2014-03-03
Piekary: coś pozytywnego
Po reportażu TVN znalazł się człowiek, który chce pomóc jednej rodzinie zamieszkującej baraki przy Londnera. Zadzwonił do mnie i poprosił o kontakt do pani Arlety, która sama też zastanawia się jak może pomóc. I takich osób jest więcej. Piekarzanie nie są obojętni. To najlepszy dowód na to, że warto było opowiedzieć historię Pana Zenka i zwrócić uwagę na problem mieszkańców piekarskich slamsów.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,15552832,Kolejne_kopalnie_znikaja_ze_slaskiego_krajobrazu.html
Panie Turzański. Coś mi się widzi, że problem tzw. “Baraków” dostrzega Pan w cyklach czteroletnich. Swego czasu, ho, ho, ho, dawno temu, Pana uwagę na problem “Baraków” zwróciła pewna harcerka:
“Problem został dostrzeżony
Na baraki przy ulicy Londnera zwróciła naszą uwagę harcerka Aleksandra Jarosz. To ona zaczęła głośno mówić o tym, że ludzie mieszkają tam w nieludzkich warunkach. A wśród nich… dzieci. Żeby im pomóc rozpoczęła zbiórkę najpotrzebniejszych rzeczy. O sprawie zrobiło się głośno.
Wspólnie z Aleksandrą Jarosz kontynuujemy zbiórkę i zgłaszają się do nas ludzie, którzy chcą pomóc. W ich szafach zalegają stare rzeczy, gdzieś na strychu jest skrzynia pełna zabawek, czy niepotrzebne już stare meble, które mogą się przydać. Wszystkie dary trafiały do Miejskiego Gimnazjum nr 1, a następnie do baraków.
Cały problem baraków wymaga nagłośnienia. To była jednak najłatwiejsza część zadania. O wiele trudniej wymusić zmiany sytuacji. Dlatego postanowiliśmy zająć się samymi dzieciakami. Mamy kilka ciekawych pomysłów na wspólne wyjścia. Na tym chcemy się skupić.
Większość z tych dzieciaków to podopieczni ochronki działającej przy piekarskiej Bazylice. Ją też postanowiliśmy wspierać. Cały dochód z imprezy charytatywnej – Miss Piekar Śląskich przeznaczamy właśnie na ten cel.”
Potrzeba było kolejnych czterolatek, aby teraz Pani Arleta i Pan dostrzegli problem Pana Zenka. Przecież w czasach, gdy nasz dzielna harcerka (bez ironii) zatroskała się losem ludzi z “Baraków”, Pan z UMWET-em fotografował skalniak założony przez tamtejszych mieszkańców. A co potem, a co potem, a co potem?
Panie Turzański, wstydu oszczędź…Żenada…
Żenada to jest przerzucanie odpowiedzialności na harcerzy, jakąś panią Arletę czy Turzańskiego. ZA SYTUACJĘ OD 12 LAT ODPOWIADA STANISŁAW KORFANTY – PREZYDENTA PIEKAR ŚLĄSKICH. Żadna akcja społeczna nie rozwiąże problemów, ale krytykowanie ludzi za to, że próbują pomagać innym to WSTYD.
Baraki istnieją dłużej niż 12 lat. Gdzie są odpowiedzialni? (w opozycji) Dlaczego wtedy nie reagowali? Czegoś zabrakło? (kasy, empatii, …)
To nie harcerka miała zmienić ludzi na barakach, oni sami mieli się zmienić. Była pomoc MOPR, ZGM, sprzątanie otoczenia, itp.
A jak ocenia mieszkańców baraków radny KT można przeczytać w interpelacji o przerzucaniu kosztów sprzątania nieruchomości.
Proszę zatem zdecydować się, czy są be źli, czy biedni. Chociaż zawsze lepiej zajmować stanowisko w zależności od przewidywanych efektów wyborczych.
W Piekarach ciężko jest się zajmować rozwiązywaniem realnych problemów – bo wcześniej czy później dochodzi do sytuacji, w której pada argument “pod publiczkę”, “wybory” i “polityka”.
Za dużo jest tej polityki w Piekarach, braku konsekwencji poglądów, zmian opcji i zapatrywań w zależności od układu politycznego (Cisek, Iskanin).
Widząc tą sytuację i bezradność opozycji w 2010 roku podjąłem próbę zmiany rzeczywistości. Stworzyłem alternatywę i jeśli uda nam się wygrać wybory, będziemy rozwiązywać problemy, z którymi Stanisław Korfanty sobie nie radzi.
Przerzucanie winy na władzę sprzed 12, 15, 20 lat nie ma sensu. Problemy mamy tu i teraz, które bez oglądania się na przeszłość trzeba po prostu rozwiązać.
Mieszkańcy muszą zadecydować czy 12 lat to zbyt mało, żeby wyremontować basen MOSIRu, zlikwidować baraki, wybudować halę sportową, czy mieszkania komunalne. Doświadczenia innych miast wskazują na to, że jeśli jest dobry gospodarz – to można. Proponuję wycieczkę do Radzionkowa, czy Tarnowskich Gór.
Proponuje porozmawiać z pr.socjalnymi z MOPR ()ale tymi pracującymi w terenie) i pracownikami ZGM – wówczas dowiesz sie Aninimie jak qwyglądała i na czym polegało to wspracie zwłaszcza ze strony pracowników MOPR
Tak trzymać!!!!