2023-02-11
Konwoje humanitarne uchwycone okiem kamery
André Pakulski odwiedził piekarski MDK razem z żoną Jacqueline. Na ekranie wyświetlono powstały 40 lat temu film dokumentalny o belgijskim konwoju humanitarnym, który dotarł do Polski w 1984 roku.
Pomoc zorganizowana przez André Pakulskiego i dr. Wojciecha Sierakowskiego pomiędzy kwietniem a majem 1984 roku przyczyniła się do tego, żeby wesprzeć Polaków po wprowadzeniu stanu wojennego. Zaangażowali się w nią Belgowie z różnych organizacji i ośrodków, m.in. polonijnych, gminnych, parafialnych czy akademickich. W konwojach znajdowało się wszystko, czego brakowało w tamtym czasie w Polsce, tj. leki, żywność długoterminowa, ciepła odzież, obuwie. Gości powitała w piątek Prezydent Sława Umińska-Duraj, wręczając upominek, a gość odwdzięczył się tradycyjnymi, belgijskimi wyrobami. Na widowni kina Zacisze zasiadła młodzież, jak i przedstawiciele piekarskiej “Solidarności”.
Autor zaznaczył, że film został nakręcony starą kamerą, gdyż wielkim ryzykiem było filmować w kraju, w którym istniał reżim komunistyczny. Obawiał się wtedy utraty lepszej jakości sprzętu. Filmy te przeleżały w “szufladzie” wiele, wiele lat, niektóre – z powodu braku należytej konserwacji – miejscami pokryły się pleśnią, ale walory edukacyjne i historyczne obrazu są ponadczasowe. André Pakulski zaznaczył, że pierwotnie materiał powstał w podziękowaniu dla Belgów za ich solidarność oraz datki na rzecz potrzebujących Polaków. Podczas wczorajszego spotkania docenił zaangażowanie i pomoc, jaką Polacy niosą Ukraińcom w trakcie wojny z Rosją. Podkreślił, że jego zdaniem Polska to fantastyczny kraj, a twierdzenie, że “Polska jest złym uczniem w Europie” – jest po prostu krzywdzące. Polska otrzymywała dary z Zachodu, kiedy tego potrzebowała, a teraz Polacy organizują pomoc dla swoich wschodnich sąsiadów, co napawa go dumą i wzruszeniem.
Przed filmem André Pakulski przybliżył historię swojej rodziny, a także opowiedział o tym, jak wyglądały transporty humanitarne do Polski i z jakimi trudnościami musiał się mierzyć on i jego przyjaciele, którzy mu w tym pomagali. Transport darów z Belgii do Polski trwał ok. 5-6 dni, a rozładunek miał miejsce w polskich parafiach. Konwoje, z racji obowiązków zawodowych ich organizatorów, były przeprowadzane wyłącznie w czasie tzw. długich weekendów, w dni wolne od pracy. W czasie tych podróży, na załadowanej do granic możliwości ciężarówce, organizatorzy przewozili również zapas paliwa na całą drogę do i z Polski. Pierwsze konwoje były bardzo trudne do przeprowadzenia, a awarie wynajmowanych ciężarówek dość częste. Na każdym kroku jednak bohaterowie filmu spotykali się z życzliwością i otwartością Polaków w drodze do celu swoich podróży.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Pamiętam tą akcję. Wtedy były ciężkie czasy.