2014-06-05
I po burzy…
I po burzy… Musiała przyjść i złapać mnie na rowerze. Dziesięć kilometrów w ulewnym deszczu. Przemokłem, ubrudziłem rower, a średnia prędkość jazdy spadła o niemal 2 km na godzinę… Ale za to było bardziej… orzeźwiające powietrze.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Znaczy z 30km/h na 28 ?. Czekam z niecierpliwością na podbój Rewala. Chce to zobaczyć jak przez 24h utrzymujesz takie tempo :D.
Na razie ciężko to widzę. Nie wytrzymuje głównie tyłek, ale… ogólnie kondycja też nie jest szczytowa. Zaczynam treningi zobaczymy.
W prawdzie nie wiem ile ty tych kilometrów robisz skoro o 21 zjeżdżasz na “bazę”, ale nakładka żelowa z Lidla nawet daje radę. Testuję od wczoraj, kilometrów też dużo nie było, niby wydaje się też twarde i uciska, ale po zejściu z rowera nawet mnie krocze nie boli jak to zwykle bywało. ps. Widzę, że nie tylko ja omijam szerokim łukiem tą pseudo drogę rowerową na Lipce.
W zależności od roweru. Na górskim trzymam się ścieżki, na szosówce trzymam się szosy… I podobnie. Na górskim z nakładką potrafię wytrzymać cały dzień. Na tym drugim tyłek boli, siedzisko wąskie… Zawodowcy mówią, że trzeba się przyzwyczaić. Tylko tu wkracza życie i smutna prawda, że człowiek czasu ma za mało i nie spędza na rowerze tyle czasu, żeby tyłek przywykł…