2018-04-14
Odlot na Śląskim! Ależ mamy fantastyczny obiekt!
Tego jeszcze nie było: motoparalotniarze kontra utytułowana biegaczka i kolarka. A wszystko… na Stadionie Śląskim. Piloci nie tylko wzbili się w powietrze na półzamkniętym obiekcie, ale nawet jeden z nich wydostał się na zewnątrz, aby następnie wykonując efektowne akrobacje wrócić do środka… Podobno żaden pilot na świecie nie dokonał podobnego wyczynu.
Jak wiecie, mnie do takich szaleństw i wydarzeń przekonywać nie trzeba. Uwielbiam rzeczy nietypowe. Ten wyczyn z pewnością do takich należy. Tego typu projekt realizowany był pierwszy raz na świecie! A wszystko działo się na naszym podwórku – w Chorzowie! Totalnie pozytywny, maksymalnie zakręcony, czadowy i brawurowy pokaz umiejętności.
Na bieżni pojawiły się: Justyna Święty-Ersetic – polska lekkoatletka specjalizująca się w biegu na 400 metrów, brązowa medalistka mistrzostw świata w sztafecie 4 x 400 metrów, aktualna halowa rekordzistka polski na 400 metrów oraz Eugenia Bujak – mistrzyni Polski w indywidualnym wyścigu szosowym ze startu wspólnego i jeździe indywidualnej na czas, dwukrotna torowa mistrzyni Polski, mistrzyni Europy w kolarstwie torowym, w wyścigu punktowym.
Rywalizowali z nimi: pilot Michał Radka z Dąbrowy Górniczej oraz reprezentant Polski, 3-krotny drużynowy mistrz świata i Europy, podwójny mistrz Polski pilot Paweł “Lojak” Kozarzewski
Już zapowiedź filmowa robi wrażenie: wchodzący na stadion piloci wyglądają jak samurajowie z mieczami (jakieś takie skojarzenie). Nie mogę się już doczekać pełnego materiału.
To świetna promocja stadionu znajdującego się w centrum aglomeracji i najlepszy dowód na to, że może żyć nie tylko wydarzeniami piłkarskimi.
Od jakiegoś czasu zbierałem się zresztą do napisania kilku słów na temat tego stadionu, ale zawsze coś mnie odrywało od tego tematu. Nadrabiam więc zaległości i powiem krótko: mamy fantastyczny obiekt. I chociaż wszyscy wieszaliśmy psy na władzach województwa (ze mną na czele) za opóźnienia i wszystkie potknięcia – dziś nie ma to już żadnego znaczenia. Pozostały tylko dwa uczucia: radość i duma.
Dziś, patrząc z nieco innej perspektywy, biję się w piersi. Musiałbym przeprosić “decydentów”, bo wiem jak niewielki mieli wpływ na przebieg niektórych wydarzeń (tych z krokodylem w tle). Z perspektywy kanapy przed telewizorem wydawało mi się, że wzięła się za to banda nieudaczników. Kiedy dziś w Piekarach Śląskich niemal na każdym kroku zmagamy się z podobnymi (choć mniej medialnymi) problemami – muszę powiedzieć: przepraszam Panowie. Człowiek młody był, to i głupi – przekonany, że zjadł wszystkie rozumy. Wybaczcie.
Dało mi to nauczkę, ale też zrozumiałem jedno: czasami nie uda się przekonać obserwatorów do swoich racji. Oni, dokładnie tak jak ja, nie chcą słuchać. Jak niewierny Tomasz – dopóki nie dotkną – nie uwierzą. Problem polega jedynie na tym, że nie każdy będzie miał okazję przekonać się na własnej skórze jak to jest.
Patrzę więc dziś na Stadion Śląski nieco inaczej. Z perspektywy własnego doświadczenia. I cieszę się, że ten wielki i trudny projekt udało się doprowadzić do końca. A także, że jest ktoś, kto ma w sobie tyle ikry i szaleństwa, że wymyśla takie “odlotowe projekty”. To najlepsza prognoza dla przyszłości tego obiektu. Oj, będzię się na nim działo.
I wreszcie kilka ostatnich słów skierowanych do wszystkich odpowiedzialnych za powstanie naszego Stadionu Śląskiego. Przepraszam za obelgi, dziękuję za kawał dobrej roboty i… powodzenia w zapełnianiu tego obiektu, choć po tym co już widziałem jestem przekonany, że będzie dobrze.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN