2014-03-27
"Konstytucja" Piekar Śląskich napisana na szybko i na kolanie
Błędy, bałagan i chaos – w takiej atmosferze uchwalane były zmiany w statucie miasta. Nie wszyscy radni dotrwali do końca wielogodzinnej dyskusji.
– Przepraszamy za błędy, ale to było pisane rano, na gorąco – stwierdził prezydent Stanisław Korfanty.
Dlaczego w takim trybie? Odpowiedzi na to pytanie nie ma. Pośpiech jest o tyle niezrozumiały, że gotowy projekt statutu wypracowany przez komisję ds. statutu, zaopiniowany przez prawników leży w szufladzie prezydenta już od dwóch lat. Został przedstawiony w grudniu… 2011 roku. W oderwaniu od tej pracy wczoraj do późnych godzin wieczornych pracowaliśmy nad statutem właściwie “od nowa” ratując projekt projekt uchwały przedstawiony przez prezydenta.
W efekcie na sesji przedstawiony został właściwie zupełnie nowy projekt uwzględniający niektóre poprawki radnych wniesione poprzedniego wieczoru i nocno-poranne przemyślenia prezydenta. Spowodowało to omawianie każdego punktu i szeroką dyskusję.
– Powoli zaczynamy się ośmieszać, przejdźmy do meritum sprawy. Nawet nie zaczęliśmy dyskutować na temat statutu – zauważył w pewnym momencie radny Marek Szewczyk.
Zamiast skorzystać z rozwiązań już przygotowanych, szukaliśmy nowych. W trakcie pracy mimo mojego wniosku nie mogliśmy sięgnąć do statutu wypracowanego przez radnych podczas wielomiesięcznej pracy.
– Nie ma takiej konieczności, to nie jest nam w pracy potrzebne – przewodniczący Tomasz Cisek.
Po co wielomiesięczna praca radnych nad statutem skoro efekty tej pracy nie są potrzebne podczas pracy nad… statutem. Nie udostępniono mi ani dokumentu, ani dostępu do internetu, żeby ten projekt uzyskać samodzielnie. Na wszelkie wątpliwości prezydent miał odpowiedź.
– Dobrze jest – usłyszał od prezydenta radny Tomasz Wesołowski.
Wniosek, poprawka, autopoprawka. Zmiany pisowni, bo “wyłożyć” to się można na lodowisku… Wniosek już uwzględniony, więc bezzasadny…
– Przyjmijmy to, tak pro forma… – podpowiada Stanisław Korfanty.
Dobrze, że niewielu mieszkańców śledzi i interesuje się tym jak wyglądają obrady i proces stanowienia prawa, które obowiązuje nas wszystkich. Radny Krzysztof Seweryn zwrócił uwagę, że jeden z punktów jest niezgodny z ustawą, w efekcie został wykreślony na wniosek prezydenta.
Na koniec jest wniosek formalny o sprawdzenie poprawności projektu uchwały zmienionej wniesionymi poprawkami.
– Przyjmijmy taką formułę, że byliśmy obecni w czasie tej dyskusji, czuwaliśmy nad poprawkami, uznajmy, że poprawność została zweryfikowana pozytywnie – mówią prawnicy UM.
W gąszczu poprawek, autopoprawek i zmian można się było zgubić. Dlatego zwróciłem uwagę, że ostatecznie nie wiemy jak brzmi treść uchwały, którą głosujemy.
– To jest stwierdzenie smutnego faktu. Ubolewam – odpowiada radny Tomasz Cisek.
Przewodniczący Rady Miasta odmówił odczytania projektu uchwały. Pięciu radnych odmówiło uczestniczenia w głosowaniu. Gratuluję prezydentowi profesjonalnego przygotowanie projektu.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Oj chyba będzie pozew za nieprawdziwe informacje
ubolewam na swoim miastem, wszystko jest żałosne, smutne, nawet kasę zapomogowo-pożyczkową nauczycieli przenieśli na Brzeziny,
CZY TO MOŻLIWE ? PARANOJA !!!!!!!!!!!!!!!!!
“- Przyjmijmy taką formułę, że byliśmy obecni w czasie tej dyskusji, czuwaliśmy nad poprawkami, uznajmy, że poprawność została zweryfikowana pozytywnie – mówią prawnicy UM.”
To może przyjmijmy taka formułę, że będziemy leżeć przed telewizorem, a w protokole napiszemy, że byliśmy na sesji.
Droga opozycjo! Czy naprawdę nie stać was na przekazanie protokołu z tak prowadzonej sesji (albo nagrania) do nadzoru wojewody?
Oczywiście, że odwołamy się do wojewody – ustaliliśmy to już na sesji i pismo przygotowuje radny Flodrowski. Uchwała przyjęta w taki sposób naszym zdaniem jest nieważna. Stwierdzić to może wojewoda.
Proponuję zachować nagranie z sesji jako dowód. Pismo w sprawie nie jest dowodem, a wojewoda raczej na pewno zażąda dokumentu, np. protokołu. Czy ten protokół będzie rzetelny?
A mnie się przypomniał Łukaszenko, tylko nie wiem dlaczego ? 🙂
Nie mam pytań…