2026-09-13
Morze z tej perspektywy jest inne
Jestem żeglarzem zasadniczo śródlądowym. Lubię klimat Mazur, postoje na dziko, ogniska i ciszę – zwłaszcza w rezerwatach – pozwalającą choć na chwilę cofnąć się w czasie. Do lat 90., do mojej młodości, do czasów, kiedy świat był trochę wolniejszy, a człowiekowi do szczęścia wystarczał jacht, trochę wiatru i dobra załoga. To jednak nie znaczy, że morze omijam szerokim łukiem. Pływałem po Bałtyku – Kłajpeda, Sassnitz, Kopenhaga – żeglowałem w Grecji i Chorwacji. Tyle że morze to… zupełnie inna bajka.
Morze potrafi być piękne. Zachwycające. Spokojne i niemal hipnotyzujące. Ale potrafi też pokazać pazury. Zwłaszcza Bałtyk, który nie potrzebuje wiele czasu, żeby przypomnieć człowiekowi, kto tutaj naprawdę rządzi.
Potrafi nauczyć pokory. Sponiewierać. Przestraszyć. Sprawić, że człowiek mokry, zmarznięty, zmęczony i z żołądkiem mającym zupełnie inne zdanie na temat żeglowania zaczyna sobie obiecywać: nigdy więcej. I śpiewać tak znana wszystkim żeglarzom szantę: „Już nie wrócę na morze”.
I oczywiście… wraca.
Bo w tym wszystkim jest coś niezwykle pociągającego.
Na morzu bardzo szybko człowiek uświadamia sobie, jaki jest mały. Na lądzie lubimy mieć poczucie kontroli. Planujemy, organizujemy, ustalamy godziny, terminy i trasy. Na morzu też można wszystko dokładnie zaplanować. A potem przychodzi wiatr, fala albo przeciwnie – kompletna flauta – i cały misterny plan można schować do kieszeni.
Tutaj warunki dyktuje ktoś inny.
A kiedy Neptun naprawdę się zdenerwuje, pozostaje zrobić swoje najlepiej, jak się potrafi.
Bardzo lubię żeglować nocą.
To jest chyba jedno z najbardziej niezwykłych doświadczeń, jakie daje morze. Wokół ciemność. Czasem taka, że znika granica między wodą a niebem. Załoga śpi pod pokładem, a człowiek zostaje sam z jachtem, morzem i odpowiedzialnością za tych, którzy mu zaufali.
Trzeba pilnować kursu. Obserwować światła. Patrzeć na instrumenty. Słuchać jachtu, wiatru i wody.
A jednocześnie jest w tym wszystkim niesamowity spokój.
Nad głową gwiazdy. Dookoła bezkresna ciemność. Gdzieś daleko pojedyncze światła statków albo brzegu. I nagle jest mnóstwo czasu na myślenie.
O świecie. O życiu. O tym, co naprawdę ważne. O ludziach, którzy są nam bliscy. O rzeczach, na które na co dzień zwyczajnie nie mamy czasu.
Morze daje niesamowity dystans. Do problemów, do codziennej gonitwy, czasem również do samego siebie.
A jeśli do tego wszystkiego jeszcze odpowiednio powieje, romantyczne rozmyślania szybko ustępują miejsca konkretnej robocie.
Pojawiają się emocje, adrenalina i koncentracja. Jest też obowiązek. Bo wachta trwa niezależnie od tego, czy jesteś zmęczony, czy chce ci się spać, czy jest ci zimno i czy akurat masz ochotę siedzieć za sterem. Jacht trzeba prowadzić. Kurs trzeba utrzymać. Załoga śpi, a ty masz swoje zadanie.
I chyba właśnie to też w żeglarstwie lubię. Morza nie interesuje, czy masz dzisiaj gorszy dzień.
Wyjeżdżam na morze szczęśliwy. Wracam jeszcze bardziej szczęśliwy.
Zmęczony, niewyspany, czasem poobijany. Zadowolony, że wreszcie jestem w porcie, że można zejść na stabilny ląd, zjeść coś normalnego i spokojnie zasnąć.
Myślę wtedy: dobrze, że to już koniec.
A niedługo później zaczynam zastanawiać się, gdzie popłynąć następnym razem.
To chyba największy paradoks morza. Kiedy jesteś na nim wystarczająco długo, tęsknisz za lądem. Kiedy jesteś na lądzie wystarczająco długo – zaczynasz tęsknić za morzem.
Dlatego jeśli znacie morze wyłącznie z perspektywy plaży, parawanu, zachodu słońca i spaceru brzegiem, musicie wiedzieć, że ma ono również drugie oblicze.
Surowe. Ciemne. Potężne. Czasem groźne.
Ale właśnie wtedy chyba najpiękniejsze.
Bo przypomina człowiekowi, że świat jest znacznie większy od niego. I że mimo wszystkich naszych technologii, planów i przekonania o własnej sile wciąż istnieją miejsca, w których to nie my ustalamy zasady.
Możemy jedynie nauczyć się je szanować.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN