KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-KAJDAN

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2026-07-17

Śmierć na drodze… czy to wypadek? 20 lat więzienia dla Łukasza Żaka

Tylko w ubiegłym roku na polskich drogach doszło do 1545 wypadków śmiertelnych. Zginęło w nich aż 1660 osób. Rok wcześniej było jeszcze gorzej – 1729 takich zdarzeń i 1896 ofiar.

Tylko pojawia się pytanie. Czy naprawdę każdy taki przypadek można jeszcze nazywać wypadkiem?

Bo jeśli ktoś wsiada za kierownicę po alkoholu, pędzi przez miasto ponad 200 km/h, jedną ręką trzyma kierownicę, a drugą nagrywa wszystko telefonem… to gdzie tu jest przypadek? Gdzie jest nieszczęśliwy zbieg okoliczności?

To nie jest pech. To jest świadoma decyzja. A kierowca nie jest uczestnikiem wypadku. Jest zwykłym mordercą.

Wypadki były, są i będą się zdarzać. Nikt tego nie zmieni. Ale ogromnej części tragedii można uniknąć. Nie mówimy przecież o awarii samochodu czy nagłym zasłabnięciu kierowcy. Mówimy o ludziach, którzy z pełną świadomością łamią przepisy i stwarzają śmiertelne zagrożenie dla innych.

Dlatego potrzebne są dwie rzeczy. Nieuchronność kary i jej surowość.

Dopiero wtedy wielu zastanowi się dwa razy, zanim po alkoholu usiądzie za kierownicą. Albo zanim uzna, że ograniczenie prędkości jest tylko luźną sugestią.

Sprawa Łukasza Żaka jest chyba pierwszym przypadkiem od dawna, w którym zapadł wyrok rzeczywiście odpowiadający skali tragedii. Celowo używam słowa morderca, a nie sprawca wypadku. Bo w moim przekonaniu nie był to żaden wypadek. To były świadome decyzje, których konsekwencją była śmierć niewinnego człowieka.

Uzasadnienie wyroku było miażdżące. Sędzia powiedział, że tym wyrokiem chroni ludzi. I trudno się z tym nie zgodzić.

Pozostaje tylko pytanie, ile z tego wyroku utrzyma się po apelacji.

Pracując przez lata jako dziennikarz, wielokrotnie spotykałem kierowców, którzy mieli na koncie kolejne zakazy prowadzenia pojazdów, kolejne wyroki i kolejne zatrzymania za jazdę bez uprawnień. Nic sobie z tego nie robili. Prawo było dla nich martwym przepisem.

Na szczęście to zaczyna się zmieniać. Dzisiaj jazda mimo sądowego zakazu prowadzi już prostą drogą do bezwzględnego więzienia. I bardzo dobrze.

Piłeś? Nie jedziesz.

Nie masz prawa jazdy? Nie jedziesz.

Masz sądowy zakaz? Tym bardziej nie jedziesz.

Bo konsekwencje swoich decyzji mają ponosić sprawcy, a nie przypadkowi ludzie, którzy po prostu wracali z pracy, jechali na wakacje albo odwozili dzieci do szkoły i mieli nieszczęście spotkać na swojej drodze kogoś, kto uznał, że przepisy go nie obowiązują.

Jest jeszcze jeden problem. Chyba najgorszy.

Nasza społeczna tolerancja.

Ile razy pod informacją o pijanym kierowcy pojawiają się komentarze: „przecież niewiele wypił”, „każdemu może się zdarzyć”, „to tylko dwa piwa”.

Ile razy znajomi wiedzą, że ktoś od miesięcy jeździ bez prawa jazdy. Albo nigdy go nie zrobił. Albo ma sądowy zakaz.

I co?

I nic.

Dopóki nie wydarzy się tragedia.

A później wszyscy zadają sobie pytanie, jak mogło do tego dojść.

Najczęściej odpowiedź jest bardzo prosta.

Bo ktoś wcześniej przymknął oko.

← Powrót

Komentarze



Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Janek
Janek
2 dni temu

Niestety ale za kierownicą też trzeba mieć.. mózg…bo rozum jest wykładnikiem wszystkiego……sorry ale trochę z innej beczki….paliwo drożeje jak szalone…bo jak tłumaczą rządzący jest konflikt w zatoce Ormuz i wojna……ale do jasnej cholery cena baryłki w Rotterdamie i innych magazynach wcale nie drożeje aż tak..jest poniżej 100$…więc teraz wiadomo kto z nas robi durniow i doji nas niemiłosiernie…..PiS ???