2026-01-04
Sezon narciarsko-snowboardowy otwarty!
Nie wiem dlaczego, ale zawsze mówią, że jadę na narty, chociaż jeżdżę na snowboardzie. To coś podobnego do umawiania się na “kawę”, chociaż kawy nie piję, ale umawianie się na herbatę brzmi jakoś… dziwnie. W każdym razie w weekend udało nam się wyskoczyć na parę godzin do Wisły.
Na Nowej Osadzie stok jest dobrze naśnieżony i warunki są super, ale… zabawę mocno ograniczały tłumy ludzi spragnionych zimowych atrakcji. W praktyce – 4 godzinny karnet zapewnił nam jedynie… 35 minut zjeżdżania. Pozostały czas spędziliśmy w kolejkach.
Nie narzekam. I tak było warto. Popracowaliśmy nad techniką jazdy Maćka – jednocześnie przełamując strach związany z tym, że w zeszłym roku złamał na nartach rękę. Spędziliśmy też aktywnie czas na świeżym powietrzu, no i uczyliśmy się… cierpliwości.
Czasami takie oderwanie się od codzienności jest potrzebne. No i trzeba pozbywać się świątecznego nadmiaru kalorii.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN