2017-12-21
Ciężka sesja “świąteczna”
Dziś Rada Miasta uchwaliła budżet na rok 2018. Dziś uchwaliliśmy także Plan Zagospodarowania dla Kozłowej Góry (obszar I) uwzględniający uwagi nadzoru wojewody. To nie koniec pracy nad planem, ale pewien etap za nami. Trudna sesja, ale zamykająca równie trudny rok pracy.
Muszę przyznać, że jestem zmęczony. Intensywnością, tempem pracy i całym rokiem, który pełen był wydarzeń, zwrotów akcji i pracy. Dziękuję wszystkim radnym za kolejny rok współpracy, urzędnikom cierpliwe znoszenie naszych oczekiwań (i zewnętrznych zdarzeń), mieszkańcom za wyrozumiałość i wsparcie, którego wielokrotnie doznajemy (w różnorodnej formie).
Proszę o chwilę oddechu, a szerzej opiszę dzisiejszą tematykę.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
W przyszłym tygodniu napiszę szeroko o Planie Zagospodarowania Przestrzennego – proszę jednak zwrócić uwagę, że problem w tej dyskusji polega na tym, że część osób próbuje wykorzystać zastrzeżenia wojewody dotyczące zupełnie innych tematów – do dyskusji nad Winną Górą. Ta dyskusja się odbyła i zapadła decyzja w 2014 i 2017 roku. W tej chwili nie wracamy do tego tematu, ale poprawiamy plan w zakresie uwag wojewody. Cały czas tłumaczyłem, że nie dotyczyły one Winnej Góry, czego niektórzy nie chcą zobaczyć. Uchwalony na sesji RM plan – to ten sam plan, który uchwalony został wcześniej, włącznie z Winną Górą, ale z wyłączeniem starej części – do której uwagi wniósł wojewoda, nad którą trzeba będzie jeszcze intensywnie popracować. Ale szerzej o tym w osobnym wpisie.
to w jaki sposób została ona kupiona (Winna Góra) to jest sprawa dla CBA, pospiech który towarzyszy tej inwestycji i wszystkie “przekręty” po drodze to jest kolejna kwestia, na pewno Pani prezydent nie robi tego bezinteresownie. zapomniała po co została wybrana na swoje stanowisko – DLA MIESZKANCOW a nie dla prywatnego inwestora, który chce postawić tam swoje blokowisko.
Przestań już bredzić. Nie obchodzi mnie ten temat, mnie interesują nie dziesiątki hektarów tylko moje dwie działki. Proszę się od lat o zmianę ich na budowlane i wreszcie coś się dzieje. Więc się kolego odwal, bo ja czekam na ten plan.
Czyli mieszkańcy Kozłowej Góry to chytre bestie, jedni by chcieli mieć budowlane, a inni, że by nic tam nie budowano. To niech się w końcu zastanowią czego chcą i niech nie mają pretensji później do innych.
My też czekamy na ten plan. Problem polega na tym, że po pierwsze plan w tym wydaniu jest bardzo niekorzystny dla mieszkańców i wymaga zmian, po drugie w 99,99 % uchwała w sprawie planu (ta o której teraz mówimy)
została podjęta z naruszeniem prawa.
Jeżeli ktoś tam u góry napisał, że teren był państwowy i przekazany kościołowi, to nie po to, aby kościół tym ternem handlował, tylko aby służył on mieszkańcom. To jak by się okazało, że kościół go sprzedał, to mieszkańcy muszą się zwrócić do władz kościoła, że chcą odzyskać ten teren spowrotem, Kościół chyba odda ludziom wtedy spowrotem, bo nie będzie sobie robił wstydu wśród mieszkańców miasta. No ale nie będę się rozpisywał na ten temat i kogoś oskarżał, bo nie wiadomo czy na pewno teren należał do kościoła i czy on go sprzedał w prywatne ręce, trzeba by to sprawdzić. Po za tym w prywatyzacji niektórzy np; politycy popełniają wiele błędów, np; ci z poprzednich rządów, kiedy wrócili się oni do prawa z przed wojny i aby przekazywać kamienice i własność Polski zagranicznym właścicielom z przed wojny, jest to wielki błąd, ponieważ prawo z przed wojny mówi jednoznacznie, za zdradę i przekazywanie własności Polski w obce ręce grozi kara śmierci przez rozstrzelanie, czyli mogli by za to dostać kulkę w tą swoją pustą kapuścianą główkę.
Nic nie musisz sprawdzać, już to sprawdziłem. W necie znajdziesz artykuły na ten temat a sprawa była swego czasu głośna.
To muszę zobaczyć co tam piszą w tych artykułach, to coś może więcej się dowiem na ten temat.
W necie tylko znalazłem, że wikipedia na ten temat pisze, że -Winna Góra odznacza się znacznymi walorami przyrodniczo-krajobrazowymi. Postulowane jest objęcie jej ochroną w postaci użytku ekologicznego oraz ochrona poszczególnych egzemplarzy drzew jako pomników przyrody. Nic po za tym ciekawego nie znalazłem, oprócz tego, ze znajduje się tam duża ilość gatunków różnych ptaków. Podaj link z netu, gdzie można więcej coś poczytać na ten temat.
Na czym polegało w 0,01% naruszenie prawa?
Dlaczego jest niekorzystny dla mieszkańców?
Których? Czy chodzi o tych którzy do tej pory mieli działki budowlane, nie sprzedali ich a teraz wartość ich działek spadnie? Nie zarobią? Wzrośnie podaż, będzie więcej działek budowlanych to ceny będą niższe. Ale inni mieszkańcy, właściciele ziemi w Kozłowej Górze na odrolnieniu zarobią.
My piszemy o terenie – Winna Góra, który należał do mieszkańców Kozłowej Góry, a podobno kościół go sprzedał, jakiejś prywatnej osobie. Czyli jak teren rzeczywiście był w posiadaniu kościoła, to kościół nie może go sprzedać, bo należy on ten teren do wszystkich, bo jutro jeszcze ksiądz sprzeda kościół i powie, jedzcie się modlić do Piekar, bo kościół kupił biznesmen z Katowic i zrobi restaurację. Za granicą ostatnio co prawda sprzedano kościół, szkołę i publiczne inne obiekty prywatnym właścicielom, ale musimy się zastanowić gdzie znajduje się granica w prywatyzacji i czy ktoś może pozbywać się własności społeczeństwa, bo ma taki kaprys, albo z powodu chęci finansowych.
Mówimy o tym już ponad 2 lata. A oto pismo wystosowane do radnych przed sesją w październiku. Może coś wyjaśni. (Skopiuj poniższy Link i wklej w przeglądarkę.)
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=345538565911185&id=100013651331629&pnref=story
Najważniejszy fragment pisma do radnych:
Realizacja zabudowy na Winnej Górze spowoduje m.in.:
• obniżenie wartości gruntów i działek budowlanych należących do mieszkańców,
czyli interes nielicznych obecnych właścicieli działek budowlanych ważniejszy niz interes całego miasta.
Niezupełnie dobrze to zrozumiałeś. Chodzi o to że mieszkańcy (Ci którzy tu mieszkają od lat) mają mniejsze szanse na rynku nieruchomości ze swoimi wąskimi działkami bez dróg dojazdowych niż deweloper. I nie chodzi tu tylko o obecnych właścicieli działek ale i o przyszłych właścicieli. Zwróć uwagę, że większość nowych terenów budowlanych na gruntach prywatnych to wąskie działki, do których nie ma publicznych dróg dojazdowych. Nową drogę zaplanowano tylko dla obsługi nowego osiedla deweloperskiego. Ty też za nią zapłacisz – jeżeli ją kiedykolwiek wybudują. Tak więc zamiast stronniczej oceny wyobraź sobie że masz jedną czy dwie wąskie działki budowlane bez drogi dojazdowej, a obok deweloper może szybko uruchomić 2000 działek. Jaka masz szanse na sprzedaż swojej działki ? A jeżeli szukasz czynników rozwoju miasta to są one w piśmie tez wyszczególnione – to właśnie te czynniki, prowadzące do zapewnienie godnego życia wszystkim mieszkańcom (nie deweloperowi) będą w efekcie nakręcać rozwój miasta – również tych bardziej zniszczonych dzielnic.Tak więc zamiast zawistnej myśli o zniszczeniu tego co jeszcze piękne w Piekarach zastanów się jak to wykorzystać z korzyścią dla całego miasta.
Szanowny Panie -z tego co zrozumiałam to ma Pan pretensje,że Pana działki nie mają dostępu do drogi.Nie rozumiem jak Pan je kupował ? Przecież nie zyje Pan na pustyni,a wkoło są inni sasiedzi i to z nimi należało się dogadać, tak abyście sami utworzyli drogi dojazdu do swoich działek.Z tego co Pan pisze wynika,że stawia Pan swoje dobro nad dobro innego człowieka.Co zaś się tyczy Winnej Góry- to teraz obudzili się niektórzy.Zapominacie mieszkańcy ,że tereny parafii,kościoła i dobra kościoła nie należą do Was!nie macie nic do powiedzenia w tym temacie.To niestety jest własność już Państwa Watykańskiego -a nie tak jak sądzą niektórzy w dalszym ciągu należy do mieszkańców .Zyczę Wszystkim Szczęśliwgo Nowego Roku 2018.
CBA ostatnio miała akcję na małej wiosce, zatrzymali tam byłego radnego który został biznesmenem i obecnego radnego, jak przekazywali sobie w hotelu pieniądze. Chcieli przejąć jedną z kamienic w swojej miejscowości i zostali zatrzymani na gorącym uczynku.
A wszystkiemu Winna……. Góra?
Przyrodę raczej niszczą ludzie w pogoni za pieniądzem, w pogoni za władzą. Ludzi z tych samych przyczyn rownieź niszczą ludzie. Przeczytaj Orwella.
Zgadzam się: roboty w Piekarach dużo i sił też trzeba, ale trzeba też mieć odwagę spojrzeć ludziom w oczy, czego, przynajmniej w sprawie Kozłowej Góry, Pani i Pan Prezydent unikają jak ognia, a tylko macą ludziom w głowach. Szkoda tez, że Pani i Pan Prezydent oraz część radnych nie potrafili uszanować tego świątecznego już czasu i urządzili hucpę – przecież nic by się nie stało gdyby poczekali do stycznia. Aż zadziwiająca jest ta wielka siła i pośpiech, które pchają ich do zabudowy Winnej Góry. Zastanawiam się też czy to wymyślone przez nich obejście prawa zastosowane na sesji w celu umożliwienia zabudowy Winnej Góry (tak tak Winna Góra, nie jakiś tam działki dla mieszkańców, czy drogi) jest poparte jakąkolwiek analizą prawną czy też jedynie jest pchane siłą woli Prezydenta – będę śledzić los tych poczynań z zapartym tchem na kolejnych etapach procedury. Na koniec, pomimo wszystko przyłączam się do życzeń. Wszystkim życzę spokojnych zdrowych świąt i spełnienia marzeń w nadchodzącym rok.
Walka trwa o Winną Górę że podobno mieszkańcy nie chcą tam nowych zabudowań mieszkalnych, ale nikt z Kozłowej Góry nie napisał nigdy czego oczekuje od tego terenu, co by chciał aby tam było. Musiał bym też kiedyś zobaczyć jak wygląda ten teren, aby móc się wypowiadać w tym temacie. Moim zdaniem jeżeli mieszkańcy Kozłowej Góry zdecydowali by aby tego terenu nie zabudowywać, to chyba trzeba było by uszanować ich decyzję, bo jak przez tyle wieków nic tam nie było, to jak teraz nic nie powstanie to nic się chyba nie stanie. Ale jeżeli ktoś ten teren np; kupi w prywatne ręce, to wtedy nikt już nie będzie miał żadnego wpływu i zdania na to co tam powstanie, decyzja będzie należała już chyba tylko do właściciela, taka jest niestety prywatyzacja i demokracja, o którą ludzie sami walczyli.
Przecież teren od wielu lat jest już prywatny.
To jak teren jest prywatny i ktoś jest jego właścicielem, to co kogoś obchodzi, co tam będzie robił. To moim zdaniem lepiej jak tam wybuduje jakieś mieszkania, niż założy coś jakiś interes co będzie zasmradzać całą wioskę. Jak teren jest prywatny to chyba od jakiegoś mieszkańca z Kozłowej Góry, to niech go zagospodaruje tak, aby żyli oni po między sobą w zgodzie. Dlatego mieszkańcy Kozłowej góry muszą uważać, komu sprzedają swoje ziemie, bo potem będą mogli mieć pretensje tylko do siebie, jak będzie inwestował później w coś, co im nie będzie pasowało.
To był wcześniej teren państwowy. Państwo ten teren przekazało kościołowi. Kościól ten teren sprzedał w dziwnych okolicznościach biznesmenowi z Katowic. Biznesmen ten teren odrolnil by móc sprzedać np. Deweloperowi. I cała historia.
To jak rzeczywiście kościół by sprzedał ten teren, to nie ładnie by postąpił, bo kościół nie po to dostaje ziemie, aby nią handlować, tylko dla celów wspólnych mieszkańców, aby służyła wszystkim . Kościół nie ma prawa przekazywać własności społeczeństwa w prywatne ręce, ale wiadomo chciwość i nowe zjawisko prywatyzacji niektórzy wykorzystują na różne sposoby i gdyby okazało się, że rzeczywiście kościół sprzedał ten dziewiczy teren, był bym oburzony i zbulwersowany wtedy tym faktem i całym zaistniałym zdarzeniem.
to ,że nigdy nic tam nie było nie znaczy ,że ma nie być.
Tak samo można powiedzieć o każdym terenie etc.
Winna Góra to dziewiczy teren pod względem ludzkości.
Fajnie jak takie tereny są, gorzej jak już się ostatni zielony kawałek miasta zabuduje i nie będzie gdzie jechać.
ps. prywatnie tam jeżdżę z rodziną na rowerach.
Ale jak tam powyżej napisano, że jest to teren prywatny, to wątpię, że pozostanie on dziewiczy, ktoś go chyba trzyma po to, aby na nim zarobić. Trzeba by dojść do tego, kto go oddał i sprzedał komuś w prywatne ręce, bo słyszałem, że ktoś sobie na osiedlu nawet koło ogródków kupił las na swoją własność, jakiś baron z Kozłowej Góry, ale myślę, że to chyba tyko jakieś plotki.
A wez juz człowieku skończ te epistoły sadzić, ciągle tylko atak na prezydenta, rade miasta, ciagle cos się wam nie podoba. Trzeba bylo odkupic Winna Gore od prywatnego inwestora otoczyc drutem kolczastym pod napieciem i wtedy wam sie by nikt nie wtrącał. Taaa na pewno specjalnie czekali do okresu przed swietami zeby jakis anonimowy hejter z KG mógł sobie w internecie frustracje swoje odbić….
Zadziwiajaca jest ta mentalność ludzi z KG….
Mogli mieszkańcy nie oddawać tego terenu w prywatne ręce, tylko go zalesić i by dostawali pieniądze na niego dofinansowanie z Uni i by sobie tam chodzili na grzybki.
Dzieje sie tak duzo dobrego w Piekarach, ze ciezko nadazyc. Wiadomo, ze nigdy nie bedzie wszystko biale lub czarne, czasami te szarosci przybieraja dla kazdego indywidualnie inna intensywnosc, ale ludzie zloci! Czy od razu Krakow zbudowano? Czy da sie tak podejmowac decyzje zeby zadowolic innych? Nie. Badzmy wyrozumiali i uczmy sie chwalic i doceniac, bo narzekanie wychodzi niektorym swietnie, zas pochwaly bardzo slabo. Pozdrawiam zyczac Wesolych Swiat.
Piszesz chyba o Piekarach pod Krakowem????
To znaczy, że znów mamy plan? Czy to już ostateczne i moja działka jest budowlana czy to się znów może zmienić?
Plan będzie jeżeli Wojewoda , po stwierdzeniu, że uchwała została podjęta zgodnie z prawem , ogłosi ją w Dzienniku Urzędowym Województwa Sląskiego. Jeżeli Pana działka znajduje się w granicy planu przyjętego przez Radę i znajduje się w granicy terenu przeznaczonego pod zabudowę to po ogłoszeniu tego planu w Dzienniku Urzędowym będzie miał pan teren pod zabudowę. Kolejna sprawa to kwestia drogi – aby działka była działką budowlaną musi mieć dostęp do drogi publicznej np. przez drogę wewnętrzną którą właściciel (w większości przypadków w tym planie) będzie musiał sobie sam wybudować. Ale podstawowy problem polega tylko na tym, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ta uchwała w sprawie planu miejscowego, o której mówimy, została podjęta z naruszeniem prawa.
Martinville Borzoi
nie rozumiem ale się wypowiem, to ma sens 😉
Kto pyta nie błądzi, …. a nie jak ciele cudzego ogona się trzyma, byle do przodu.
Ino zeby jeszcze pytał z sensem……
Roboty w Piekarach jest mnóstwo, inwestycji do zrealizowania jeszcze bardzo dużo, ale powoli się jakoś wszystko ukończy, tak jak szpital który niedługo zacznie funkcjonować i inne pozostałe planowane rzeczy. Dzisiaj jak jechałem koło szpitala to naprzeciwko widziałem jak już powoli prace posuwają się tam do przodu, jak już to wszystko zaczyna nabierać kształtu, na lato na pewno będzie gotowe, ławeczki i do spacerowania, mieszkańcy tam będą na pewno zadowoleni. To był dobry pomysł, żeby też tam zagospodarować ten teren, gdzie kiedyś nie było z niego żadnego pożytku. Najważniejsze to jest to, aby robić swoje i aby zrealizować jak najwięcej planowanych inwestycji, wtedy mieszkańcy nie tylko polepszą się ich warunki i będą zadowoleni z okolic które zamieszkują, ale też z władzy którą wybrali, która realizuje te wszystkie inwestycje w mieście i w realizację których trzeba włożyć niestety też mnóstwo wysiłku i pracy.Ja życzę przede wszystkim radnym i pozostałym urzędnikom wytrwałości i odpoczynku w te dni świąteczne i aby nabrać siły i aby w nowym roku ruszyć już z nowym nastawieniem, który pomoże doprowadzić do końca, wszystkie planowane na kolejny rok nowe inwestycje.