2023-07-08
Indiana Jones budzi skrajne emocje. Niepotrzebnie!
Na nowego Indianę Jonesa wybrałem się dość mocno sceptycznie nastawiony. Po części z powodu powszechnej krytyki tego filmu, ale przede wszystkim dlatego, że poprzednia część – Królestwo Kryształowej Czaszki z 2008 roku raczej średnio mi się podobała. Tym razem dostałem jednak dokładnie to, czego oczekiwałem. Klasycznego, starego, dobrego Indianę Jonesa.
Taki powrót do przeszłości, trochę sentymentalna, nieco nostalgiczna podróż do przeszłości. Starzy dobrzy bohaterowie (i ci sami aktorzy), których tak lubiliśmy spotkali się raz jeszcze wywołując samą swoją obecnością uśmiech na twarzy. To jak spotkanie po latach starych, dobrych przyjaciół.
Dlaczego fakt, że się postarzeli miałby wykluczać ich z życia? Fajnie, że można wrócić do świata Indiany Jonesa raz jeszcze i to oglądając coś nowego. Czasami wracam do starych filmów, czasami czytam któryś raz tą samą książkę, czasami przeglądam stare albumy ze zdjęciami odwiedzając w ten sposób starych znajomych, ale nic tak nie cieszy jak spotkanie tu i teraz. I co z tego, że minęły lata i nie jesteśmy tak młodzi jak kiedyś. Cudownie jest się spotkać, powspominać, pożartować i przeżyć jeszcze jedną przygodę.
Jeśli ktoś się spodziewa i oczekuje klasycznego Indiany Jonesa – wyjdzie z kina uśmiechnięty i zadowolony. Jeśli ktoś czeka na fajerwerki, nową formułę i nie tęskni za dawnymi wzorcami, czy bohaterami – wyjdzie rozczarowany. Sam wiesz, drogi Czytelniku, w której grupie jesteś i czy warto się wybrać.
Mnie się podobało. Z łezką w oku pożegnaliśmy Harrisona Forda i Indianę Jonesa uświadamiając sobie brutalnie, że czas płynie nieubłaganie. Swoją drogą życzyłbym sobie i Wam być w takiej formie po osiemdziesiątce.
Dla młodszych – nastolatków – był to całkiem zabawny, rozrywkowy film, którego nie należy traktować śmiertelnie poważnie. Kiedy patrzysz na Tomb Ridera czy Indianę Jonesa przymrużenie oka jest czymś oczywistym.
Nakręcony w starym stylu, z mnóstwem nawiązań i skojarzeń z poprzednimi częściami co w moim przekonaniu stanowi o jego mocnej, a nie o słabej stronie. Przecież o to nam (wielbicielom gatunku) chodziło. Nowe ścieżki niech wydeptują… nowi bohaterowie, a ja nie zdziwię się jak na kolejnym balu przebierańców pojawią się dzieciaki w brązowym kapeluszu i z biczem w dłoni.
Przygoda na horyzoncie. .
Na koniec jeszcze recenzja, która podbiła moje serce:
Oczywiście Indiana Jones jest w naszym, piekarskim Kinie Zacisze, do którego serdecznie zapraszam.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN