2017-05-17
(nie)Winna Góra, czyli plan zagospodarowania w KG
Może nie chcemy być miastem powiatowym, utrzymywać sądu i innych niepotrzebnych rzeczy. Może wolimy być niewielkim miastem – to chyba najdalej idące stwierdzenie podczas dzisiejszego spotkania w Kozłowej Górze dotyczącego planu zagospodarowania przestrzennego.
Rozmowy są trudne, bo trzeba się zmierzyć (i czasami przegrać) ze starymi sporami sąsiedzkimi i urzędowymi, bo nowe drogi przechodzą przez działki prywatne, bo nie wszystkie wnioski mieszkańców można było uwzględnić i jest sporny teren Winnej Góry, któremu poświęcona została większość spotkania.
– Właściciel chce zarobić, a nie chce się z nami podzielić. Gdyby było inaczej to może byłaby inna sytuacja – stwierdził radny Piotr Papaja.
Obawiam się, że właśnie przeszłość, sposób nabycia tych gruntów, ich wielkość i zawrotne kwoty potencjalnego zysku, który osiągną prywatni właściciele są podstawową kością niezgody. Wolałbym, żeby ten teren był nasz, miejski – ale niestety jest terenem prywatnym. Miasto ciągle może jednak na tym zyskać w wielu różnych aspektach.
Na początek opłata planistyczna, która sporą kwotą zasili budżet miasta, a którą zapłaci właściciel terenu. To jednak mniej ważne. Przede wszystkim musimy zahamować spadek liczby mieszkańców. Każdy nowy dom jest na wagę złota. Nowe domy to podatki od nieruchomości i podatki płacone przez nowych mieszkańców. Więcej kasy w budżecie to znowu większe możliwości inwestycyjne (najprostszy przykład do choćby od razu większa kasa w budżecie obywatelskim do wykorzystania – bo kwoty są liczone wg. ilości mieszkańców).
W dyskusji nad kwestią zagospodarowania tego terenu nie pojawiły się nowe argumenty. Grupa mieszkańców przedstawiła swoje argumenty przeciwko, planiści przedstawili swoje argumenty za – ta dyskusja toczy się już od wielu miesięcy.
– Jest grupa mieszkańców, która jest zdecydowanie przeciwko zabudowie, są ludzie, którym temat jest obojętny, są też mieszkańcy, którzy liczą, że będą tutaj działki budowlane, bo sami chcieliby tutaj wybudować domy – podsumowała radna Helena Warczok.
Padło pytanie czy będą przeprowadzone kolejne konsultacje społeczne w ramach nowej uchwały o konsultacjach społecznych, która już wkrótce stanie się obowiązująca. Moim zdaniem nie ma to już żadnego sensu. To jest chyba najlepiej skonsultowany temat – były spotkania, był konkurs architektoniczny z prezentacją jego wyników, były publikacje prasowe, były konsultacje internetowe – zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców powtórzone z wykorzystaniem numerów pesel, żeby ograniczyć możliwość klikania i głosowania osób z poza miasta. Wiele zostało już powiedziane, a będzie jeszcze okazja podczas prac komisji Rady Miasta.
Najważniejsze, że trwają obecnie konsultacje w najszerszej formie. W tej chwili mieszkańcy mogą składać swoje uwagi do planu aż do dnia 26.06.2017 r. To bardzo dużo czasu.
Do tej pory wniosków do planu było 119, z czego 79 zostało uwzględnionych zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców, kolejne 8 zostało uwzględnionych w części, a jedynie 32 uwagi zostały odrzucone ze względu na niezgodność ze studium (niestety jest to wymóg formalny).
Nawet osoby przeciwne zabudowie Winnej Góry przyznają, że w wielu innych punktach ten plan zagospodarowania jest potrzebny, oczekiwany i kieruje nas na drogę rozwoju. I faktycznie tak jest.
Jeśli chodzi o sporny teren, to jego właściciel posiada 140 hektarów. Z tego terenu dziś rozmawiamy o zaledwie 20 hektarach zagospodarowanych zgodnie z koncepcją architektoniczną i uzgodnieniami – m.in. z konserwatorem zabytków.
W 2014 roku kiedy uchwalane było studium, w którym ten kierunek został przyjęty byłem w twardej opozycji do Stanisława Korfantego, jednak proponowane przez niego rozwiązanie poparłem. Zawsze głosując jako radny kierowałem się interesem miasta, a nie bawiłem się w politykę.
Wciąż uważam, ze potrzebujemy nowych domów, nowych mieszkańców i nowych podatków, a o status miasta powiatowego, sąd i inne instytucje należy walczyć do upadłego, bo jesteśmy miastem z dużymi ambicjami i oczekiwaniami. Jeśli mamy liczyć się w powstającej metropolii, marzymy o hali sportowej, basenie i wielu innych inwestycjach – musimy być silni.
To co cieszy w dyskusji nad planem, że bardzo niewiele było uwag indywidualnych dotyczących pojedynczych działek. To znaczy, że plan jest napisany sensownie. Oczywiście pojawiły się kwestie indywidualne, w jednym przypadku umówiliśmy się na spotkanie w urzędzie, żeby problem przeanalizować.
Pracujemy dalej. Przed nami jeszcze kilka miesięcy zanim plan zagospodarowania w ostatecznym kształcie będą uchwalać radni. Jak zawsze na blogu postaram się opublikować kolejne informacje i szczegóły, żebyście mieli Państwo pełną informację w tej sprawie.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
To bardzo przykre, że zastępca prezydent miasta – osoba sporządzająca plan miejscowy, tylko tyle wyniósł z wczorajszego spotkania w Kozłowej Górze i po raz kolejny swoją wypowiedzią lekceważy mieszkańców dzielnicy.
Spotkanie trwało ponad trzy godziny i poruszono na nim bardzo wiele ważnych problemów. Nie będę ich opisywać, bo więżę, że są one solidnie zaprotokółowane. Dlatego poproszę o udostępnienie (np. przez dołączenie do dokonanego przez Pana podsumowania) protokołu z dyskusji publicznej nad ustaleniami planu przeprowadzonej w Kozłowej Górze w dniu 17 maja 2017r.
Wspomnę jedynie, że w planie dla blisko 20 ha terenu położonego na zboczach Winnej Góry dopuszczono podział na działki o pow. 200 m² pod zabudowę szeregową jednorodzinną (w domu jednorodzinnym mogą być dwa mieszkania). Z tych danych nawet największy hejter Kozłowej Góry łatwo wyliczy liczbę możliwych mieszkańców Winnej Góry i samochodów. Do tego dodam, że Pan Prezydent wyliczył zaangażowanie budżetu miasta w realizacje wszystkich inwestycji miejskich wynikających z ustaleń planu na dwa miliony złotych.
Wygląda na to, że Władze miasta z uporem szykują nam niezły bałagan, a plan miejscowy jest dokumentem generującym konflikty zamiast rozwiązywać istniejące problemy i umożliwiać harmonijny rozwój dzielnicy.
Jednym słowem można już założyć, że za kilka lat będzie znowu głośno o Kozłowej Górze tym razem jako dzielnicy wymagającej rewitalizacji – zbierajcie już pieniądze na ten cel.
czymu niy wolno głosuwac na komyntarze Waszych klakierow ?!
zaczynocie “śmierdzieć” tym Waszym cwaniactwym Herr Turzansky !!!
Zupełnie nie rozumiem Pana pytania. Proszę sobie swobodnie głosować wg. uznania. I zachować minimum kultury w prowadzeniu dyskusji. Oczywiście pamiętając, że głosować można raz i jeśli Pan ta kciuka w dół, a kto inny kciuka w górę to wynik wyjdzie 0. Pozdrawiam
srali muchy – bydzie dysc
piykno godka wasza ….
dejcie się zas zaro prymie !!!
Panie Radny, jako kozłowogórzanka z nadzieją czekałam na Wasze rządy, dzis żałuję oddanego na Was głosu – polityka naszego miasta przypomina politykę państwa – marionetkowa pani Prezydent i cyniczny wodzirej steru ! Wstyd mi za Was i Wasze postępowanie. Nie zapominajcie, że już tylko rok…, oby minął bardzo szybko! Wy jesteście jedynie przedstawicielami mieszkańców i ich poddanymi, Waszym zadaniem jest stać murem za społeczeństwem a nie przeciw niemu! Niestety interesy i kasa stała się Waszą domeną.
Jedną z podstawowych zasad konsultacji społecznych jest zasada:
POSZANOWANIE INTERESU OGÓLNEGO
Choć poszczególni uczestnicy konsultacji mają prawo przedstawiać swój partykularny interes, to ostateczne decyzje podejmowane w wyniku przeprowadzonych konsultacji powinny reprezentować interes publiczny i dobro ogólne.
Moje wrażenie, byłem na kilku spotkniach w Kozłowej Górze, gdyby przeciwnicy zabudowy Winnej Góry byli właścicielami tych terenów to projekt by poparli. Smutny to wniosek.
Chaotyczna zabudowa Kozłowej Góry to ciągłe spory sąsiedzkie, plan zagospodarowania przestrzennego rodzi nadzieje że może za 20 lat powstanie Nowa Kozłowa-Winna Góra.
Z tego wpisu wynosi się nieodparte wrażenie, że według Pana mieszkańcy KG są egoistyczni i egocentryczni.
Używa Pan określenia “partykularny interes” w słowniku czytamy: partykularny – taki, który charakteryzuje się partykularyzmem – postawą cechującą się preferowaniem spraw dotyczących wybranej grupy społecznej lub regionu z pominięciem spraw ogółu; aspołeczny. Czyżbyśmy też, Pana zdaniem, byli aspołeczni?
Pisze Pan o “chaotycznej zabudowie” KG, czyżbyśmy sobie domy budowali, Pana zdaniem oczywiście, gdzie nam się żywnie podoba, a potem się kłócili niczym Kargul i Pawlak?
Pokory Panie Radny, bo coraz częściej pychę u Pana zauważam.
Szanowna Pani
1. Nie rozumiem skąd wniosek że chcę kogoś obrazić.
Ja nie wymyśliłem określenia “partykularny interes”. Po prostu przytoczyłem 1 z 7 zasad konsultacji społecznych. Polecam: http://poradnik.ngo.pl/ogolne-zasady-standardy-konsultacji
Każdy z nas jest (w różnym stopniu) egoistą, istotą tej zasady jest żeby decyzje podejmować dla interesu publicznego nie bacząc na interesy własne (na przykład lepiej się nie wychylać bo za rok wybory)
2. Wczoraj usłyszałem o problemie na ulicy Paderewskiego. Przypuszczam że problem ma swoją genezę może nawet 100 lat temu. Nikt wtedy nie pomyślał o wytyczeniu odpowiedniej drogi. Takich miejsc, wąskich dróg, przewężeń w Kozłowej Górze jest więcej. Z Winną Górą też mamy czekać? Na co? A jak zmienią prawo i okaże się że można tam budować bez planu zagospodarowania przestrzennego.
Pozdrawiam
Maciej Czempiel
Szanowny Panie. Szanując część Pana działań na rzecz miasta muszę z przykrością stwierdzić, że ta wypowiedź świadczy o totalnym braku zrozumienia problematyki zagospodarowania przestrzennego. A wypowiada się Pan tutaj, jako radny podejmujący też decyzje stanowiące prawo miejscowe, jakim jest uchwalony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.
Narzędzie takie jak plan miejscowy sporządzany na podstawie przepisów ustawy pizp i uwzględniający wiele innych przepisów odrębnych, w granicy obowiązującego prawa, ma wprowadzać ład przestrzenny, w tym rozwiązywać konflikty przestrzenne zarówno te istniejące jak i te możliwe do przewidzenia. Jego opracowanie wymaga wiedzy i doświadczenia, a podniesieni ręki za uchwaleniem planu przez radnego wiąże się z przyjęciem na siebie wielkiej odpowiedzialności. Również odpowiedzialności za problemy podobne do problemu z ulicy Paderewskiego, które wadliwy plan będzie generował.
