2021-10-03
Niech to szlak!
Dostałem tę książkę i przeczytałem dosłownie tuż po powrocie z Tatr, konkretnie z Orlej Perci. Na tym szlaku jak się okazuje dochodzi do 30% śmiertelnych wypadków w naszych górach. Lista ofiar przekroczyła już sto osób. A jednak wychodząc na szlak, nie myśli się o niebezpieczeństwie.
Z jednej strony faktycznie szlak jest bardziej wymagający niż inne, z drugiej… przy zachowaniu zdrowego rozsądku nie powinien przysporzyć szczególnych trudności. A jednak… bardzo często do turystów wyruszają ratownicy TOPR. Czytając opisy zdarzeń trudno nie dojść do wniosku, że najczęściej z powodu zwykłej, ludzkiej głupoty.
Najlepszym odnośnikiem jest chyba wspomniana historia, która rozegrała się na drodze z Morskiego Oka, kiedy kilkudziesięciu turystów zaskoczył… zmrok i wezwali służby ratunkowe. Później w schronisku pojawiły się zabawne informacje “Uważaj, jutro wieczorem znów będzie ciemno”, ale to najlepszy dowód na to, że góry nie są dla wszystkich.
Książkę czyta się błyskawicznie i daje do myślenia. Przemyca też na marginesie wiele ciekawych informacji dotyczących historii szlaków, którymi tak chętnie podążamy.
Wracając od mojego wyjścia na Orlą Perć. Wyruszyliśmy o 3 w nocy, żeby na szczycie Koziego Wierchu stanąć po 8 rano. Piękne widoki, cisza i spokój. O tej porze nie spotyka się zbyt wielu turystów. Zmęczenie, które wynagradzają zapierające dech krajobrazy. A następnego dnia o przygodzie przypominają niekoniecznie delikatnie, bolące nogi. Wspaniałe uczucie.
Po lekturze “Niech to szlak!” (swoją drogą świetny tytuł), będę po tatrzańskich szlakach chodził jeszcze uważniej i ostrożniej. Za moment nieuwagi można zapłacić najwyższą cenę.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Teraz w dobie internetu nie ma problemu z planowaniem wyprawy o tak wczesnej porze.
Gdy ja rozpoczynałem przygodę z tatrami wysokimi to wyznacznikiem wejścia do parku była 6.00 kiedy otwierały się okiennice budki sprzedającej bilety do tpn.
Miało to swoje plusy, ta świadomość że nikogo przed tobą nie ma na szlaku.
Teraz oglądając na fotografiach kolejki na Rysy, tabuny nad Morskim okiem, obsiednięty szczyt Świnicy …. zdecydowanie wolę słowackie tatry.
A co zmienil internet w kwestii wczesnego wyjścia na szlak ? Latarki to chyba już od dawna w użytku 🙂