2017-02-14
Kulinarne podróże… rozczarowanie dnia
Walentynkowy wieczór, romantyczne nastroje, porządna restauracja. W karcie do wyboru tylko dwa zestawy – dla niej i dla niego. Trochę dziwne rozwiązanie – jakby wybór ograniczony do zupy dnia w barze mlecznym. A mieliśmy ochotę na swoje ulubione dania i desery. Przyglądamy się przez chwilę propozycjom walentynkowym.
– Możemy wymieszać te zestawy?
– Nie. Albo taki, albo taki – kelner pozbawia nas złudzeń.
Hm.
– Nie żebym narzekał, ale trochę ograniczony wybór…
– O tej porze to już nie można narzekać – słyszę w odpowiedzi.
Patrzę na zegarek. Konsternacja. Jest 20.30 – najnormalniejsza pora na kolację. Szkoda marnować wieczór. Wyboru nie ma to zestaw. I może… grzane wino. Od razu jakoś przyjemniej. Jedzenie pyszne – jak zawsze. Ale kiedy kelnerka przynosi deser…
– Przepraszam, ale mamy czynne do 22.00.
oj, z atmosferą to tutaj kiepsko. Czujemy się trochę jak intruzi. Znów patrzę na zegarek. Jest 21.15. Postaramy się zdążyć. Uff. Udało się. Sąsiedzi ze stolika obok, chyba grupa przyjaciół, proszą o rachunek. Docierają do nas strzępy rozmowy.
– Jest jeden rachunek, a Wy się musicie jakoś podzielić. My nie możemy…
To brzmi jak obsługa za czasów PRL. Niestety, to nie pierwsza taka sytuacja, bo kiedy gościliśmy tutaj ministra sprawiedliwości to pani prezydent musiała w trakcie posiłku szukać kelnera… Od tamtej pory służbowe obiady się tutaj nie odbywają. Bo wstyd przed gośćmi. Prywatnie też już chyba odpuszczę, bo nie pierwszy raz się nacięliśmy. Mój lokalny patriotyzm po prostu przegrywa z rzeczywistością. W Tarnowskich Górach knajpy funkcjonują jakoś inaczej. A w Krakowie, to jest już bajka. A przecież my byliśmy w Dworku Donnersmarck. Ładny budynek, świetne jedzenie (oczywiście jak jest dostępne), tylko jednak czegoś brakuje. Niestety, czegoś ważnego. Chyba po prostu pomysłu na siebie i pewnej… tożsamości. Może właśnie dlatego zwykle jest tutaj dość pusto. Dziękuję, prędko nie wrócę.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Zazwyczaj w restauracjach w walentynki jest ustalane osobne menu, a zakładając że w tym dniu jest duża ilość osób korzystających z usług restauracji dlatego zostały wyłączone inne dania z karty. Lokal w tym dniu był otwarty o godzinę dłużej ze względu na zadowolenie klienta. Ja też w tym dniu korzystałam z usług tej restauracji i byłam bardzo zadowolona i nie raz jeszcze tam wrócę. A menu w tym dniu mimo, że bylo skromne było bardzo smaczne.
Fajne mają recenzje “Carpaccio super,przyjadę nastepnym razem na dania z dziczyzny, jezeli będa tak dobre jak surowa wołowinka będę Was często odwiedzać.” i Riposta ” niech się Pani nie krępuje w końcu jest Pani synowa właścicielki!!!!” 😀 A zestawy widzę były fajne, mięty nie żałowali – sorbet miętowy, warzywa z miętą, puder z mięty…I weź tu to zjedz nienawidząc mięty 🙂
Jestem stałym gościem restauracji, nie żadną rodziną. Nie rozumiem tego bezmyślnego szkalowania lokalu. Żeby w ogóle coś mądrego napisać, trzeba mieć jakąkolwiek wiedzę w temacie. Dworek Donnersmarck nie ma “właścicielki” ale właściciela. A właściciel nie ma synowej. To pierwsza sprawa. A żart o mięcie też głupkowaty, ale może inteligentny dla ludzi pewnego poziomu.
A ja tam wczoraj byłam z mężem i nie narzekamy. Miła spokojna atmosfera . Jedzenie pyszne. I obsługa OK.
Moim skromnym zdaniem nie każda restauracja powinna być czynna do nie wiadomo której godziny. Ci ludzie też mają swoje życie, rodziny.
…
Racja! Jeśli lokal ma podane godziny, to z jakiej racji “do ostatniego klienta”? Niektóre mają właśnie taką “godzinę” zamknięcia i wtedy jest ok. A Dworek niestety faktycznie podupadł; byłem wiele razy i ostatnio już nie jest tak jak kiedyś, zwłaszcza obsługa, ale i smak juz nie ten. Polecam za to “Pod skrzydłami anioła” w Kozłowej Górze. Doskonała obsługa i rewelacyjne smaki, niestety tylko imprezy na zamówienie.
Nie każdy lubi rybę. Też byliśmy wczoraj i w obu zestawach była ryba.
W obu zestawach ryba?? Przepraszam bardzo w zestawie dla kobiety była rybka i owszem. Ale w zestawie dla Pana był KURCZAK !!! Jeśli ludzie którzy nie odróżniają kurczaka od ryby mają oceniać gastronomie to o czym my mówimy…
To może porozmawiajmy o tym, czy niektórzy potrafią czytać 🙂
Zestaw dla Niego:
– Krem z białych warzyw, z kiełkami , grzankami, i wędzonym łososiem
– Pierś z kurczaka nadziewana suszonymi
pomidorami i rukolą, kopytka ze szpinakiem, sos porowy
– Panna cotta z musem truskawkowym i pudrem z mięty
Proszę mi powiedzieć – ten wędzony łosoś to drób czy wołowina?
Dobre lokale otwarte są “do ostatniego klienta”…
Może właściciel nie wie jak personel postępuje…
O ironio, na stronie facebook owej Restauracji przeczytać możemy:
“Wszystkich zakochanych i kochających zapraszamy 14-go lutego na romantyczną walentynkową kolację. Jak co roku, przygotowaliśmy na tę okazję specjalne menu.
Zestaw dla Niej:
– Krem pomidorowy z mozzarellą i oliwą truflową…
Zestaw dla Niego:
– Krem z białych warzyw, z kiełkami , grzankami, i wędzonym łososiem….
Na wszystkich Gości czeka miła niespodzianka na powitanie!
Prosimy o wcześniejszą rezerwację telefonicznie lub mailowo…
Cieszymy się na spotkanie z Państwem!
Do zobaczenia!”
Smutne, ale niestety chcąc zjeść dobrze i w miłej atmosferze, trzeba wyjechać “za miasto”.
Pozdrawiam serdecznie!
O! Ciekawe co to była za miła niespodzianka 🙂
A sam pomysł zestawów fajny, ale żeby od razu zostawić TYLKO te dwa zestawy, a wyeliminować kartę?
Niestety ta restauracja swoją świetność miała i tętniła życiem dawno temu Teraz faktycznie jest słabo za mało ze strony właściciela chęci do rozruszania tego miejsca . A miejsce jest dobre , tylko działania nie trafione.
Dokładnie. Nigdy nie wpadłabym na to, że jadąc do znanej mi restauracji, “Ta” wpadnie na pomysł, żeby wyeliminować całkowicie dania z karty, na rzecz zamówienia skomponowanych przez “Nią” zestawów. I tylko tych dwóch zestawów. No i obsługa na poziomie PRL’u. Może ktoś owej Restauracji przeczyta te posty i zaczerpnie z nich “INSPIRACJĘ” 🙂
Pozdrawiam serdecznie!