2019-04-13
Świat z mojego dzieciństwa VS wirtualna rzeczywistość
Czy w świecie gier komputerowych, smartfonów i generalnie rozrywki elektronicznej, w czasach kiedy dla dzieci dostępne są najnowocześniejsze zabawki, o jakich moje pokolenie nawet nie marzyło – jest jeszcze miejsce na coś innego? Regularnie próbuję cofać się w czasie i pokazywać moim dzieciom inny świat. Ten z mojego dzieciństwa.
Uwielbiam gry i spędzam z dzieciakami (i bez nich) przed komputerem sporo czasu. Postęp jest niesamowity… Gramy w serię lego (można we dwóch, więc mamy frajdę), Rayman i wiele innych tytułów. Czasami z nostalgią wracam do starych tytułów. Niektóre z nich wciąż są dostępne. Ostatnio kupiliśmy “Z” (ktoś pamięta te urocze robociki?).
Jednak staram się to wszystko równoważyć… Chociaż nie jest łatwo dzieciaki oderwać od elektroniki, zabawek i gadżetów – próbować trzeba. Męskie wyprawy, spacery z psem, budowanie szałasu i tym podobne…
Maciek (3 lata) przynosi ze spacerów różne skarby… Szyszka, patyczek, suchy liść, kasztan, żołędzie, kawałek kory… Odstawiliśmy więc na chwilę zdalnie sterowane motorówki i rozpoczęliśmy własną produkcję. Krzyś (10 lat) też to kupił i po chwili szukaliśmy materiałów na nasze jachty. Wyszły świetnie i… przeszły chrzest na głębokiej wodzie.
Pamiętam z dzieciństwa jak podobne łódki robiłem z tatą. Kiedy te wszystkie lata minęły? Dla mnie taka zabawa z synami to swoisty wehikuł czasu. I cieszę się, kiedy na taką sentymentalną podróż dzieciaki dają się namówić. Może ten świat tak całkiem jeszcze nie zginął w odmętach przeszłości?
Dla mnie to była prawdziwa zabawa. Dla dzisiejszych dzieciaków jedynie ciekawostka. Dla nas razem to okazja do wspólnego spędzania czasu. Pojawił się pomysł, żeby zbudować tratwę. Maciek zbiera już materiały. Coś mnie jednak niepokoi… Krzyś zaproponował, żebyśmy zbudowali PRAWDZIWĄ tratwę. Znaczy się taką na jakiej da się popłynąć. Ups…
Wiecie co mnie cieszy? Kiedy byłem w jego wieku, też mi się coś takiego marzyło. Tratwy nigdy nie zbudowałem… Może teraz? Robinson Cruzoe ze mnie nie jest… ale może wykorzystamy plastikowe butelki? Podobno jest taka pływająca wyspa (takie newsy starszy znajduje w internecie)… Z takimi eksperymentami to chyba jednak poczekamy do lata, bo podejrzewam, że suchą nogą z tego nie wyjdziemy…
A Wy – gdzie podróżujecie swoimi wehikułami czasu?






Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Żal jest tych wszystkich dzieci którzy stali się niewolnikami wirtualnego świata bez którego nie mogą już żyć i gdzie spędzają większość swojego czasu. Ale to jest nałóg tak jak np; z papierosami, jak ktoś w niego wpadnie to już na całe życie jest od niego uzależniony, już nie potrafi bez niego żyć. Zauważamy młodych ludzi jak idą chodnikiem wpatrzeni w smartfony, on już bez tego świata nie potrafią żyć, pochłonął ich on całkowicie. A młody człowiek ma w internecie dostęp do wszystkiego i do tych dobrych rzeczy i złych, więc jak go ukształtuje wirtualny świat zależy to już od tego z czego najwięcej korzysta.
. W latach osiemdziesiatych podczas wakacji nie bylo czasu obiadu zjesc. Bylo ino haslo mamo sciepnij kromka chleba ha ha w piekarach grali my wszyscy w pilke gdzie popadlo, a teraz dzieci sie przegania bo trawnik, ale ze psy sraja na potege to nikomu nie przeszkadza. Dobrze ze niektore szkoly nie przeganiaja dzieciakow z orlikow bo inaczej juz by zadnego sportu nie bylo!
W latach osiemdziesiątych jeden z rodziców matka opiekowała się dziećmi a ojciec pracował, a dzisiaj oboje rodziców pracują a dzieci wychowują się same z internetu i ze środowiska w którym przebywają. Dlatego dzisiaj niektóre dzieci zachowują się inaczej i postępują inaczej niż te które były kiedyś. Dzisiaj dziecko potrafi terroryzować i szantażować drugie dziecko np; w internecie albo dorosłych ludzi więc dlaczego im to sprawia przyjemność i dlaczego tak postępują jest to dla mnie niezrozumiałe.
Deska, dwie poprzeczne listwy z nabitymi na końcach łożyskami. Jakaś górka, siad i zjazd 🙂
Ja zbudowałem prawdziwą tratwę, z sąsiadami, trwało to wiele dni, bazowała na starych drzwiach – jak było gotowe to dopiero się zorientowaliśmy, że nie mamy nigdzie żadnej wody, nawet kałuży, żeby ją wypróbować – i może dobrze się stało 😀