KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-DURAJ

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2012-11-06

Dyktator – naga prawda

Tiopental Veritaserum
„Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 3 (posłuchaj mp3)

Wydruk próbny wylądował na biurku Stakora o siódmej rano. Krztur podłożył się modelowo, trzeba było to wykorzystać. Dyktator nie zwykł zostawiać takich rzeczy przypadkowi. Właściwie korciło go, żeby samemu napisać teksty, ale wiedział, że informacja o tym prędzej czy później ujrzałaby światło dzienne. Nie chciał ryzykować, więc ograniczył się jedynie do wydania instrukcji. Teraz oglądał wstępne efekty realizacji zadań. “Gazeta poglądowa” ujęła temat dobrze, ale “Głos Pieśli” zrobił to jeszcze lepiej.
– Pięknie! – szepnął w zachwycie totumfacki przeglądając wydruki – Pięknie!
Z miny dyktatora można było wyczytać, że jest innego zdania.
– Można to zrobić lepiej – stwierdził krótko. Prowadzący oba biuletyny drżąc kulili się w kącie pałacowego gabinetu – Nie prosiłem o zgłębianie tematu, tylko, o krótki i jasny przekaz. Krztur to przestępca! Koniec. Kropka.
– Ale fakty… – próbował oponować Jacszyp.
– Faktami będą się zajmować historycy. Przekaz ma być prosty, jasny i czytelny. Zmienić tytuł, wyrzucić wypowiedź… Ja mam was tego uczyć? Macie zniszczyć gnojka raz na zawsze.
– A pozory? Musimy zachowywać pozory – resztkami sił opierał się naczelny “Gazety poglądowej”.
– Zachowuj pozory gdzie indziej – dyktator w krótkich słowach pozbawił szefa gazety resztek godności – tu masz wykonywać polecenia.
Tersza na wszelki wypadek siedziała cicho. Nie wiedziała, czy władca jest zadowolony, bo to własnie ona wywołała temat. Z jednej strony skompromitowała władcę, z drugiej pogrążyła jego rywala. Pytanie tylko, co dla niepodzielnie panującego będzie ważniejsze. Jej lukratywne stanowisko wisiało na włosku, a z nim przyszłość całej rodziny. Akurat dyktator spojrzał na nią surowo. Jakby potrafił czytać w myślach. Zmarszczył brew, ale po chwili westchnął cicho i odpuścił.
– Żadnych zmian. Nie ugniemy się pod przestępczą nagonką opozycji! Nie damy gnidom satysfakcji. Zrobimy taki szum, który zagłuszy sedno sprawy. A w pamięci ludu pozostanie jedno. Krztur to przestępca! Kłamca! Oszust! Manipulant!
Jacszyp poruszył się niespokojnie, ale nie odezwał się ani słowem. Przecież kim on jest, żeby wdawać się z dyktatorem w dyskusje o prawdzie i moralności. Praca może jest podła, ale jest. Wychylać się nie ma sensu. Za to Tersza wyraźnie się ożywiła.
– Mojego syna nazwał złodziejem! Złodziejem! Mężowi odebrał dobre imię i co gorsza powóz. Wreszcie odpowie za nieuzasadnione ataki i szkalowanie mojej nieskazitelnej rodziny – najwyraźniej zaczynała wierzyć we własne słowa.
– Co za hipokrytka – pomyślał Jacszyp, ale przezornie siedział w ciszy i pustym wzrokiem wpatrywał się w przestrzeń – co ja tutaj robię? Jego najbliższa współpracowniczka nie wytrzymała presji, rzuciła tę robotę i opuściła archipelag. Monpac słynęła z tropienia afer podobnych do tej nagłośnionej przez Krztura, a nie ich tuszowania. Nic dziwnego, że nie wytrzymała… Zastąpili ją inni, mniej niezależni, a bardziej spragnieni złota, którym skąpo dzielił dyktator.
– … społeczeństwo powinno okazać brak akceptacji wobec takich jednostek – kontynuowała monolog Tersza.
Władca archipelagu siedmiu wysp przerwał to wystąpienie niedbałym gestem i skreślił jeszcze kilka słów na próbnych wydrukach.
– Można drukować – przyzwolił łaskawie i zupełnie niezainteresowany już przedstawicielami prasy zajął się swoimi sprawami. Oni zaś w ciszy, nie zwracając na siebie uwagi, opuścili gabinet. Jacszyp z ponurą rezygnacją, Tersza ze złośliwym uśmiechem na twarzy. Za drzwiami nie zamienili nawet jednego słowa. Nie było już nic do dodania.


c.d.n

* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.

← Powrót

Komentarze



0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments