2022-06-10
Usuwanie skutków gwałtownej ulewy
Ponad 70 zgłoszeń do Straży Pożarnej w pierwszych chwilach ulewy, która przeszła nad naszym miastem. Na pierwszej lini walki z żywiołem byli strażacy. Dziś od rana Zakład Gospodarki Komunalnej stara się usuwać skutki. Ustawione zostały kontenery w Kozłowej Górze, gdzie mieszkańcy mogą wyrzucać bezpłatnie odpady wielkogabarytowe oraz ziemię i muł. Pracownicy pracują także oczyszczając drogi.
Tak gwałtownej ulewy i takiej ilości opadów mieszkańcy dawno nie widzieli. Ulice zmieniły się w rzeki, które zalały domy, piwnice, klatki schodowe, domy kultury, szpital i placówki edukacyjne. Nieprzejezdne drogi. Rozpaczliwe obrazki z całego miasta.
W krótkim czasie otrzymałem tyle wiadomości, zdjęć, filmów, sms-ów i telefonów, że nie byłem wstanie odpowiedzieć na wszystkie. Biorąc pod uwagę co się działo – nie byłem wcale zdziwiony.
W internecie pojawiają się opinie, że zawiniły… nieprzeczyszczone studzienki. To nieprawda. Najlepszy dowód na to jest taki, że po przejściu nawałnicy – woda szybko zniknęła z ulic. Studzienki są drożne – po prostu ilość wody jaka pojawiła się w tak krótkim czasie znacznie przekroczyła ich przepustowość.
Podobnie wyglądała sytuacja w wielu innych śląskich miastach. Z żywiołem nie poradziły sobie ani Katowice, ani najbogatsze w regionie Gliwice. Niestety, to nie jest kwestia pieniędzy i infrastruktury, chociaż akurat w naszym mieście kanalizacja deszczowa pozostawia wiele do życzenia i podłączanie kolejnych domów, czy firm jest coraz bardziej problemowe.
Woda zalała całe piętro Liceum Sobieskiego i inne placówki edukacyjne. Wdarła się do siłowni na Ziętka. Przeciążyła pompy pracujące w szpitalu i zalała m.in. serwerownię. Deszczówka zalała ulice i place.
Sprzątanie i usuwanie skutków zapewne potrwa jeszcze parę dni. Kontenery na bieżąco opróżniamy. Sprzątamy. Będziemy także starali się poprawić zabezpieczenia, zwłaszcza pogłębić rów odprowadzający wodę przy ul. Zamkowej.
Filmy z krytycznego momentu są przerażające. Bardzo mi przykro, że dotknęło to nasze miasta. Mam nadzieję, że takie sytuacje nie będą się powtarzać, choć niestety pogoda staje się w naszym kraju coraz bardziej nieprzewidywalna a zjawiska atmosferyczne coraz bardziej gwałtowne. Co z tym naszym umiarkowanym klimatem?
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Temat jest “Usuwanie skutków ulewy” ale coś Pan nic nie usuwa. W piątek coś tam porobiliście, ale krajobraz dalej jest jak po bitwie. Chodniki, ścieżka rowerowa na Tarnogórskiej zasyfione, uliczki boczne też. Parking pod MDK cały w glinie, tak samo parking na przeciwko przy ośrodku. Powstańców też zresztą dalej brudne. A dzisiaj spadł deszcz i fajnie się jeździ po błocie, jak po lodzie. To nie wiem, tak Pan nienawidzi ludzi z Kozłowej Góry, że najpierw zaniedbał kanalizację deszczowa, a teraz nawet nie łaska posprzątać do porządku? Poczuwa się Pan w ogóle do jakiejś odpowiedzialności na swoim stanowisku?
Ma Pan rację, każda kanalizacja ma swoje granice przepustowości ale….Warto też się zainteresować jak wygląda teren między ul. Zamkową a polami na Winnej Górze. Już podczas poprzednich, dużo słabszych opadów deszczu na ulicach pojawiły się brązowe rzeki. Podczas ostatniej nawałnicy infrastruktura została dodatkowo naruszona więc teraz już niewiele będzie trzeba aby sytuacja z zalaniami od strony pól się powtórzyła.
Ja byłem w czasie opadów na ogródku i mam ogródek cały zasiany trawą i tujami i gdzie indziej pozalewało różne miejsca a u mnie akurat spadła taka ilość deszczu ile było potrzebne do nawodnienia gleby czyli wsam raz ziemia została nawodniona po ustaniu deszczu ogródek wygląda normalnie bez żadnych podtopień wszystko wchłonęła ziemia. Ja jestem zadowolony z opadów na ogródku jednak oczywiście współczuję wszystkim tym których zalało i którzy w wyniku tych opadów ponieśli straty.
Proszę nie zapomnieć o odtworzeniu również rowu melioracyjnego wzdłuż ulicy Tarnogórskiej w kierunku Świerklańca.
A wystarczyło odpowiednio zadbać o kanalizację deszczową i problemu by nie było.
Jak napuści Pan pełną wannę wody, odkręci na maksa kurek z wodą i odetka odpływ… co się stanie? Zakładam, że ma Pan drożne rury, ale cóż… woda nie zniknie. Dopóki nie przestanie Pan jej dolewać, a później stopniowo, w miarę przepustowości zacznie ubywać. Dla wyobraźni: 60 l na m2 spadło, Winna góra to ponad 200ha, czyli było tego 2 000 000 m2 x 60 l wody. Naprawdę Pan wierzy, że kanalizacja może to odebrać? To by musiałyby być rury jak tunel metra 😉
Hmm…Szanowny panie prezydencie pierwsze słyszę że wodę deszczową spuszczamy do kanalizacji. Jaki ja byłem głupi jak mi zalewalo podwórko, następnym razem za pana poradą (na tym blogu oczywiście) otworzę klapy z kanalizacji i niech leci byle dalej niż moja posesja. Nie ma to jak mieć przyjaciela co dobrze doradzi.
jpd co za debil, euGENIUSZ po prostu
Czyli kanalizacja deszczowa była już pełna przed rozpoczęciem deszczu? Właśnie się Pan przyznał do zaniedbania. Jednak ludzie mają rację, wszystko jak zwykle przez wasze niedociągnięcia
Poddaje się. Spadło 60 litrów na m2. Z jednego hektara 600 000 litrów – a hektarów było 200… przepustowość kratki – podobnie jak rury jest ograniczona. Na kanapie to wszystko ludzie wiedzą, jak w piłce nożnej – 40 mln lewandowskich przed telewizorami. I mają rację… spartolił
By zrozumieć co się stało podeszłem do tego stricte matematycznie.
Burza zastała mnie na ogródku dzialkowym 310m2
Mam tu 38m2 wykostkowanego chodnika + 30m2 altanę czyli 68m2 powierzchni nieprzepuszczalnej i 242 m2 trawy i upraw.
Do pustego wiadra w ciągu niecej godziny napadało mi 23 cm wody (uśrednijmy 20 cm slupa wody)
Czyli na 1 m2 spadło 200 litrow wody w 50 min.
Czyli na 310m2 ogrodka spadlo mi 62 m3 (kubiki) wody.
Przesuwając opad z 68m2 powierzchni niechłonnej na 242 m2 chłonnej dostałem 256 litów na 1m2 ziemi która sobie nie poradzila z chłonnością.
Mam odniesienie co do ilości zrzucanej wody bo posiadam basen 27m3 i spuszczanie po sezonie trwa 3 dni by nie podtopić siebie i sąsiadów.
I jeszcze jedno (doswiadczenie z napuszczania basenu) w 1godzinę przy wężu 1/2 cala i 6 barach mamy nalane około 1 m3 (1000 litrów) wody.
Warto dodać, że sama winna góra to będzie ponad 200 ha, czyli 2 000 000 m2 * 60 litrów…
A ile wody wpłynie do kanalizacji deszczowej po jej zabudowaniu domkami? Dalej budujcie, budujcie a potem narzekanie, że kanalizacja deszczowa nie przyjmie wody. To samo z drogami. Proszę o informację ile było zarejestrowanych samochodów w Piekarach w 2015 a dzisiaj.
Lawina wodno-błotna poszła z terenu niezabudowanego.