2012-11-16
Dyktator i Wielka Rada
Tiopental Veritaserum
„Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 8 (posłuchaj mp3)
– Kiedyś wszystko było prostsze – pomyślał Stakor, dyktator archipelagu siedmiu wysp. Gdzie te piękne czasy, kiedy można było rządzić twardą ręką, a każda decyzja od razu stawała się obowiązującym prawem? Niby niewiele się zmieniło, ale konieczność układania się z członkami Wielkiej Rady, chociaż i tak nie mają nic do powiedzenia, jest irytująca. Jak sam fakt zachowywania pozorów. Dyktator najchętniej rozgoniłby to towarzystwo w cztery strony świata. Uśmiech rozkwitł na twarzy wodza, kiedy zaczął wyobrażać sobie wymyślne sposoby pozbywania się rajców. A inwencji jego nie było końca. Niemal widział wykrzywione twarze ważniaków podgryzanych przez piranie, rozszarpywanych przez lwy czy ciągniętych wielbłądem po pustyni… Sielankę przerwało gwałtowne pukanie w pałacowe drzwi.
– Wszystko przygotowane – wieść przyniósł totumfacki.
Dyktator niechętnie podniósł się z leżanki i niedbałym ruchem ręki odprawił niewiastę, do tej pory niestrudzenie wachlującą wodza liściem palmowym. Gibką kibić Jerkra odprowadził wzrokiem aż do drzwi. Obaj mężczyźni jeszcze przez chwilę trwali w zadumie, zanim wrócili do rzeczywistości.
– Kapłan jest już przygotowany, rajcy się zbierają przy świątyni – relacjonował Jerkra – zgodnie z oczekiwaniami miejsce zebrania wpłynęło na nastroje. Niespodzianek nie będzie.
– Dwa grzyby w jednym barszczu – stwierdził dyktator siedmiu wysp – ułaskawimy kapłana i spacyfikujemy rajców.
W tym czasie Wielka Rada już zebrała się przy suto zastawionym stole. Kuszące zapachy pieczonego dzika i czerwień wielowiekowego wina ze świątynnej piwnicy odciągała myśli rajców od codziennych problemów.
– Dość tych dysput, potrawy stygną. A nie ma nic gorszego od zimnego dzika – zakomunikował wszystkim obecnym Czewym, członek Wielkiej Rady.
Ciszę przy stole przerywały zaledwie skąpe komentarze, głównie dotyczące doskonałego posiłku. Obecność kapłana onieśmielała rajców. Niecodziennie mieli okazję przebywać w takim towarzystwie, nie bardzo więc wiedzieli jak się zachować. Kapłan jest ich gościem, czy oni są gośćmi kapłana?
Dyktator siedział na honorowym miejscu, po prawicy gospodarza i uśmiechał się skrycie obserwując członków Wielkiej Rady. Z jego pozycji wydawali się tacy malutcy…
c.d.n.
* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Znacznie lepsze nagranie. Głośniej, wyraźniej i lepsza interpretacja. Zwłaszcza ostatni wers super.