2019-03-11
Cenzura, moderacja i ban na blogu Turzańskiego, czyli wpis filozoficzny… o hejterach
Kiedy zaczynałem pisać bloga przyjąłem twarde zasady. Publikuję wszystko. Pojawiały się naprawdę nieciekawe komentarze, ale uznałem, że będą jedynie marginesem, a my nauczymy się poważnej dyskusji. I z roku na rok faktycznie dyskusje były ciekawsze. To wszystko działo się jednak ponad 10 lat temu. Z czasem wszystko się zmieniło… niestety na gorsze. Każdy argument nie ma znaczenia, kiedy jego autora można poniżyć, zmieszać z błotem, obrzucić inwektywami i upokorzyć. Być może dlatego coraz mniej osób w tej dyskusji uczestniczy.
Jak pewnie zauważyliście – starałem się dyskutować z każdym, tłumaczyć, wyjaśniać, przedstawiać swój punkt widzenia. W przypadku troli to po prostu nie działa. Wręcz przeciwnie – daje to im paliwo do dalszych, coraz gorszych ataków. Kiedy telefon ostatnio wyświetlił mi czas jaki spędzam na tych dyskusjach… dotarło do mnie jaki to ogrom zmarnowanego czasu. Kogoś kto nie odróżnia prawdy od fałszu, nie widzi różnicy między krytyką a oczernianiem, dyskusją a obrzucaniem błotem nigdy do niczego nie przekonam. Z poziomu dyskusji o mieście doszliśmy do politycznych przepychanek, które znamy z poziomu całego kraju… Wszyscy wiemy, że nie prowadzą do niczego, a jednak wszyscy dajemy się w nie wciągnąć…
Polityka zakłada nam wszystkim klapki na oczy. To wcale nie jest tak, że najgorsze komentarze piszą jacyś anonimowi idioci. Piszemy je my… mieszkańcy Piekar Śląskich, którzy znaleźliśmy się po dwóch stronach politycznej barykady. Daliśmy się wszyscy podpuścić, chyba nieświadomie wpadliśmy w szyny, z których nie potrafimy się wyrwać. Wzajemna niechęć, przekonanie o “złym charakterze” tego drugiego powoduje, że za nic na świecie nie przyznamy, że coś może nas łączyć.
Dziś gotowi są wydrapać sobie oczy dawni koledzy, sąsiedzi, współpracownicy, rywale sportowi, czy towarzysze górskich wędrówek. Po haniebne metody i kłamstwo sięgają ludzie zasłaniający się wartościami chrześcijańskimi. To co nas dzieli, czyli polityka – stało się ważniejsze od wszystkiego co nas łączy. Temperatura dyskusji stale rośnie, a jej poziom – nieustannie spada.
Co z tym zrobimy? Postanowiłem zacząć od siebie.
Przejrzałem uważnie swojego bloga. Przyznaję się do kilku błędów i przepraszam za to Czytelników. Napisałem kilka ostrych tekstów, chyba zupełnie niepotrzebnie. Co prawda w słusznej sprawie i broniąc swojego dobrego imienia, a także wolności tego bloga – ale dałem się tym samym wciągnąć w dyskusję zupełnie niepotrzebną. Zwłaszcza, że moi przeciwnicy tej wolności tak naprawdę nie są wstanie mi odebrać. Najgorsze co można im zrobić – to ignorować i zepchnąć na margines. Jak hejterom i trollom nie dawać paliwa i rozgłosu, na którym im zależy. To dzięki nam – wszystkim, którzy dyskutujemy i dajemy się wciągnąć w ten wir szaleństwa oni mogą zaistnieć.
Przejrzałem również komentarze. Myślę, że błędem była publikacja wszystkiego, bez względu na treść. Ignorowanie wulgaryzmów, personalnych i chamskich ataków (przyznaję, że z obu stron barykady) oraz kłamstw wszelkiego rodzaju. Brak faktycznej moderacji i usuwania niegodnych treści spowodował, że dyskusja upodobniła się do tej, jaką znajdziemy pod ogólnopolskimi portalami. I po co nam to wszystko?
Moja propozycja jest następująca – rozpocznijmy dyskusję na nowo, opierając się na solidnym fundamencie. Piszemy prawdę. Piszemy krytycznie, ale kulturalnie – nie obrażając naszych rozmówców. Czy naprawdę coś na tym stracimy? A może, jeśli nawet nie wszyscy będą uczestniczyć w tej dyskusji, to jednak zyskamy coś niezwykle cennego?
Trzymanie się powyższych zasad bynajmniej nie wyklucza krytyki. Ponieważ krytyka jest DOBRA. Ona pozwala na wyciąganie wniosków i poprawę sytuacji. W przypadku miasta – na rozwiązywanie konkretnych problemów. Byle tylko była konstruktywna. Negowanie wszystkiego, zwłaszcza bez podania konkretnych propozycji czy rozwiązań nie przyniesie niczego dobrego.
Strasznie filozoficzny zrobił się ten mój wpis, ale być może to jedyna droga do zmiany. Pisałem pracę magisterską z krytyki demokracji Platona. To niesamowite, jak celnie niektóre sprawy dostrzegano już w zamierzchłej przeszłości. Gdyby tylko Platon wiedział, jak twórczo wady demokracji rozwinie internet… miałby podstawy do interesującego dzieła…
Tak oto doszliśmy do sedna, czyli nowego regulaminu, do którego stworzenia zainspirowała mnie grupa SPI (dziękuję Kochani).
Regulamin
1. Publikacja komentarzy jest otwarta i każdy może pisać o wszystkim co uważa za ważne pod warunkiem zachowania zasad wzajemnego współżycia. Proszę jednak o trzymania się tematyki wpisu, lub wykorzystania działu “Wy pytacie…” lub “Off topic…”
2.. Czytelnicy bloga często różnią się w wielu tematach, dlatego uszanujcie zdanie i poglądy drugiego człowieka.
3. Krytyka jest nieodłącznym elementem dyskusji publicznej i jest mile widziana, uprzejmie proszę jednak o nie mylenie jej z hejtem. Zanim coś napiszesz zastanów się nad tym.
4. Zakazane jest używanie wulgaryzmów, inwektyw, niewybredne obrażanie uczestników dyskusji oraz wstawiania reklam. Komentarze naruszające te zasady będą moderowane lub usuwane. Osoby notorycznie nie dostosowujące się do panujących zasad będą banowane.
5.Jeżeli nie pasuje Ci poruszony przeze mnie temat – pomiń go. Szkoda nerwów.
6. Nikogo tutaj nie trzymam na siłę. Nie podoba się? Internet jest ogromny, na pewno są miejsca, które będą bardziej Ci odpowiadać.
To byłoby na tyle. Te same zasady postaram się utrzymać także na moim profilu facebookowym i zarządzanej przeze mnie stronie. Tym samym życzę miłej i przede wszystkim owocnej dyskusji.
WAŻNA INFORMACJA.
Krzysztof Turzański (czyli ja) jest normalnym człowiekiem – pracuje, ma rodzinę, uprawia sport, czasami nawet śpi. Nie może więc śledzić dyskusji 24 godziny na dobę, angażować się w każdym wątku dyskusji i odpowiadać natychmiast na wszelkie zapytania, zwłaszcza, że o dziwo(!) nie wszystko wie i czasami musi sprawdzić informacje zanim coś napisze…
Z tego tytułu uprzejmie proszę o wyrozumiałość – zamierzam jak do tej pory uczestniczyć w dyskusji, jednak ze względu na walkę z uzależnieniem od telefonu zamierzam to robić systematycznie i w określonych porach, żeby ten rodzaj aktywności nie dominował w moim czasie wolnym.
Zamierzam też mocno ograniczyć komentowanie działań opozycji – czy to formalnej w Radzie Miasta, czy mniej formalnej – internetowej w myśl zasady, że skoro nie potrafimy ze sobą rozmawiać to przecież nie musimy się kłócić. Poza tym, skoro nie robią nic sensownego, po co o tym pisać? Niech będą jak Yeti… wszyscy słyszeli, że jest, ale nikt go nie widział. Jeśli już pojawi się jakiś wątek, którego nie można pominąć – postaram się opisać go czysto faktograficznie, darując sobie w miarę możliwości komentarze.



Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Dzięki blogowi Krzycha dowiedziałem się, że istnieje mdrp. Poszukałem, znalazłem, zobaczyłem. Sesja zdjęciowa z komentarzem jest poprostu słaba. Taką wstawkę mógłbym zrobić rok temu, 5 czy 10 lat temu też by tak wyglądała. Jest to reklama bazująca na negatywie próbująca zdyskredytować coś co zostało zrobione na postęp.
Przecież najpierw trzeba wyizolować budynek, z czasem osuszyć, następnie rwać tynki, odgrzybiać, malować w środku.
A konto malowania klatek schodowych z dużym wyprzedzeniem pewne ruchy się dało zauważyć. Przerzucenie kabli dostawców internetu telefonii i kablówek do jednego korytka. Wymiana kabli pionu zasilania do mieszkań. Wymiana domofonów na cyfrowe. Wymiana oświetlenia na klatce schodowej. Wymiana okien na klatce. To jest szereg przedsięwzięć po których na ścianach widoczne są placki gipsu czy zaprawy tynkarskiej.
A zwieńczeniem tego będzie wyrównanie suchych ścian i malowanie.
Eksponowanie klatek schodowych w okresie przejściowym to zwykła zagrywka na poklask.
I jeszcze jedno. Mieszkam w takim bloku więc zmiany widzę codziennie.
Co do grzyba to już jest podsuszony bo na klatce zrobiło się odczuwalnie cieplej. Co za tym idzie jest sucho.
Dodatkowa robota, ale chyba najwyższy czas. Nie da się uniknąć w przyszłości zarzutów o manipulowanie przez zablokowanie pewnych treści. Tak naprawdę czasem powstanie pytanie, czy to granica czy już została przekroczona. Jak by się nie obrócić, to z tyłu zawsze będzie…..
Powodzenia.
Z drugiej strony… w końcu to tylko mój prywatny blog.
Jak najbardziej. Problem w tym, że funkcjonuje w świadomości wielu jako bip 😉
Obawiam się, że to znowu jakaś sztuczka z Pana strony. Najpierw pisze Pan, że zmienia wszystko od nowa, od siebie, a za chwilkę, że nie ma Pan sobie nic do zarzucenia. Czyli jednak oczekuje Pan zmiany tylko od strony przeciwnej.
Jezeli chodzi o piekarskie skupisko hejterów, to niestety ale to, to miejsce. Nigdy nie widziałem, aż tylu obraźliwych słów skierowanych w przeciwnika.
Oczywiscie, ze to nie Pan, pan tylko rzuca co jakiś czas “mięsem” i może Pan zawsze liczyć na zaufane osoby, które “wypowiadają” się w Pana imieniu.
Odwiedzam różne grupy w internecie i nigdzie nie spotkalem się z tym co Pan opisuje. Troling zawsze był, jest i będzie, ale tutaj ludzie wypowiadają się z imienia i nazwiska. Podały takie słowa, które nawet nie padają na portalach politycznych, ogólnopolskich : pisuary, pizdzielce, chorzy psychinie, szamba. Chęci skopywania komuś dupy, próby zastraszania, pobicia i nawet zabicia. To wszystko za pańskim przyzwoleniem.
Z całym szacunkiem, ale nie wierze, że coś się zmieni, bo musiałby Pan zamknąć usta swoim zwolennikom. Przeciwnicy raczej nie wypowiadają skę w taki sposób. Przykladem jest grupa związana z panem posłem. Nigdy nie znalazłem tam wulgaryzmu skierowanego w waszą stronę.
Pozdrawiam Henryk.
Chyba Pan jednak nie zrozumiał. Nie wstydzę się żadnego swojego tekstu – bo każdy był prawdziwy i nie było w nim mowy nienawiści. Jednocześnie – napisałem dobre teksty, zupełnie niepotrzebnie, opisujące działania opozycji, a szkoda na nich czasu. Jak na troli. I nie zamierzam więcej tego robić, poświęcać im czasu, dyskutować i komentować działań, które na komentarz tak naprawdę nie zasługują. To tylko niepotrzebnie podsyca gorącą atmosferę, a przecież ja ich nie przekonam do swoich racji, a tylko się nakręcają. Cieszę się natomiast, że są w mniejszości i… niech tam sobie będą. Poza wąską grupą jest cała masa osób, z którymi dyskutujemy bez “politycznych emocji” i liczę na rozwijanie tego kierunku. I proszę nie opowiadać mi o grupie związanej z panem posłem – bo tam to można przeczytać materiały, w których nie ma ani słowa prawdy (jeden omawialiśmy na sesji Rady Miasta, a niedługo w zrobimy to w sądzie). I to akurat przykład wszystkiego co najgorsze. Pozdrawiam również.
I mam już sukces. Napisałem dzisiaj tekst… i go nie opublikowałem. Nie przeszedł przez sito Sokratesa. To nie było dobre (punkt drugi) dla jednego radnego… Przede wszystkim jednak punkt trzeci – to nie było konieczne. Więc odpuściłem 🙂
Tak jak myślałem. To co Pan napisał to fikcja, nie zmieni się Pan.
Henryk
Może ma Pan rację, ale bynajmniej to nie moje komentarze były problemem. I przecież to ja będę moderował innych, a nie odwrotnie. W końcu to jednak mój blog. Miłego.
Panie Krzysztofie, socjologia i psychomanipulacja, którą Pan stosuje wystarczy, aby móc posługiwać się innymi w swoich wypowiedziach. Mam nadzieję i wierzę w to, że pozwany przez Pana mieszkaniec zakończy tą chorą grę i całym sercem mu kibicuję. Odsłuchałem sesję i wiem jedno chłopak z Pana zażartował i w stosunku do pańskich wypowiedzi np. o mieszkańcach Kozłowej Góry to jest nieporównywalne. Nie spodobało się Panu, że ktoś pisze nieprawdę. To, że Pan pisze nieprawdę od wielu lat, jak do tej pory nie było pana przekleństwem. Może czas zacząć pozywać miasto za mówienie nieprawdy. Obejrzałem dzisiaj fotorelację z Osiedla Wieczorka na stronie MDRP, może tu naprawdę chodzi o coś o czym mieszkańcy nie mają zielonego pojęcia, przy takim stanie budynków w środku to zamach na zdrowie mieszkańców tych bloków. Do teraz jestem w szoku, po tym co zobaczyłem, kibicuję tej ekipie, bo przeprowadzili największą do tej pory akcję pomocową, w której potrzebującym był mój imiennik i jeszcze chce im się chodzi i uświadamiać ludzi o tym co źle robicie. Nikt nigdy was nie obrażał, a artykuł który Pan przytoczył Pana Tomanka na sesji nie znajduje się nigdzie w sieci. Przynajmniej ja nie jestem go w stanie odnaleźć. Z drugiej strony obawiam się, że pan Tomanek może pana pozwać o upblicznienie jego wizerunku na sesji Rady Miasta i nadużycie Pana stanowiska do pozyskania danych adresowych, ale to tylko moje zdanie. Nastały czasy, w których dane personalne są tajne, ale to Pan musiał wiedzieć czytając na publicznej sesji rady wypowiedź, personalizując ją.
Natomiast postów mieszkańców pod pana wypowiedziami jest dziesiątki, one też są pisane z konkretnych kont, pod konkretnymi nazwiskami.