Plan KG będący pochodną studium, którego rozwiązania są wadliwe (o części z nich mówi opinia komisji arch-urb. do studium ) i nie przewidują takiego zwiększenia liczby mieszkańców KG (patrz zakres uwagi uwzględnionej na sesji uchwalającej studium), już u swojego zarania jest wadliwy – generujący problemy nie tylko KG ale i sąsiednich dzielnic (komunikacja, kanalizacja itd., a następnie rewitalizacja). Dodatkowo fakt, że jest on sporządzony przez projektanta miejskiego (ulegającego wpływom władz miasta) na dodatek posiadającego niewielkie doświadczenie, sprawia ze roi się od niefortunnych i problematycznych ustaleń, które w momencie uchwalenia staną się prawem miejscowym. Uchwalenie tego planu w takiej formie zaowocuje wieloma konfliktami przestrzennymi i społecznymi bardzo trudnymi do rozwiązania, nawet porównywalnymi do tego z ulicy Paderewskiego. Bardzo bym prosiła, aby zarówno Pan jak i pozostali radni oraz prezydent (sporządzający plan), utrzymujący, ze działają na rzecz miasta i jego mieszkańców zapoznali się z obowiązującym prawem w zakresie planowania przestrzennego, projektowanymi ustaleniami planu, problemami zgłaszanymi przez mieszkańców i ostatecznie głęboko przemyśleli swoją decyzję.
Szanowna Pani,
przysłuchuję się dyskusji na ten temat, cieszy duże zainteresowanie ale niektóre argumenty przeciwników zagospodarowania Winnej Góry są nielogiczne.
Jak można twierdzić że Winna Góra jest oazą spokoju i narzekać że Tarnogórska już jest zakorkowana?
Oaza spokoju obok ruchliwej ulicy? Tarnogórska, Bytomska, Obwodnica Zachodnia, Czołgistów, Sadowskiego są w pewnych godzinach zapchane przez nowych mieszkańców Bobrownik, Świerklańca. Tam się buduje, przybywa mieszkańców my mamy zapchane drogi. Może rzeczywiście zostawić Winną Górę niezmienioną. Tylko co wtedy jak te 3 tys. (?) osób zamieszka kilometr dalej na terenie gminy Świerklaniec?
Pozdrawiam
Trzeba myśleć Panie Radny, o kompleksowym rozwoju, a nie tylko widzieć “kasę z nowych mieszkańców”. Ta propozycja MPZP nie prezentuje takiej wizji – w mojej ocenie, do której mam prawo.
A mówiąc o ściągnięciu nowych mieszkańców: to może ich pościągamy w pobliże Kopca? Takie ładne, puste tereny tam są, pewni znaleźli by się chętni na budowę osiedla. Odrolnijmy to, przeznaczmy pod zabudowę. Będą nowi mieszkańcy, wybiorą Piekary a nie Bobrowniki 😉
Szanowny Panie Radny
1. Rozumiem, że Pan nie rozumie, bo nie przeczytał dokładnie mojego komentarza. Pisałam w nim o wrażeniu, nie wniosku. A to zupełnie różne rzeczywistości. Widzę, że komunikacja interpersonalna nie jest Pana mocną stroną, co już w niejednej wypowiedzi dało się zauważyć. Chociaż czasem mam wątpliwości czy to kwestia braku owych umiejętności, czy też złej woli. Nie mnie jednak oceniać. Zresztą nie miejsce i czas na to.
2. Widzę, że poszerza Pan swoją wiedzę w tematyce konsultacji. I chwała za to. Zna Pan siódmą zasadę, więc mam podstawy by sądzić, że zna i pierwszą. Przypomnę jej brzmienie: “Konsultacje prowadzone są w duchu dialogu obywatelskiego. Strony słuchają się nawzajem, wykazując wolę zrozumienia odmiennych racji.” Niestety, czytając i słuchając co Pan ostatnio pisze/mówi mam podstawy sądzić, iż tej pierwszej nie stosuje wcale. Dowodów przytaczać chyba nie muszę. Znaleźć w sieci ich można trochę, a i w tutejszych komentarzach też.
3. Powiązanie problematyki warunków lub zasad zabudowy sprzed 100 lat z zabudową Winnej Góry, to istny szpagat. Nie mogłam zrozumieć jak go Pan wykonał, jednak wypowiedź Martyny wiele wyjaśnia.
Pozdrawiam również.
Pycha kroczy przed upadkiem. Wybory za rok.
To że są wiochą ich nie boli ale pana K. i jego znajomych tylko Czempiel w oczy kole,obojętnie jakiego tematu by nie poruszył.PANIE K.coście taki strachliwy,proszę się starać żeby pan w przyszłych wyborach na radnego wygrał ,żeby pana znowu nie wyeliminowali.
Myślę, że nie chodzi tutaj konkretnie o to, że gdzie Pan Czempiel, tam w oczy kole.
Jak każdy ma swoje wady i zalety, ale odbija się echem “bo ja tak chcę”, które jako argument przeciw propozycji mieszkańców od Pana Czempiela usłyszeli na spotkaniu.
Stąd też uważam, że konsultacje społeczne w temacie Winnej Góry, zakończą się tak jak Władza będzie chciała, a głos Mieszkańców zostanie niezauważony. To jak z głosami za ogłoszenie referendum, które Posłowie mogą…..zmielić i mieć gdzieś co chce społeczeństwo.
Albo polityka KZK GOP – robimy to co chcemy, ale napiszemy że to na prośbę pasażerów. Gdy pasażerowie piszą że tak nie chcą albo mają inne propozycje – głos pozostaje niezauważony.
Zarówno na szczeblach najwyższych jak i tych niższych głos ludzi słyszy się wtedy, gdy jest zgodny z ogólnie przyjętym kierunkiem wierchuszki.
Akurat uwagi do planu są specyficzną sytuacją. Ponieważ po zebraniu uwag – prezydent decyduje o uwzględnieniu lub nie. Uwagi uwzględnione nie są przedmiotem dyskusji, ale każda uwaga nieuwzględniona jest osobno omawiana i głosowana przez 23 radnych. To najszerszy model i najbardziej precyzyjny konsultacji wpisanych w samą procedurę uchwalania planu. To daje gwarancję nie tyle zawsze pozytywnego rozpatrzenia – ale pochylenia się nad każdą uwagą i jej omówienia pod pełną kontrolą Rady Miasta.
Tak, jednak nadal jest możliwość nie wzięcia jej pod uwagę. Jak sam Pan pisze “prezydent decyduje o uwzględnieniu lub nie”. Nie oszukujmy się, gdy władza ma obrany kierunek, to na “nie” jest niezbyt przychylna. Dodatkowo głosowanie Rady Miasta… Również i w tym wypadku nawet najliczniejszy głos społeczności nie daje gwarancji sukcesu, a jedynie pochylenia się nad problemem.
Kozłowa Góra wiocha, Dąbrówka Wlk (przypuszczalnie dla Pani) kapuściana wiocha… pewnie os. Sowińskiego cz Szarlej to przykład MIEJSKIEJ nowoczesności i postępu.
Niech Pani pisze więcej komentarzy w takim stylu, to zapewne przyczyni się do zwiększenia liczby sympatyków radnego Czempiela.
Nie widzę tutaj komentarzy żadnego Pana K. ale wnioskuję z Pani wypowiedzi, że osoba ta wywołuje u Pani pewnego rodzaju “obawy” a jeżeli nie, to co najmniej negatywne emocje.
Dlatego w myśl powiedzenia “najlepszą obroną jest atak” zamiast w komentarzu skupić się na przedmiotowej sprawie Winnej Góry skupia się Pani na tajemniczym Panie K.?
Czyżby “promocja” radnego na wszystkie możliwe sposoby nie przynosiła spodziewanych efektów?
Może wręcz odwrotne od zamierzonych?…
mieszkancu,słowa wiocha użył inny komentujący, ja go tylko zacytowałam ,chcąc pokazać”WRAŻLIWOŚĆ,” niektórych państwa,na to, co albo kto jest was wstanie tak mocno poruszyć czy wręcz obrazić.Ja nie dzielę Piekar na dzielnice i żadnej z nich nie oceniam,razem tworzą jedno miasto,jestem również daleka od jakichkolwiek “promocji,”a tym bardziej nie mam żadnych “OBAW”.
