2026-02-18
Duże emocje, trudne rozmowy…
Spotkania z mieszkańcami dotyczące tematów budzących emocje nigdy do łatwych nie należą. I merytoryka oraz konkret często są przysłaniane przez emocje i krzyki. Na spotkaniu byli urzędnicy odpowiedzialni za konkretne obszary, posiadający wiedze i doświadczenie – ci sami ludzie, którzy pracowali tutaj za czasów poprzedniego prezydenta, więc mający spojrzenie także szersze, obejmujące zmiany zachodzące na przestrzeni czasu. Mogą udzielić informacji o ile faktycznie kogoś interesuje stan faktyczny. Opierają się na przepisach, mogą wskazać przyczynę swoich decyzji, mogą opisać zachodzące zmiany i procesy – a także przyczyny i konsekwencje decyzji zapadających czasami całymi latami.
Nie zawsze udało się im odpowiadać na pytania – za dużo było emocji. Jednak kiedy opadały emocje – pojawiały się konkretne pytania i konkretne odpowiedzi i wyjaśnienia.
Założenia, sposoby powstawania planów przedstawiła naczelnik Joanna Bańkowska wraz z planistami – wskazując tereny, przeznaczenie działek na mapach i przyczyny zastosowania takich a nie innych przepisów. Merytoryczna i konkretna dyskusja toczyła się tutaj w kwestii terenów przy Kopcu Wyzwolenia.
Dobrze przedstawiona została kwestia planu dla terenów po kopalni Andaluzja – tutaj naczelnik Stanisław Jarząbek w przystępny sposób wyjaśnił różnicę między decyzją rekultywacyjną a składowaniem i magazynowaniem odpadów. Na konkretnym przykładzie rekultywacji terenów Węglokoksu prowadzonej przez ZGK Eko. W dodatku z porównaniem i odniesieniem do terenów przy Konarskiego, gdzie dzieje się to zupełnie inaczej. To była chyba najlepsza część tego spotkania.
Niestety czasami emocje biorą górę i fakty przestają mieć znaczenie. Niestety Prezydent Miasta nie może kazać wykonywać czynności funkcjonariuszom policji – ona nie podlega Prezydentowi, czego część osób nie chciała i nie przyjęła do wiadomości. Policja to służba podległa Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, a nie prezydentowi miasta. Prezydent nie może kazać komendantowi działać, nie może szantażować policji (co proponowano) – Prezydent może jedynie poruszać się w ramach określonych przez prawo.
Tutaj również (w temacie terenów przy Konarskiego) miasto składało zawiadomienia – uważane przez prokuraturę, ignorowane przez WIOŚ, wnioski odrzucane i nie realizowane przez marszałka. Niestety, to wszystko są organy nie podlegające miastu. Akurat determinacja naczelnika Stanisława Jarząbka jest znana – to między innymi jego upór i działania doprowadziły do skazania winnych składowania nielegalnych odpadów w Mauserach przy ul. Konarskiego. Wreszcie też konsekwentnie prowadzone działania pozwoliły nam pozyskać środki i podjąć działania w celu ich usunięcia – co wydarzy się w tym roku. Ale możemy zrobić tylko to co możliwe w ramach obowiązującego prawa. I to konsekwentnie jest realizowane.
Ten wątek – nie związany bezpośrednio z planami zagospodarowania przestrzennego – zdominował dyskusję. Powrócił także temat spalarni odpadów, ale przedstawiciele MPEC właściwie nie mogli odpowiedzieć na pytania, bo nie zostali dopuszczeni do głosu. Poruszono także kwestię ołowicy.
Jeśli ktoś miał jakieś konkretne pytania i chciał się czegoś szczegółowego dowiedzieć – najlepszą okazją były jednak indywidualne rozmowy. Po części ogólnej, która trwała dwie godziny – planiści, naczelnicy, prezydent – pozostali do dyspozycji mieszkańców. Ta część dyskusji była pozbawiona niepotrzebnych emocji i można się było skupić na konkretnych kwestiach.
Czy to spotkanie miało sens? I tak, i nie. Na pewno dla części osób była to okazja do wyrażenia swojego niezadowolenia, zastrzeżeń i pretensji. To ma swoje znaczenie. Z perspektywy osób zainteresowanych szczegółami – raczej był to czas zmarnowany. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłaby dla nich indywidualna rozmowa i uzyskanie szczegółowych informacji i odpowiedzi na pytania bezpośrednio od planistów czy naczelników.
Z perspektywy urzędników – zwłaszcza planistów – spotkanie również nie miało sensu, bo większa część dyskusji nie dotyczyła ich pracy, tylko nielegalnej działalności mafii śmieciowej na terenach Konarskiego i rozgrywała się na dużych emocjach. A ponieważ to urzędnicy, a nie politycy – do takiej formuły raczej nie przywykli.
Dla nas to element pracy i formuła, którą znamy. Spotkania dotyczące problemowych spraw w szerokim gronie – z reguły wyglądają podobnie. Dla mnie osobiście nie było zaskoczeń ani na plus, ani na minus. Niestety, z takich spotkań niewiele wynika.
W kwestii planów zagospodarowania zwykle mam bezpośredni kontakt z właścicielami działek, którzy składają wnioski do planu, którzy mają swoje oczekiwania, założenia i problemy do rozwiązania. W tych rozmowach staramy się znajdywać rozwiązania, szukać możliwych kompromisów lub przynajmniej wyjaśniać sytuację i nakreślać możliwości dalszego działania. Takie rozmowy są łatwiejsze ze względu na skupienie się na pojedynczych kwestiach i szczegółowych problemach dotyczących konkretnych działek. To przynosi zwykle lepsze efekty.
Teraz jest etap zmiany istniejących planów – ale przepisy się zmieniły i prace planistyczne dopiero się zaczną. Przed nami przygotowanie tzw. Planu Ogólnego, a później planów szczegółowych dla całego miasta. To tak jakby rozpoczęcie całego procesu od nowa. Okazji do dyskusji, sporów i problemów do rozstrzygnięcia na pewno nie zabraknie.
.
.
PS. Formuła spotkania wzbudziła zastrzeżenia. Podczas spotkania w sprawie planu zagospodarowania na Józefce – mieszkańcy nie chcieli prezentacji, od której zaczęliśmy i przedstawienia założeń – zrobiła się z tego awantura, bo mieszkańcy woleli zacząć od przedstawienia swojego stanowiska i pytań. Stąd pomysł rozpoczęcia od przedstawienia pytań, wątpliwości i zastrzeżeń zanim głos zabiorą urzędnicy.
Także na spotkaniu w Józefce pojawiła się propozycja równego ustawienia do dyskusji – stąd pomysł stołu, żeby usiąść razem i porozmawiać. Oba pomysły się nie sprawdziły w tym wypadku.
Jak się okazuje – nie ma dobrych, uniwersalnych rozwiązań. Postaramy się wyciągnąć wnioski – następnym razem zaproponujemy inną formułę, z konkretnym programem rozpisanym na zaproszeniu, żeby każdy wiedział czego i w jakiej kolejności się spodziewać. O ile oczywiście uda nam się wszystkich zaakceptować takie ramy programowe.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Cyt. “Powrócił także temat spalarni odpadów, ale przedstawiciele MPEC właściwie nie mogli odpowiedzieć na pytania, bo nie zostali dopuszczeni do głosu. Poruszono także kwestię ołowicy.”
Rzeczywiście nie zostali dopuszczeni do głosu przez… rzecznika prasowego, który przez większość spotkania zachowywał się, jak by to ująć, dość… ekstrawagancko. I kiedy pojawił się temat spalarni, właściwie uciął dalszą dyskusję, bez wyraźnego powodu kończąc spotkanie.
Co do ołowicy, odnoszę wrażenie, że Urząd problem konsekwentnie ignoruje. Zamiast tego, pani Prezydent zapowiada walkę z otyłością. Wydaje się, że dużo prościej pozbyć się kilku kilogramów nadwagi niż wypłukać związku ołowiu z organizmu, nie wspominając o skutkach zdrowotnych, jakie niesie ze sobą obecność ołowiu w organizmie… Co do zbawiennego wpływu aktywności fizycznej na zdrowie, chyba wszyscy jesteśmy zgodni, więc pani Prezydent nie musi nas w tej kwestii pouczać.
Jeśli chodzi o formułę spotkania, w skrócie chyba chodziło o to, żeby wszystkie pytania padły już na samym początku. Potem urzędnicy oraz tzw. eksperci mogliby (lub nie) ustosunkować się do wybranych przez siebie kwestii w wygodny dla siebie sposób. Potem zapewne spotkanie zostałoby zakończone.
Myślę, że bardziej uczciwa byłaby formuła “pytanie-odpowiedź” — zapobiegłoby to prawdopodobnie chaosowi, jakiego byliśmy świadkami.
Moim zdaniem, dobrze że spotkanie się odbyło, tylko… dlaczego dopiero teraz!?
