2017-11-18
Neil Gaiman – Koralina
W każdym z nas zostaje coś z dziecka… U mnie objawia się to wieloma rzeczami, zwłaszcza miłością do bajek, baśni i fantastycznych krain. Po “Gwiezdnym pyle” bez wahania zabrałem z półki “Koralinę”, którą jak się okazało znam… chociaż nie kojarzyłem tego faktu zupełnie.
Żeby być z Wami szczerym, muszę przyznać, że wydawało mi się, że kupuję “Karolinę” i dlatego nie skojarzyłem książki z “Koraliną” – bajką – horrorem, którą oglądał Junior jak miał pięć lat. Oj, najadał się strachu, ale przerwać nie chciał.
Wracając do sedna. Przeczytałem z przyjemnością. Neil Gaiman ma dziwny styl – jednym się podoba, innym nie. Kiedy jednak już zanurzycie się w jego świecie, ciężko się oderwać. Dobrze, że są tacy autorzy i takie pozycje.
Gwiezdny pył jest inny. Bardziej baśniowy, choć także straszny. Może nawet jest “lepszy”, choć czy to dobre określenie dla dwóch różnych opowieści? Koralina jednak także ma coś w sobie i śmiało można po nią sięgnąć.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN