2016-07-10
Orla Perć zaliczona!
Kasprowy Wierch, Świnica, Zawrat, Kozi Wierch, Granaty – krótko mówiąc Orła Perć. Jak to opisał mój znajomy: ekstremalne warunki pogodowe deszcz, śnieg, mgła i cholerny wiatr, ale i tak świetnie się bawiliśmy. Przy okazji udało nam się “uratować” ekipę, która właśnie wzywała TOPR. Wyręczyliśmy ratowników (śmigłowiec nie był potrzebny) i szczęśliwie doprowadziliśmy wszystkich na bezpieczny szlak – pozdrowienia dla Michaliny, z którą weszliśmy na Kozi Wierch. Moje podsumowanie szlaku? Nie taki diabeł straszny jak go malują. Najgorsza była końcówka, ale też zeszliśmy przez Żleb Kulczyńskiego, który jest jednym z najbardziej wymagających w całych Tatrach, a dodatkowo pogoda dała nam popalić. Ostatecznie: bawiliśmy się bardzo dobrze (przynajmniej do czasu, kiedy przemokliśmy), przeżyliśmy kolejną fajną przygodę i jak zawsze nakręciliśmy trochę materiału filmowego – premiera na YouTube na dniach. A w ramach odpoczynku, dziś wyruszyłem rodzinnie na łatwiejszy szlak. Maciuś poradził sobie rewelacyjnie, ale o tym w kolejnym wpisie.



Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Panowie ! Nie za małe te góry dla takich herosów ? Zostawcie choć trochę dla innych, zanim się skruszą w niebyt pod tak emanująca siłą.
😉