Zupełnie się z Panem nie zgadzam. Na każde słowo prezesa byli mili Panowie na publiczności krzyczący KŁAMIESZ i zagłuszający wypowiedź, chociaż akurat kwestia tego od kiedy niemiecki kapitał jest właścicielem MPEC jest niekontrowersyjna i łatwa do weryfikacji. I to nie rzecznik, ale ja podjąłem decyzję o zakończeniu tego przekrzykiwania się. Jeśli ktoś nie chce słuchać wypowiedzi, i nie pozwala na tą wypowiedź – nie ma sensu tego kontynuować. Kto chciał porozmawiać – bez krzyków i przeszkadzania – miał okazję, bo wszyscy zostali na indywidualnych rozmowach, które trwały kolejną godzinę. Żeby nie było wątpliwości – Pan zadawał pytania spokojnie i rzeczowo, zresztą jak kilka innych osób, m.in. Pan Michał, czy radny Korzec na koniec. Niestety, z udzielaniem odpowiedzi był problem, ponieważ w przeciwieństwie do Panów, były także osoby, które zwyczajnie nie były zainteresowane odpowiedziami i nie pozwalały na ich udzielenie.
Ma Pan rację. To spotkanie nie miało sensu, bo było zrobione za późno, a na dodatek nie na wszystkie zarzuty władza chciała odpowiadać.
Radni wielce chodzą i rozmawiają z mieszkańcami, a w rzeczywistości nic nigdy załatwić nie mogą i klepną co „wspaniały” duet wymyśli.
Pan Prezydent o emocjach tutaj… ludzi. Pan Prezydent pisze: “Prezydent może jedynie poruszać się w ramach określonych przez prawo” … Pana słowa. Panie Krzysztofie, samorządowy zakład budżetowy łamiąc przepisy art. 7 ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz art. 14 ustawy o finansach publicznych zarządza wspólnotami mieszkaniowymi. Gmina jako sprzedawca sprzedaje tą usługę tym kontrahentom, faktury wystawia się kontrahentom. W Gminie brak podmiotu który byłby uprawniony do zawierania jako strona umowy ubezpiczenia OC zarządcy nieruchomości w rozumieniu art. 186 ust. 3 ugn a mimo to Gmina marnuje upbliczne pieniądza na zakup ubezpieczenia które niezostały skutecznie zawarte bo nie ma do tego strony które mogłaby to ubezpieczenie skutecznie zawrzeć, a Pan tutaj poucza innych jakoby Prezydent poruszał się jedynie w ramach określonych przez prawo. No jakoś w innych sprawach nie porusza się “zgodnie z prawem”. Nie jestem pewien czy Pan naprawdę wieży w to co Pan napisał, czy porostu świadoma tępa, na rympał propaganda mająca ogłupić mieszkańców 🙁 Piekarach Śląskich Prezydent nie zawsze porusza się w ramach określonych przez prawo. Ubezpieczenie OC w rozumieniu art. 186 ust. 3 ugn może byc zawarte tylko i wyłącznie przez przedsiębiorcę wykonującego działalność gospodarczą w rozumieniu art. 3 prawo przedsiębiorców z zakresu zarządzania nieruchmościami. Gmina jako osoba prawna bez podstawy prawnej ma ponad 100 kontrahentów i wykonuje bez podstawy prawnej działalność gospodarczą w rozumieniu art. 3 prawo przedsiębiorców która nie jest zadaniem o charakterze użyteczności publicznej dla tych ponad 100 kontrahentów. Ta wypowiedź jest merytoryczna oparta na przepisach prawa, nikogo nie obraża, zawarty jest w niej stan faktyczny – jest bardzo nie wygodna dla Pana i dla władz które Pan reprezentuje i wytyka jakie przepisy łamią władze miasta. Ciekawe czy Pan ją opublikuje Panie Krzysztofie a jak opublikuje to co Pan zrobi żeby zdyskredytować ten wpis? Art. 7 ugk i zasady zawierania umów cywilno prawnych się kłaniają Panie Prezydencie. Proszę sprawdzić jaką sumę publicznych pieniędzy przeznaczają państwo na obsługę prawną. Jeżeli czuje się Pan pokrzywdzony tym wpisem to proszę o wskazanie w skali od 1 do 10 jak bardzo poczuł się Pan urażony, to tak odnośnie emocji 😉 i urzędników którzy nieświadomych ludzi próbują emocjami rozgrywać w Państwa urzędzie.
Rozmawialiśmy o tym, zna Pan moje stanowisko w tej sprawie. Bierzemy pod uwagę Pana głos i uwagi – co więcej wprowadzimy zmiany, aby działalność ZGM nie budziła Pana uwag i zastrzeżeń. Zarządzanie wspólnotami – bo o to Panu chodzi – przejmie inny podmiot.
