2018-06-14
Demony zostały… pokonane
Kilka lat trwała ta podróż, a jednocześnie walka ze złem. Bohaterowie żyli, zmieniali się, a nawet umierali (czego do dziś nie potrafię wybaczyć autorowi). Ostateczne starcie odbyło się w Otchłani. I dziś nastąpiło rozstrzygnięcie.
Peter V. Brett wciągnął mnie od pierwszego tomu. Z niecierpliwością czekałem na kolejne, raz po raz wracając do tych wcześniej przeczytanych. Złapię oddech i zrobię to po raz kolejny. Na spokojnie, bez przerw przejdę tę drogę raz jeszcze.
Demony z otchłani i ludzie. Wiara w siły nadprzyrodzone oraz we własną siłę. Sojusze, konflikty, przyjaźń, miłość i zdrada. Radość i smutek. Wybory moralne i magia. Fantastyka ma to do siebie, że chociaż rozgrywa się w fikcyjnym świecie, to problemy przez to nie stają się mniej realne. Potrafią być bardzo nam bliskie.
Czytając ostatni tom zastanawiałem się… czy to już naprawdę koniec? Po cichu liczyłem, że jeszcze coś się wydarzy. Nie. Tym razem w czeluściach piekła wszystko się rozstrzygnęło. Przynajmniej na jakiś czas, bo przecież walka dobra ze złem jest odwieczna i nigdy się nie kończy.
Czy Arlen naprawdę jest Wybawicielem, czy może jednak jest nim Demon Pustyni? A może żaden z nich? Czy Stwórca prowadzi ich wytyczoną ścieżką, czy też Everama ludzie sami sobie wymyślili? Kto przetrwa, a kto nie wróci do normalnego życia? Odpowiedzi znajdziecie w Otchłani.
Jeśli czytaliście Bretta, nie muszę Was zachęcać do kontynuowania. Jeśli nie… to najwyższy czas nadrobić zaległości. Chyba… że strach Was obleciał.

Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Panie Turzański czytając Pana wypowiedzi to Pan umie obrócić kota ogonem .
Man nadzieję że Pana panoszenie się potrwa jeszcze tylko 4 miesiące i do widzenia.
Hm… Rozumiem przedwyborcze szaleństwo, ale błagam… nie mieszajmy do tego literatury. Chyba, że okładka i tematyka Pani nie odpowiada, ale nie wracajmy do palenia zakazanych książek na stosach…
Szkoda, że świat wymyślony przez Brett’a jest tak niedoskonały i pełen dziur, że nie chce mi się do niego wracać. Choć samą powieść od strony akcji czyta się doskonale. Może w wakacje…
No tak, to już wiadomo skąd wiceprezydent ma takie zapędy do demonów, pewnie w domu też sobie urządza rytuały….aaa wróć, na kopcu by chciał je praktykować. 😀