KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-KAJDAN

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2026-05-01

Ćwierć wieku – 25 lat pracy za mną

Lata przeminęły, a ja zupełnie nie wiem kiedy to się stało. Wydawało się, że zakończenie studiów i rozpoczęcie pracy to wszystko działo się zaledwie wczoraj, a nagle okazuje się, że formalnie mam jubileusz –  dwadzieścia lat. Dwie dekady. A jeśli licząc od studiów, kiedy podjąłem pierwszą pracę – to już będzie nawet ćwierć wieku. 

Zrobiłem sobie podsumowanie tego, czym zajmowałem się w czasie tych minionych lat. Lista jest całkiem spora. Pracowałem od pierwszego roku studiów – zarabiając na swoje utrzymanie, choć trzeba powiedzieć jasno – studia też były dla mnie swoim rodzajem pracy. Przez cały, pięcioletni okres studiów otrzymywałem stypendium naukowe, co także miało wpływ na moje możliwości finansowe. Podejmowałem się różnych zajęć, nie bałem się żadnej pracy. Zebrałem różne doświadczenia, pracowałem w różnych zespołach, czasami ledwo wiązałem koniec z końcem. Taka perspektywa pomaga w codziennej pracy i rozwiązywaniu problemów.

– Zbierałem borówki w Szwecji. Roznosiłem ulotki, rozwoziłem gazetki. Robiłem ankiety na zlecenie. Byłem rachmistrzem spisowym. Podnosiłem szlaban na parkingu strzeżonym. Tapetowałem, kładłem panele podłogowe i wykonywałem podobne prace. Miałem epizod w sklepie spożywczym.

– Byłem wychowawcą kolonijnym, instruktorem na obozach harcerskich i sportowych.

– Prowadziłem zajęcia w szkole średniej, współpracowałem z Domem Pomocy Społecznej, miałem pomysł na zostanie Instruktorem Prawa Jazdy, ale mimo ukończenia kursu – ostatecznie pracy nie podjąłem.

– Pracowałem w agencji reklamowej w Piekarach Śląskich

– Przez ponad 10 lat prowadziłem własną działalność gospodarczą

– Prowadziłem zajęcia sportowe w klubie karate. Zawsze żartuję, że wychowałem Mistrza Świata, bo jako dziecko zaczynał pod moim okiem.

– W ramach działalności gospodarczej prowadziłem zajęcia sportowe dla dzieci i młodzieży, ale także organizowałem zajęcia aerobiku i aerobiku w wodzie (także w Piekarach Śląskich na nieistniejącym już basenie kopalni Andaluzja).

– Byłem dziennikarzem Gońca Górnośląskiego, Wspólnego Chorzowa, Dziennika Zachodniego, reporterem telewizji Silesia. Współpracowałem i wydawałem gazety dla Spółdzielni Mieszkaniowych. Byłem także wydawcą własnych gazet: Przeglądu Międzyszkolnego Verita, czy znanego Wam dobrze Przeglądu Piekarskiego.

– Zajmowałem się prowadzeniem kampanii wyborczych dla różnych ugrupowań lokalnych, współpracowałem z posłami PiS i PO, prowadziłem kampanie samorządowe, wspierałem kandydatów na radnych, prezydentów, radnych sejmiku i posłów różnych ugrupowań.

– Ciekawą pracą był portal ekologiczny – Planergia.pl, dla którego przygotowywałem materiały dotyczące szeroko rozumianej tematyki ekologicznej. Efektem pobocznym pracy był mój dom, który chciałem wybudować ze słomy i gliny, a ostatecznie powstał  z… konopii.

– Pracowałem w klubie sportowym – konkretnie w Piaście Gliwice – miałem okazję z piłkarzami, działaczami i kibicami przeżywać sukces i awans drużyny do ekstraklasy.

– Byłem dyrektorem w dużej, prywatnej spółce akcyjnej.

– Zrobiłem uprawnienia do zasiadania w Radach Nadzorczych i pracowałem w TBS w Czeladzi, Szpitalu Miejskim w Zabrzu oraz Parku Śląskim.

– Byłem radnym Rady Miasta w Piekarach Śląskich

– Doświadczenie samorządowe zdobywałem w Urzędzie Miasta  w Tarnowskich Górach, a następnie w Urzędzie Miasta w Bytomiu, gdzie byłem naczelnikiem wydziału. Od 12 lat jestem wiceprezydentem w Urzędzie Miasta w Piekarach Śląskich.

I nie wiedzieć kiedy formalnie minęło pełnych 20 lat składkowych. Formalny jubileusz 20 lat pracy. A w sumie 25 lat różnych prac. Ćwierć wieku.  Jak z bicza strzelił. Do emerytury bliżej niż dalej.

W każdej pracy poznałem fantastycznych ludzi, z którymi mniejszy lub większy kontakt utrzymuję do dzisiaj. Tworzyliśmy świetne zespoły, które radziły sobie z każdym problemem i stresem, którego w każdej pracy nie brakuje. Zwłaszcza takiej terminowej. Największe emocje były oczywiście w klubie sportowym, ale nerwów nie brakowało także w pracy dziennikarskiej – zwłaszcza telewizyjnej. Zresztą… Nie ma chyba czegoś takiego jak “bezstresowa praca”. Zawsze jest coś.

Czasami wspominam stare dobre czasy, opowiadam zabawne historie, mówię o ludziach, z którymi pracowałem, wracam pamięcią do wyzwań, z którymi wspólnie sobie radziliśmy. Patrząc wstecz nie żałuję drogi, którą przeszedłem. Każdy etap wnosił coś nowego w moje życie i pozwalał mi poznawać nowe osoby. I zawsze się coś działo. Nigdy nie przeżyłem czegoś takiego jak nuda w pracy.

Jeśli kogoś temat interesuje – to moje podsumowanie 25 lat. W końcu 1 maja to święto pracy.

Myślę, że kolejne ćwierć wieku przede mną. Emerytura niby powinna być wcześniej, ale jakoś nie potrafię wyobrazić sobie siebie siedzącego w domu bez zajęcia. Mógłbym zwariować. Ja muszę stawiać czoła wyzwaniom, działać, poznawać nowych ludzi – być w ruchu. A może w miarę upływu czasu to się zmieni i trochę się uspokoję? Kto wie? Przekonamy się za jakiś czas.

 

 

← Powrót

Komentarze



Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments