2013-10-12
Jestem uzależniony. Inaczej nie mogę tego nazwać, bo pisanie tego bloga wciągnęło mnie w taki sposób, że nie potrafię sobie odpuścić. Jest tyle tematów i spraw, które chciałbym poruszyć, a nie ze wszystkim nadążam. Wiele wpisów czeka na swoją kolej, stare tematy jeszcze nie zakończone, a każdego dnia pojawia się coś nowego, o czym warto wspomnieć. Już i tak momentami publikuję kilka wpisów dziennie. I ciągle mi mało. Dziś miałem do komputera nie siadać, bo zaplanowaliśmy wycieczkę w góry (złota polska jesień), ale o 4 rano zamiast wyruszyć w stronę najwyższego szczytu Polski (plecak już był w aucie) wyruszyłem jedynie… do apteki. Trzeba było się rozpakować. Teraz Kyś (główny winowajca) siedzi pod kołderką i się wygrzewa, a ja stukam na klawiaturze. A szczyt? Jeśli pogoda się utrzyma zdobędziemy go za tydzień. Junior zmartwiony jest tylko jednym: “jak jestem chory to basen raczej odpada…”
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Doskonale rozumiem Twoje uzależnienie od kompa i pisania. Ja chciałem korzystając ze złotej polskiej jesieni wyjechać w Polskę, ale moje chłopaki nie podjęły tematu. Więc jesteśmy w domu. A skoro w domu to do kompa ciągnie 🙂