2018-02-25
Vlog: z przymrużeniem oka
Nie próbujcie tego “w domu”… Niezwykle emocjonująca i… stresująca sytuacja. Bałem się i nie było nic słychać, więc tym razem krótko. I tym razem nie traktujcie mnie poważnie. Tak naprawdę wcale tak nie myślę. Warto spróbować!
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Kiedyś załatwiałem sprawę w sekretariacie piekarskiego Urzędu Miasta. I widok Pana Turzańskiego biegającego w klapkach i szortach BEZCENNY. Pewne miejsca wymagają poważniejszego ubioru. Sekretariat Urzędu Miasta to nie szatnia w aquaparku. Widać luzackie podejście do życia Pana Wice Prezydenta. Żal Pani Sławy żeby nie zatonęła przy okazji…To uczciwa kobieta.
Rozumiem, że szorty są nieuczciwe 🙂 🙂 🙂 A tak poważnie byłem dwa razy na przyjęciach stron i nie zdarzyło mi się, żeby prezydent przyjmował mnie w szortach czy klapkach. Poza tym… mamy środek zimy, więc chyba powiało wiosną… albo wyborami 🙂 A ten luz Turzańskiego pozwala na to, że można napisać do niego na facebooku i liczyć na odpowiedź, co mnie bardziej odpowiada niż nadęty koleś w garniturze, do którego nie można się dostać. Ale co kto lubi…
Drogi panie WSZYSTKO MA SWOJE GRANICE. Moze zrobimy z Urzedu kompeks sportowy albo knajpe tak zeby na luzaka bylo?
Niedawno na spotkanie z mieszkancami… przybiegl w dresie pan vice. A teraz mieszkancy pewnego bloku slysza ze pan chory bo mieli sie spotkac z wladza(WLADZA! czyli wladza jest pan tylko i wylacznie) a tu prosze samochody.,bojery…ponoc kazdy jest kowalem swojego losu ale nam sie widzi ze jednak “kowalem naszego losu” jest pan.
Pamiętam, że poprosili mnie mieszkańcy na spotkanie. Spędzałem wtedy czas nad jeziorem. Przyjechałem od razu, żeby nie trzeba było na mnie czekać. To jednak trochę inna sytuacja, choć dotycząca tego samego tematu – dwa tygodnie spędziłem w domu, walcząc z chorobą. Dwa antybiotyki i cała masa zmarnowanego czasu. Ponieważ chcieliście się Państwo spotkać poprosiłem o ustalenie terminu po moim powrocie do pracy. Ponieważ powiedzieliście Państwo, że nie chcecie się ze mną spotykać – nie będę obecny na spotkaniu. Zresztą teraz spór będzie rozstrzygał sąd – bo Państwo zaskarżyliście jedne uchwały, ZGM inne. Czas pokaże kto ma rację. Osobiście mam się czym zajmować, bo poza Waszym budynkiem – podłączamy do CO i robimy termomodernizację w 80 innych. Natomiast jeśli Państwo chcecie się spotkać z “władzą”, to żadnych problemów nie widzę. W każdy poniedziałek przyjmuje mieszkańców Pani Prezydent (ja również), więc wystarczy się zapisać i przyjść. A raz w miesiącu (w każdy ostatni czwartek miesiąca) Pani Prezydent zaprasza mieszkańców na kawę w restauracji (tu również mam przyjemność być, choć ze względu na chorobę ostatnio mnie nie było). Okazji do spotkania więc nie brakuje. Mam nadzieję, że temat wyjaśniłem we wszystkich aspektach. Za chorowanie przepraszać nie będę (zdarza się najlepszym), za moje pasje i sposób spędzania czasu wolnego również. Pozdrawiam życząc miłego weekendu.
Zgm zaskarza, Zgm wymusza, Zgm rzadzi, a pan przenosi wlasnosci miasta na spolke podlegla zeby wlasciciele glosu nie mieli! To juz cale Himalaje beszczelnosci. Amen
I zeby bylo jasne NIKT z WLASCICIELI na zebranie pana nie zapraszal wszak bylo to zebranie wspolnoty nie najemcow!
Miasto jest właścicielem mieszkań – więc Turzański jako przedstawiciel właściciela tak naprawdę nie musi być zapraszany. Podziwiam cierpliwość autora bloga, bo ja bym dyskusji w tym tonie nie prowadził.
Dziecko dalej się bawi.
To na te zbawy dostał te 35000 złotych ?
Niesamowite, że kogoś boli jak ktoś wydaje swoje uczciwie zarobione pieniądze…
Hm. Akurat to nie jest zabawa komercyjna. Znam kierowcę, który zaprosił mnie na swój trening. Fantastyczne przeżycie. Szczerze mówiąc nie wiem nawet czy jest opcja komercyjna – nie widziałem na miejscu, byli raczej ludzie, którzy żyją tym sportem. Bardzo często w czasie aktywności wszelakiej pojawia się kwestia kosztów – ale zwykle problemem, który jest dla wielu nie do przeskoczenia jest brak chęci, a nie pieniędzy. Bieganie, morsowanie, jazda na rowerze, pływanie – jest mnóstwo rzeczy, które mnie pasjonują, a nie wiążą się z wydatkami. W dodatku wiele z nich wyszło z drużyny harcerskiej, gdzie kosztem np. żeglarstwa jest “wkład pracy” przy sprzęcie. W ostatni weekend harcersko-klubowy wyjazd na bojery. To kwestia towarzystwa, pasji i chęci, a nie kasy. A odnosząc się do pierwszego komentarza: życie jest krótkie, każdy powinien je przeżywać w taki sposób, jaki jest dla niego najlepszy.
Hm nawet buty do biegania kosztuja, basen tez no i wlasnie… Dla kogos to grosze a dla kogos kto wydaje setki w aptece to poza zasiegiem i prosze nie gadac, ze jest cos za darmo bo tylko marzenia sa za darmo! A tak z,, przymruzeniem oka” zrobmy,, maras”przed Urzedem i kto wchodzi do urzedu wycioro sie w tym marasie tak dla rylaksu i za darmo razem z panem prezydentem, zeby bylo na luzaka! Jo jest za!
Hm… Podejrzewam, że buty są tańsze niż smartfoniki, na których ci biedni ludzi titają pisząc komentarze w internecie.