KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-DURAJ

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2013-01-30

Dyktator – znaczenie kwiatów

Tiopental Veritaserum
„Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 16 (posłuchaj mp3)

Tersza już od dobrej godziny rozkoszowała się słodkim nicnierobieniem. Nie
znaczy to wprawdzie, żeby poprzednio coś pożytecznego zrobiła, niemniej teraz
nie robiła już kompletnie nic. Wyciągnięta na szezlongu okryła twarz
plasterkami zielonego ogórka. To podobno dobre na cerę, która w jej przypadku
wymagała raczej pracy zręcznego czarodzieja niż zastrzyku witamin.
– O tak… – mruknęła leniwie – Jestem wspaniała i marnuję się w tym
grajdołku.
Leżała chłonąc jak gąbka środki odżywcze i marząc o władzy. O prawdziwej
władzy, a nie jedynie tej nędznej namiastce, którą dysponowała. Ona mogła być
kimś. Władczyni. Straszliwa i piękna. Stojąca wiernie u boku dyktatora, ale
ambitna i niezależna.
Tersza uniosła się na łokciu i zdjęła ogórka z oczu. Kolejny raz spojrzała na
stojący w wazonie bukiet kwiatów. Herbaciane róże z pałacowego ogrodu.
Kosztowne i  piękne. Widoczny znak jej tryumfu nad rywalem.
– Taaaaak…. – westchnęła przeciągając się leniwie.
Trochę to trwało, ale wreszcie ugiął kark, ukorzył się i podarował jej kwiaty.
Tego dnia Tersza była szczęśliwa.
Zadowolony był także człowiek, który wkroczył z bukietem do jej azylu.
Wystarczyło kilka gładkich słów i nieco zwiędłe róże, które już dwukrotnie
przechodziły z rąk do rąk, żeby załatwić sprawę. Informator miał rację.
Podrzędna władczyni była łasa na pochlebstwa. Opłaciło się, bo kilka chwil
upokorzenia przyniesie wymierne zyski. Bukiet kwiatów i czułe słówka sprawiły,
że Bogdat wrócił do biznesu. A za plecami wciąż trzymał ostry jak brzytwa nóż.
Idąc ulicą mamrotał do siebie. Kto wie, może nadarzy się okazja i będzie można
zrezygnować z… grzeczności?

c.d.n.


* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.

← Powrót

Komentarze



0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowo
Anonimowo
10 lat temu

1/10
słabiutkie.

lit 1
lit 1
10 lat temu

Znowu się udało.
– Przykurcz uwierzył w zwiędłe kwiaty.
– To i Stakor niezajarzy.
Wymienili poufnie komentarze Tersza i jej kompan.
Swój plan już raz zrealizowali. Wtedy jeszcze z pewnymi oporami ale po co płacić raz skoro można za to samo zapłacić dwa razy. Stakor wyłożył kasę bez szemrania.
Teraz ich plan musi być bardziej finezyjny. I jest…

– Poproście panicza Bensza. Z aparatem – poleciła podwładnym małego pałacu.
Delfin był znany z zamiłowania do robienia zdjęć.
– Pójdziesz i zrobisz ładne fotki na moim parkingu, tak jak kiedyś hajerom przy grubie.
– Co oni tu robiom?
– Nie hajerom ino naszym radnym na moim parkingu, ich autom masz zrobić zdjęcia.
– Krzturowi i jego bandzie!!! Już się robi.
– WRÓĆ! tumanie! Powiedziałam NASZYM radnym. Krzturem zajmują się ci z dużego pałacu.
– Ja muszę mieć zdjęcia NASZYCH radnych.
– Nie pytaj delfinku po co bo się spocisz. Idź już.
Stakor i Krztur. Moje dwa koguciki. Co ze mną będzie jak się pogodzą – ciarki przeszyły ciało Terszy.
Niemożliwe. Wydziobią sobie grzebienie i nie popuszczą.
Koniec z kogucikami.

Ecie pecie tyci tyci.
Policzmy ile ZMUSZONA BĘDĘ płacić jak znów przegram z tobą proces…

lit 1
lit 1
10 lat temu

– Zrobiłeś? – zapytała Tersza delfina.
– Dobre foto. Przyda się. Żrą się. Dobrze.
Jerkra jest niezawodny – rozmarzyła się.
Luty z marcem pomylił! Niezawodny!
– Słuchaj pana Jerkra. Albo nie, Ty delfinku jesteś lepszy. Albo nie! Ty się lepiej nie odzywaj i nie pisz!
Bo mowa jest pozłotkiem a milczenie sreberkiem albo jakoś tak. Wkrótce będę jedyną sprawiedliwą. To mi się należy!
Wezwijcie Głobkula wywiad inteligentny z Jerkrą ma zrobić.
– Cooooo? Inteligentnie nie da sieeeeeeee?
Z kim ja muszę współpracować? – westchnęła nad swym losem Tersza.
Czy przykurcz mnie zrozumie….
Jest taki piękny…
Nawet w przerębli potężny…

gość
gość
10 lat temu

//Wyciągnięta na szezlongu okryła twarz
plasterkami zielonego ogórka. To podobno dobre na cerę, która w jej przypadku
wymagała raczej pracy zręcznego czarodzieja niż zastrzyku witamin.\

Nie lubię pani Szaflik,ale troche pan przegiął z tym ze jest brzydka,trochę szacunku do kobiet panie Turzański

Anonimowo
Anonimowo
10 lat temu

opowiadanie fikcyjne, nie ma nazwisk, działa wyobraźnia i morał jak w bajce.