2024-01-07
Akademia Pana Kleksa – która lepsza?
Kino Zacisze. Akademia Pana Kleksa po nowemu. Sala pełna. Wszyscy oglądamy z zapartych tchem, ciekawi jak prezentuje się “nowy” Kleks. W końcu wszyscy wychowaliśmy się na tej bajce. Minęło 40 lat… więc na pewno będzie inaczej. A porównań nie unikniemy. Jest dość szybko, bajecznie, kolorowo.
Mam wrażenie, że fabularnie historia się nie klei. Oglądałem i cały czas mi coś nie pasowało. Jakoś tak niedopowiedziane wszystko, szyte dość grubymi nićmi. Duże przeskoki, jakbym teledysk oglądał. Historia Mateusza opowiedziana raczej słabo, wilki nie robiące specjalnego wrażenia – wydawało mi się, że w starej wersji wszystko było jakoś lepiej opowiedziane.
Po wyjściu z kina byłem raczej rozczarowany, ale dziecku się podobało. Postanowiłem więc dla porównania obejrzeć pierwowzór. No cóż. Okazało się, że pamięć zawodzi – “oryginalny” Kleks też fabularnie był mocno… ograniczony. Jednak historia Mateusza została opowiedziana znacznie lepiej, spójniej i ciekawiej. Wilki nie robiły już takiego wrażenia jak w dzieciństwie. Generalnie… więcej było dobrych wspomnień niż faktycznie świetnego kina.
Technicznie to wiadomo… inny świat. Wszystko wygląda dziś lepiej, bardziej kolorowo, bajkowo. Stary Kleks musiał mieścić się w ramach możliwości technicznych. Kot jako Kleks wypada dobrze. Na pewno nie gorzej niż Fronczewski, chociaż oczywiści ten głos i maniera są nie do podrobienia.
Maćkowi się podobało. Starego Kleksa nie obejrzał. Znudziło go. Dziś historie opowiada się inaczej i opakowuje w zupełnie inne efekty. Nikogo to nie powinno dziwić. Minęło przecież 40 lat.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN