2014-04-04
Dyktator: strata sojusznika
Minęła północ, ale noc była jasna. Bezchmurne niebo i księżyc w pełni zapewniały dobrą widoczność. Monalisa stała z kamienną twarzą na łodzi. Półnadzy niewolnicy wiosłowali spokojnym, równym rytmem. Morze było spokojne, więc krótki rejs przebiegał bez niespodzianek. Było już widać brzeg i zarysy pałacu dyktatora.
Wioślarze na komendę unieśli długie wiosła w górę, następnie odkładając je wzdłuż burt. Monalisa wolała przybyć na wyspy niezauważona, dlatego łódź siłą rozpędu zbliżała się do kamiennego brzegu, daleko od głównego portu archipelagu. Ciszę przerwał głośny plusk, kiedy dwóch towarzyszących jej ludzi wskoczyło do wody, żeby przyciągnąć łódź do brzegu. Wojowniczka podeszła na dziób i bez zastanowienia skoczyła. Na sliskim, porośniętym mchem głazie straciła jednak równowagę. Boleśnie uderzyła kolanem o twarde podłoże, a stopa ugrzęzła jej w wodzie. Zaklęła. I właśnie wtedy się zaczęło. Mężczyzna, który chciał jej podać dłoń padł twarzą do wody przeszyty strzałą. Zanim się ktokolwiek się zorientował, że są atakowani było już po sprawie. Nie było nikogo, kto mógłby jej pomóc. Wojowniczka chciała sięgnąć po miecz, ale wykręcona i zaklinowana między kamieniami stopa skutecznie jej to uniemożliwiła. Runęła do wody walcząc o uwolnienie nogi. Kiedy wreszcie wstała, mokra, zdyszana i upokorzona była otoczona rosłymi, niemal nagimi mężczyznami. Każdy z nich uzbrojony po zęby wpatrywał się w nią oczami bez wyrazu. Monalisa zrozumiała jedno. Jeśli padnie rozkaz – nic ich nie powstrzyma. Podniosła wzrok i zobaczyła sprawcę całego zamieszkania. Stał nieco wyżej, z rozwianym włosem, szaleńczym wzrokiem i… śmiał się.
Wojowniczka niezwykle powolnym ruchem wyjęła miecz z pochwy. Położyła go płasko na dłoniach i uniosła w górę. Spojrzała w nieugięte oczy barbarzyńcy. Po chwili pokornie skłoniła głowę.
– Przyjdą po mnie. Nie zostawią mnie w rękach tego szaleńca – myślała zaciskając zęby. Była w błędzie.
c.d.n.
Tiopental Veritaserum
Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 46
* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
każdy robi co lubi, rozkazy w wojsku !
Monalisa
To ogromny cios był dla niej – wiernej wojowniczki dyktatora, tyle mu serca oddała, tyle poświęciła, tyle świństw wiernie dla niego zrobiła. Monalisa liczyła na niego i swoich współwojów towarzyszy. Pomyślała w smutku głębokim jak ją oszukali … i nawet odsieczy nie dali, w niczym się nie poPISali. Zrozumiała, że zdradzili i poświęcili ją by archipelagu za żadną cenę nie oddać Kszturowi okrutnemu. Co ją teraz czeka pomyślała … co czeka Pieślan, którzy tak jak ona wierzyła wierzą w dyktatora swojego JP Stakora? Upadek spowodował tą refleksję, miecz wypadł z rąk, zbroję zabrali .. z wojowniczki zrobili męczennicę … Stakor wszechwładny Pan swych wysp tymczasem nowy plan już obmyślał i z krainą Blogową przymierze zawrzeć raczył. Tam też ład i porządek zaprowadzić trzeba .. nie może tak być by mógł pisać o nim byle kniaź, chłop czy parobek, co tylko chce i myśli – to anarchia przecież. Blogolandowym anarchistom zagrozimy chłostą publiczną lub gilotynę się na kopcu postawi i ciąć ich będziemy. Monalisę poświęcimy, musimy, dla dobra i chwały STAKORLADU .. pomyślał ..tak musi być AMEN
Co cię obchodzi co jakiś koleś z głupawą ksywką pisze? Lubi to pisze. Turzański to publikuje, podobnie jak komentarze wszystkich t-bonów, kaliklesów i innych miszczów pióra. Wszyscy biedzą o robocie na rzecz miasta, a na ulicach pracujących tłumów nie widać.
Dobre! Duży plus!
A może wziąłbyś się do jakiejś roboty na rzecz miasta i jego mieszkańców zamiast mitrężyć czas na pisanie tych pierdołów, które nie są ani śmieszne, ani kreatywne?