KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-KAJDAN

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2016-01-15

Piekarzanin napisał bajkę…

– Z waszą pomocą chciałbym wydać książeczkę pt. “Grypula”, aby cieszyła oczy, uszy i wyobraźnię małych i dużych. Myślę, że razem damy radę! – zachęca piekarzanin Piotr Charczuk, z zawodu aktor, wokalista, reżyser, instruktor teatralny, który na portalu polakpotrafi zbiera pieniądze na realizację swojego projektu.
– Popełniłem tą bajkę z kilku powodów: po pierwsze mam syna Mikołaja, któremu chciałbym tą książeczkę zadedykować i kiedyś dać w prezencie. Na szczęście Miko jest zdrowym łobuziakiem:) ale jak większość dzieci odczuwa lęk przed chorobami i lekarzami. Chciałbym, żeby ta książeczka chociaż częściowo oswoiła dzieci (i nie tylko) z dotykającymi nas dolegliwościami i pokazała,
że chorować można troszkę przyjemniej –
tłumaczy autor.

Zobacz projekt

← Powrót

Komentarze



Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowo
Anonimowo
10 lat temu

Szychta minęła, muzyka leci, za oknem śnieżno biało, atmosfera zimowa, a z kuchni zalatuje swojskim jadlym 😉 czyli lekko tak na tłusto, aby zahartować się na ta mroźno zimowo aura. Grypula na razie nie atakuje, więc można na wesoło spoglądać na te mroźne ranne poranki i wpatrywać się powoli jak małymi kroczkami nadejdzie już ta upragniona wiosna, pełna kolorów i barwy. W zaułku naszych śląskich piekarskich ścianach, wszystko toczy się w takim samym trybie, obiad, kolacja, poranne śniadanie robota i myśli o letnich wakacjach. Każdy planuje jakiś urlop, jakiś odpoczynek, każdy chce przeżyć jakoś przygoda, trzeba jednak wytrwale czekać aż nadejdzie ta upragniono chwila, pełna gorących przygód i doznań. Czyli jak to po śląsku godomy, jymy dalej czosnek, cebula i zdrowo się odżywiomy;) jak ktoś lubi wodzionka to każdego poranka no i czekomy jak piżnie na kalendarzu lipiec i pojadymy znowu na wczasy, na te upragnione wakacje;)

Anonimowo
Anonimowo
10 lat temu

Śpiewając po śląsku, w ta zimowo aura, niestety do roboty tyż cza bydzie się znów jutro zabrać;) Ale warzyć dalej trzeba jak u Hildy, cebula musi być i czosnek, by uniknąć grypy;) Niestety choc bajtle nie lubią tych rarytasów i wolą frykasy i nawet dziadek se woli podjeść czasmi kiełbasy, to jednak chrzan, musztarda, cebula i czosnek muszą być, by uniknąć za wczasy, niepotrzebnych psikusów z wirusem który nas straszy. A więc muzykalnie, zdrowo i z usmiechem, przez przymrozki trzeba kroczyć śmiało, jak Hilda pedziała roz, to lepiej się nie wadzic, lepiej przyznać jej racja niż dostać deklem nie potrzebnie i grypą się zarazić;)

Anonimowo
Anonimowo
10 lat temu

Balowano od wieczora aż do rana zapijając żurkiem i herbatką z owoców maliny;) Hartowano i śpiewano lepiąc bałwana i zjeżdżając na sankach., a wieczorem śpiewano bajtlom kołysanka, aby lotały uśmiechnięte i wyspane, zaroz z samego poranka;) Już nie wspomna o radiu Piekary, o muzyce która rozgrzewała w śląskich naszych chałupach, o podśpiewkach kobietek przy trzaskaniu kotletów i swojskich niedzielnych roladek;) No aby weekend mógł przeminąć nie tylko z pełnym brzuszkiem, ale i muzykalnie jak to w śląskich chałupach zawsze bywało, klaskając i podśpiewując o każdej porze, raz w popołudnie, czasami pod wieczór, a niekiedy rano;)

Anonimowo
Anonimowo
10 lat temu

Zaczęło pizdzieć na dworze, bajtle zaczęły kichać, lekarstwa nie pomagały, bo jakoś pierońska odmiana grypy się pojawiła;) Czuć jednak było z daleka, że Hilda waży żur, nie zawarła tyż okna, więc woniało na cało okolica 😉 Hilda sprzedawała tyż czasami żur, a że lekarstwa bajtlom nie pomagały, to ustawiła się kolyjka po ta leczniczo mikstura;) No bo Hilda miała tyż duży zapas czosnku na zima, więc dawała podwujno dawka, no bo co może bardziej pomóc niż tyn naturalny antybiotyk;)
Kupowano u niej żur, po tym doszły do tego jeszcze nalewki z aronii, malin i jagód, i mieszanki ziołowe, Hilda wyleczyła całe miasto, nawet jej ulubiono fala radio Piekary zaczęli wszyscy słuchać. No bo zaczęto balować jak te bajtle wyzdrowiały. no bo i nogi do tańca hulały, a że Hilda też śląskie tańce znała, to w Piekarach balowano już przez każdy kolejny weekend, od wieczora, aż do rana;)

Arleta
Arleta
10 lat temu

Gratuluje Panu wyjątkowego pomysłu to takie wzruszające że tato pisze bajkę dla swojego syna i nie tylko życzę powodzenia 🙂