KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-KAJDAN

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2017-03-01

Opozycja drepcze w miejscu

Jak krytykować ile wlezie, przeszkadzać i utrudniać, a jednocześnie tworzyć wrażenie, że się współrządzi, wspiera i przyczynia do sukcesów? Odpowiedzi na to pytanie szuka piekarska opozycja stojąc w coraz większym rozkroku (to już chyba szpagat).

Konstruktywna krytyka być musi, opozycja także jest potrzebna, bo to najlepsze narzędzie do unikania i korygowania błędów. Dlatego trochę się martwię, że jest tak słaba i niewiele ma do powiedzenia.

Przyjrzyjmy się pracy nad budżetem, który przypomnę jest w formie zadaniowej. Konkretnych propozycji zmian jak na lekarstwo. Awantura i zasadniczy spór o zabytki. Budżet jest zły, bo nie ma pieniędzy na zabytki. Są pieniądze na zabytki, to budżet jest zły, bo jest ich zbyt mało. Trochę słabe te argumenty. Zbyt słabe moim zdaniem, żeby z powodu 200 tys. złotych zanegować budżet liczący 270 milionów, ale podobno diabeł tkwi w szczegółach…

Jak więc przebiega praca nad uchwałami? W trudnych sprawach zawsze pojawia się kilka słów kluczy: “to jest bardzo ważna sprawa”, “trzeba to przeanalizować”, “nie możemy wylać dziecka z kąpielą”. Konkretnych propozycji brak. Ewentualnie jest pomysł, żeby odłożyć temat w czasie, żeby się lepiej przygotować. A przecież trudnych spraw w mieście nigdy nie brakuje. I czasami trzeba podejmować decyzję, które nie zawsze wzbudzają entuzjazm wszystkich mieszkańców.

Decyzja zawsze jest lepsza niż jej brak. Najgorszy jest brak zdecydowania wynikający z całkowitego braku pomysłu na to, co tak naprawdę chcemy osiągnąć. Były prezydent w przeszłości krytykujący wstrzymujących się od głosu, teraz jako radny wstrzymuje się w większości wypadków. To już prawie reguła. Za każdym razem w trudnych sytuacjach są radni, którzy umywają ręce. I zwykle są to te same osoby. Ci radni aktywizują się tylko wtedy, kiedy można coś ugrać, przypodobać się wyborcom nie ryzykując niczego. W sprawach skomplikowanych łatwiej udawać, że nic się nie dzieje. A potem formułują zarzut o złej współpracy prezydenta z radnymi.

Większego absurdu nie słyszałem, bo od dwóch lat Rada Miasta traktowana jest wreszcie poważnie, a współpracę Przewodniczącego z Prezydentem można uznać za modelową. Kto nie wierzy – polecam wizytę na obradach u naszego sąsiada. Trzeba jednak pamiętać, że współpraca wymaga obu stron, a jak się stoi w szpagacie, o którym pisałem na początku to faktycznie może być niewygodnie.

Co jeszcze? Jeśli w podsumowaniu półmetka w ustach lidera klubu radnych pojawia się “zarzut”, że stawiamy na pozyskanie środków zewnętrznych, a przez to “inwestycje są przypadkowe” to nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Kiedy prawie zawalił się dach hali w Brzezinach – “przez przypadek” pozyskaliśmy środki, które pozwoliły kompleksowo wyremontować halę. Zupełnie nie wiadomo dlaczego wybudowane zostało “drugie pół boiska na terenie MOSiR”, teraz powstaną nowe mieszkania przy Ziętka, bierzemy się za Osiedle Wieczorka. Same przypadki. I to szczęśliwe.

Polecam lekturę programu wyborczego, który przedstawiliśmy w wyborach – podpisując umowę społeczną z mieszkańcami. Tak się szczęśliwie składa, że te “przypadkowe inwestycje” i pozyskiwane środki dokładnie pokrywają się z jego zapisami. A był to program konkretny, rozpisany na punkty i inwestycje, a nie kilka sloganów w stylu “rozwój, praca, zdrowie”.

Zresztą łatwo to wszystko sprawdzić, bo wszystkie materiały wciąż są na stronie dostępne do weryfikacji i rozliczenia. Trochę inne podejście niż byłego prezydenta, który oburzony przypomnieniem w wyborach jego ulotek wyborczych uderzył z tym do prokuratury.

Ale też trzeba powiedzieć, że większość uczestników tej samorządowo-politycznej gry nie lubi historii. Poza naszą grupą nie znajdziecie Państwo archiwalnych stron, wpisów i materiałów wyborczych kandydatów wszelakich pokroju pani Moniki Lisińskiej-Kotowicz i spółki. A szkoda, bo byłaby to pouczająca lektura. No nic, jedziemy dalej.

Osobiście cieszy mnie każdy przypadek, kiedy “radnego sceptyka” uda się skłonić do współpracy i wspólnego szukania rozwiązań. To się naprawdę zdarza. Przykład? Uchwała w sprawie zabytków i dotacji dla parafii, czy też przygotowanie się do remontu zabytkowej kamienicy na Kościuszki 22. Można? Dlaczego nie. I efekty są o wiele lepsze niż ze zwykłego “marudzenia”. Szkoda tylko, że tak rzadko.

← Powrót

Komentarze



Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Adrian
Adrian
9 lat temu

Opozycja zawsze jest pierwsza do krytykowania rządzących, szkoda tylko że sami nie wezmą się do pracy na rzecz miasta.

NNiie
NNiie
9 lat temu

Bierzemy się za osiedle wieczorka? to dlaczego zmniejszacie fundusz remontowy w wspólnotach!

OBSERwator23
9 lat temu

Przyglądając się od kilku lat pracy radnych na sesjach i komisjach zgadzam się z Prezydentem, że faktycznie nie wygląda to najlepiej. Przywołam tu tylko trzy projekty uchwał. Projekt w sprawie regulaminu BO. Poza jednym radnym nie było widać zaangażowania pozostałych w wypracowaniu i przygotowaniu zapisów uchwały. Projekt w sprawie konsultacji społecznych z mieszkańcami – dwa lata leży w biurku, brak zainteresowania radnych. Po kolejnym moim piśmie rękawice podejmuje radny M.Czempiel, nie ma jednak wsparcia swoich kolegów. Zespół, który miał powstać w celu przygotowania projektu uchwały nie powstaje z prostej przyczyny – nikt z radnych nie chce się do niego zgłosić. Kolejny projekt o dotacjach na zabytki – radny Papaja na kolejnych komisjach narzeka nic konkretnego nie proponując. Po kilkunastu tygodniach sprawę bierze w swoje ręce radny Flodrowski i uchwała powstaje. Podsumowując krótko te dwa lata kadencji stwierdzam, że najbardziej aktywnymi radnymi na komisjach to radny T.Flodrowski oraz radny S.Korfanty. Aktywnymi w sensie zabierania głosu w omawianym temacie. Nie będę oceniał w tym miejscu treści ich wypowiedzi. Natomiast jeśli chodzi o sesje to oprócz dwóch wymienionych wyżej często głos zabiera radny D.Iskanin. Pozostali to raczej umiarkowanie, słabo albo wcale. Zaznaczam, że nie na wszystkich komisjach jestem obecny ale zdecydowanej większości,więc jakiś obraz pracy radnych mam wyrobiony.