Obserwując profil Pana Tomanek, widzę że spór między wami może wiele wyjaśnić dla dobra mieszkańców miasta. Pan Marcin, bo rozumie, że o nim tu mowa nie jest człowiekiem, który łatwo poddaje się (tak myślę widząc co robi). Tak, że może być Piekarski “Thruman Show”.
Wracając do Pana kompetencji dziennikarskich. Dlaczego do dzisiaj na Pana blogu nie ma informacji, co dzieje się z mieszkańcem wypalonego lokalu na Manhattanie?
Pan się nie zmieni, pan jest typem człowieka, który musi mieć na wierzchu.
Widzi Pan, tekstu nie ma bo jego autor wie, że był nieprawdziwy. Przestraszył się i go usunął. Bardzo dobrze. Natomiast jeśli Pan kibicuje postawie opartej na wymyślaniu kłamstw… to chyba faktycznie wiele nas różni. I pewnie nie dojdziemy do porozumienia, ale… wcale nie musimy. Ludzie i ich poglądy różnią się między sobą. Gdyby wszyscy byli tacy sami byłoby raczej nudno i smutno. Dlatego wszystkiego dobrego życzę, wiele optymizmu, uśmiechu na twarzy i życzliwości.
Szanowny Panie, Osiedle Wieczorka to ruina. Wszyscy o tym wiemy. Państwo to „odkrywacie”, ale ludzie tam mieszkają od lat. Dlatego zaczęliśmy to zmieniać. Ogrzewanie to pierwszy krok do pozbycia się problemów z wilgocią. Nic nie robienie i wieczne kontestowanie wszystkiego – mieszkańcom w niczym nie pomoże.
To jest niesamowite, jak dziwne jest Wasze, ludzi związanych z mdrp, podejście do tematu Osiedla Wieczorka. Robicie co tylko w Waszej mocy żeby torpedować tę inwestycję, obrzydzać ją ludziom. Widzicie zagrzybione mieszkania i to termo Wam się nie podoba. Każde zagrzybienie ma swoją przyczynę. Jest to nie tylko dziurawa rynna, ale też brak drenażu, czy braki w tynkach. Termo zdecydowaną większość przyczyn usunie. Grzyb to też zapuszczenie mieszkań przez ludzi. Niedogrzane pomieszczenia, brak należytej wentylacji itp. Grzyb jest skutkiem, nie przyczyną. Trwa właśnie etap usuwania przyczyn, a Wy jak mantra o skutkach. Gdyby, wbrew logice zrobić remont piwnic, mieszkań, klatek, to byście z aparatami łazili, że kasa marnowana, bo zaraz grzyb i tak wyjdzie na nowo, a elewacje są odrapane i pobazgrane. Czuję, że poszło by to z hasłem “w środku salony, a z zewnątrz slumsy”.
Kolejny przykład “troski” o wspólne dobro: czytam, że widoczne są pewne usterki czy też niedoróbki – wykończenia parapetów. Dlaczego nie zgłaszacie tego zarządcy? Dlaczego, DOPÓKI JEST OKRES GWARANCYJNY nie zgłaszacie tego do poprawy, tylko wykorzystujecie to do swojej politycznej walki? Mieszkańcy Działają Razem Pomagają? Pisząc żale na niszowym profilu upolitycznionej grupy osób?
Mdrp na razie nie pokusiło się, by odpowiedzieć na kilka pytań. W szczególności na jedno: GDZIE BYLI GDY GRZYB POWSTAWAŁ? W tydzień się nie zrobił… Czemu wtedy nie mieliście z tym problemu, a jesteście teraz, gdy trwa inwestycja? Póki co mdrp jest odłamem rewersu, z małą wstawką o próbie pokazania troski o ludzi. Z całym szacunkiem, ale proszę nie żartować o mdrp i stwierdzeniem “przeprowadzili największą do tej pory akcję pomocową”. Największej w mieście?