Dziękuje za informacje, to jest zupełnie nowa informacja iż zarządzaniem tymi wspólnotami mieszkaniowymi będzie zajmował się inny podmiot – rozumiem iż będzie to przedsiębiorca będący zarządcą nieruchomości w rozumieniu art. 184a ugn? W tym wszystkim chodzi o to, że ryzyko działalności samorządowego zakładu budżetowego polegającego na świadczeniu usług które nie należą do zadań o charakterze użyteczności publicznej czyli komercyjne zarządzanie wspólnotami mieszkaniowym zostało przeniesione na nieświadomych niczego ludzi. Ubezpieczenie OC z art. 186 ust. 3 ugn, które wykupuje gmina NIKGO przed NICZYM nie chroni – są to pieniądze wyrzucone w błoto – publiczne pieniądze. To ubezpieczenie z art. 186 ust. 3 ugn przeznaczone jest dla przedsiębiorców w rozumieniu art. 3 PP, który jest zarządcą nieruchomości w rozumieniu art. 184a ugn. Na tą chwilę i od wielu lat wspólnoty mieszkaniowe nie mają żadnej ochrony ubezpieczeniowej, tej obowiązkowej ochrony ubezpieczeniowej. I to jest w tym wszystkim najgorsze. Informacje o złamaniu art. 14 ufa i art. 7 ugk to nie jest moja opinia to są informacje znajdujące się na Państwa BIPie i są tą informacje przekazane bezpośrednio Pani Prezydent przez kontrolerów NIK – Kontrola z 2019. Jeszcze raz dziękuje za jasną deklaracja co do przejęcia wspólnot mieszkaniowych przez inne podmioty.
Uczestniczyłam w tym spotkaniu, było głośno. Naczelnik Jarząbek jak zawsze rzeczowy i konkretny ,ale nie do wszystkich to chyba docierało .Mnie interesował temat drogi rowerowej w Brzozowicach, ale nie miałam okazji zadać pytania w rzeczonej sprawie, może więc Pan mi odpowie czy droga rowerowa w tym miejscu jest warta pozbawienia kilkunastu miejsc pracy i wpływów do budżetu miasta? Wg ocen osób prowadzących tam działalność bez klienta przejezdnego obroty spadną o około 80 %.
Moje wątpliwości, jako wielkiego fana jazdy na rowerze oraz ścieżek rowerowych, budzi sam sens tej ścieżki. Pragniemy wybudować ścieżkę na odcinku, który już takową ścieżką jest połączony (do tego świetnie wykonaną i z daleka od ruchu samochodowego). Budowanie alternatywnego połączenia Szarlej/Centrum – Kamień wydaje się zbytecznym konceptem. Nie lepiej przeznaczyć te środki finansowe na rozwój sieci ścieżek w kierunkach, które do tej pory nie doczekały się połączenia – Kamień -> Brzeziny, Brzeziny -> Dąbrówka, Dąbrówka -> wylot na Siemianowice/Michałkowice, Szarlej -> wylot na Bytom i połączenie z planowaną metropolitarną velostradą?
Nie wiem czy jestem tu blokowany czy nie,ale brak znajomości tematu nie usprawiedliwia niewiedzy,inne miasta na przykład Iława są dumne że mają swojego druida ale Piekary Śląskie oczywiście nie obchodzi że pośród mieszkańców jest wyznawcą Asatru i czasem przemyca coś ze swoich wierzeń, czasem zabawnie, czasem krytycznie,no cóż ponoć prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
A więc dziękuję za tak wspaniały gest “prawdziwej polskiej tolerancji”że prowadzący blog mnie zablokował i cieszę się że mnie nie postawiono przed sądem biskupim i po mękach nie spalono na stosie.
To przecież możliwe bo nasz kraj jest chyba ostatnim w Europie,który prześladuje za wiarę, niestety się z tym spotykam na mediach społecznościowych i wszędzie.
Do zobaczenia w lepszych czasach !
Pozdrawiam wszystkich wyznawców Asatru, ale… jaki to ma związek z omawianym tematem?
Nie wiem jak często Autor bloga blokuje komentarze, ale wygląda na to, że Pańskiego jednak nie zablokował. Tyle że czasem trzeba poczekać na zatwierdzenie wpisu.
Obecna władza chyba na pasku biskupa nie chodzi, więc póki co nie musi się Pan zapewne obawiać spalenia na stosie (lub w ITPOK)… 😉
Nie o ten temat chodziło i to prawda,po prostu nie widziałem mojego wpisu i trochę mnie poniosło.
Dzięki za wsparcie 😉