2014-06-21
Krótka wycieczka rowerowa. Gnałem jak szatan (we własnym mniemaniu) w kierunku Gliwic spodziewają się średniej prędkości w granicach 35 km/h. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że pokonanie 30 km zajęło mi godzinę, a prędkość zaledwie nieznacznie przekroczyła 30 km/h. Na dalszej trasie Gliwice-Chorzów-Katowice-Piekary bynajmniej wyniku nie poprawiłem. Ostatecznie 80 kilometrów przejechałem w czasie 2 godzin 52 minut, czyli utrzymując średnią prędkość jazdy na poziomie 28 km/h. Maksymalna prędkość jazdy 52 km/h. Oczywiście tyłek boli. Dobra wiadomość jest taka, że wcześniej, na rowerze górskim taką odległość pokonywałem pół dnia, jadąc średnio 22-25 km/h, ale za to z wieloma przerwami. No cóż, trenujemy dalej i zobaczymy co z tego wyniknie.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Szczerze mówiąc, na razie czarno to widzę. Kondycja pozostawia wiele do życzenia, tyłek nie potrafi się przyzwyczaić, a czasu na regularne treningi brakuje. Musiałbym jeździć co najmniej 5 godzin dziennie i nie mam pojęcia jak to zorganizować. Rozmawiałem właśnie z kolegą, który biega i stwierdziliśmy, że przy długich dystansach (on biega 100 km po górach) pojawia się problem z czasem. Dla osoby, która pracuje i ma normalne życie rodzinne wielogodzinny trening jest problemem. Ale nie poddaję się, tylko pracuję nad formą.
Skoro gnałeś jak szatan to pewnie po 3 godzinach padnięty, a tu do Rewala z 8 razy tyle. Ja tego też nie widzę. W dwie doby to ok, ale z drugiej strony to żadne specjalne wyzwanie. Albo postawić sobie cel 36 godzin to też będzie osiągnięcie.
Właśnie jeśli chodzi o zmęczenie, to nie było tak źle. Tak czy siak wszystko rozbija się o treningi. Dzisiaj jadę na krótszy wypad, ale za to w większym tempie. Zobaczymy. Jak wyjadę to z założeniem, że chcę dotrzeć w 24h. Jak się nie uda to będę jechał, aż dojadę. Może nie będzie to wybitne osiągniecie, ale tak czy siak poznam granicę swoich możliwości. Bo to przecież nie walka z rekordami, tylko wyzwanie dla samego siebie.
http://www.kreckilometry.pl
Chyba warto abyś zrobił pożytek z tego trzaskania setek kilometrów ;).
O matko, nie…. Nie wiesz jak wygląda mój telefon… właśnie zamierzam zainwestować w samsunga solida, czyli… interesuje mnie podstawowa funkcja, a więc dzwonienie. Żadnych bajerów, aplikacji itp.
Trasa do Rewala wyznaczona ?. Musisz dobrze przemyśleć czy lepiej nadrobić drogi, a jechać po płaskim czy krócej po wzniesieniach. Fajna opcja w google się pojawiła, bo pokazuje ukształtowanie terenu.