale wystawili kogoś naprawdę dobrego. Godnego uwagi.
* * *
W tym samym czasie cesarzowa robiła porządki z garderobą. Zdecydowanie ciężko było jej się zmieścić na ograniczonej przestrzeni zostawionej przez poprzednika. Opróżniała właśnie kolejną obszerną szafę z nikomu niepotrzebnych, zakurzonych papirusów kiedy wypadły z niej transparenty. Oniemiała cesarzowa wpatrywała się z niedowierzaniem w baranie skóry z nieudolną podobizną wodza i naniesionymi napisami “Kochamy Dyktatora”. Kiedy otrząsnęła się z pierwszego szoku postanowiła przeszukać wszystkie szafy, ale po chwili zmieniła zdanie.
– Strach pomyśleć co jeszcze mogę znaleźć – pomyślała kręcąc głową i wróciła do przygotowywania swojej garderoby.
c.d.n.
Tiopental Veritaserum
Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 63
* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
A w całej Pieśli mali dorastający wojowie usiłowali naśladować Krztura.
Wielu głośno się przechwalało “Jam jest Lipka, syn Krztura”
A i poddane cesarzowej miały swoje ciche marzenia…