To o Społecznej Piekarskiej Inicjatywie Pan nie słyszał zatem. Polecam serdecznie, bo SPI nie zawiera ani grama polityki i zrobiła więcej dobrego w tydzień niż mdrp od czasu powstania. SPI działa dla satysfakcji własnej, a nie poklasku i potrzeb politycznych. Tego w mdrp brakuje…
Bardzo dobrze, że walczy Pan z mową nienawiści w internecie. Jestem przekonana, że świadomi mieszkańcy naszego miasta widzą ile dobrego dzieje się w naszym mieście i dystansują się od opozycji, która zamiast wspierać DYSKREDYTUJE. Myślę też , że Piekary ożyły i silnie budzi się do życia społeczeństwo obywatelskie; jest wiele akcji w internecie, które to pokazują !
Proponuję zajrzeć do tego co pisał Pan wice prezydent w przeciągu ostatniej dekady. Chyba, że już są te artykuły niedostępne.
To był wzorcowy przykład tego co Pani nazywa mową nienawiści. I robi to Pan wice do dzisiaj. Chyba najdotkliwiej była traktowana Pani Szaflik (dyrektor MDK). Zresztą zwolnili ją od razu po dojściu do władzy. Znam Pana Turzańskiego ładnych parę lat i nigdy nie uwierzę w jego dobre intencje.
Mam wrażenie, że jednak mylisz krytykę z mową nienawiści, bo tej ostatniej nigdy na blogu nie było, w każdym razie ja nie kojarzę. To nie była krytyka nie bo nie i inwektywy, ale zawsze konkrety. Byłam w MDK na kabarecie… Szok! jak za czasów obecnej władzy wszystko się zmieniło. Podejrzewam więc, że w krytyce byłego prezydenta i jego współpracowników Turzański z Umińską mieli wiele racji, co dzisiaj udowadniają zmieniając całe miasto. Takie jest moje zdanie.
Napisałem w życiu setki tekstów. Były takie, z których byłem dumny – bo napisałem je świetnie. Były także teksty dobre, średnie, przeciętne i słabe. Jednak nigdy nie wstydziłem się tego co napisałem. Pewnie z dzisiejszym doświadczeniem pewnych rzeczy bym nie napisał, albo napisał je inaczej – ale wstydzić się nie mam czego. Jestem jeszcze z tego pokolenia, kiedy dziennikarstwo miało pewien etos. Trafiłem na świetnych nauczycieli tego zawodu, za każdy błąd czy niezręczność obrywałem od szefa. Błędy się zdarzały – nie robi błędów tylko ktoś, kto nikt nic robi, ale wymyślanie newsów, publikowanie z gruntu nieprawdziwych informacji – to były rzeczy kiedyś niewyobrażalne. Dziś niestety prawda i fałsz zatarły się, a opinie nabrały innego znaczenia niż kiedyś. Nie ma dziennikarzy, nie ma autorytetów, nie ma już forum dyskusyjnego – są tylko bluzgi na portalach. To nie dotyczy tylko polityki – ale każdej innej dziedziny: sportu, muzyki, filmu… Takie czasy. Inne. Dla mnie gorsze, ale czy tak nie mówi każde kolejne pokolenie narzekając, że “za moich czasów”… No chyba, że faktycznie tym razem poszliśmy jednak w złym kierunku…
Kto podburza ludzi do nienawiści, wynika, że ludzie wykształceni którzy powinni dawać przykład innym, ludzie którzy decydują o naszym życiu i losie. Dlaczego niektórzy chcą być głupsi niż są i dlaczego wykształcenie nie nauczyło ich wartości tego nie wiem i nie mnie to oceniać. Nie wiem, może zamiast się kształcić latali z gołymi dupami po akademiku, a może dlatego, że kiedyś studiowali ci którzy posiadali jakąś inteligencję i coś sobą reprezentowali, a teraz może studiować każdy, nawet idiota.