Dobro ogółu…pojęcie względne. W ramach “dobra ogółu” poprzedni Prezydent S.Korfanty wprowadził płatne strefy parkowania. Nie potrafił Pan wówczas tego zrozumieć i ostro protestował roznosząc kierowcom karteczki na Szarleju. W ramach dobra ogółu część radnych zaproponowała by nie zmieniać ramówki RP zgodnie z propozycją Redaktora Naczelnego. I w tym wypadku nie potrafił Pan zrozumieć dobra ogółu na które się dziś Pan powołuje. A co do 7 zasad konsultacji społecznych to jeszcze nie tak dawno, jak pisałem by zapoznał się Pan z Kodeksem Konsultacji Społecznych, Pan odpowiedział “a co to jest, pierwsze słyszę”.
No to zamieniliśmy się miejscami 😉
Dziś ja piszę o zasadach Kodeksu Konsultacji Społecznych a Pan je neguje.
“Dobro ogółu… pojęcie względne”
czyli ma Pan zasady ale stosuje jak mu pasują
Maciek Czempiel Właśnie Pan tylko pisze…a nie stosuje ich. Około 1000 mieszkańców dzielnicy Kozłowa Góra jest przeciwna zabudowie Winnej Góry i to wcale nie z powodu tych argumentów, które podaje Pan czy Prezydent. Kto będzie decydował co jest dobrem ogółu dla mieszkańców dzielnicy? Pan jednoosobowo? Już to przerabialiśmy. W imię „dobra ogółu” partia rządząca chce przemielić milion podpisów obywateli w sprawie referendum. Czy w przypadku podpisów mieszkańców Kozłowej Góry Pan też je przemieli? I jeszcze jedno. Proszę podać konkretne przykłady gdy negowałem zasady konsultacji. Ja podaje przykłady i cytaty. Jestem ciekaw ile wniosków złoży Pan do końca kadencji o przeprowadzenie konsultacji z mieszkańcami.
A jakie rozwiązanie proponujecie, żeby wyprowadzić przyszły ruch samochodowy z Kozłowej Góry, który – nie ma bata – po wprowadzeniu się nowych mieszkańców znacząco wzrośnie?
Skrzyżowanie Bytomskiej i JP II w godzinach szczytu jest niewydolne (zresztą światła tam ustawione są wyjątkowo nieprzyjaźnie). W stronę DW 911? Ale to wymagałoby przebudowy tego skrzyżowania jak i drogi do niego prowadzącej…
I uprzedzając – tak, wiem, “auto to ZUO” ale komunikacja publiczna długo nie zaspokoi potrzeb przemieszczania się mieszkańców… A rower – sorry, ale nie jest dla każdego dobrym środkiem transportu, wystarczy, że w pracy musi się przemieszczać, albo nie jeździ autem sam.
Wybudujcie dla tej wiochy węzeł autostrady 🙂
Ty miastowy idioto ,ktoś zarobił na tym miliony.Był konkurs architektoniczny na który miasto wydało masę kasy,a teraz pan K.T. mówi że właściciel i tak zrobi co chce z tym terenem.Poprostu kasa poszła w błoto,ale to nieważne,podatnik zapłaci za to i za ogromne premie dla urzędników.
Jeżeli uważasz, ze doszło do nieprawidłowości i ktoś się na tym wzbogacił – powiadom odpowiednie służby, kulturalny człowieku.
Właściciel może zrobić wiele, ale nie wszystko. Plan zagospodarowania przestrzennego nie daje pełnej swobody działania.
Wygraj konkurs na stanowisko urzędnicze i zgarniaj te “ogromne” nagrody. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie byś też mógł/mogła uszczknąć coś dla siebie…
Wystarczy, że inwestor nie zrealizuje tych wszystkich “publicznych” elementów pięknie opisanych w konkursie: szkoły, placu, wieży widokowej itd. Tak jak wypięła się Spółdzielnia na mieszkańców Lipki. I zostaniemy jako miasto z nowymi budynkami, i niezagospodarowaną przestrzenią “publiczną”.
Obesrwator23 przedstawił w sowim wpisie na facebooku bardzo ważne uwagi mieszkańców dotyczące nie tylko dróg, ale i chociażby sieci wod-kan. Odpowiedzi chyba jednak na to nie ma – kto za to zapłaci, czy “inwestor” kompleksowo będzie prowadził temat, czy też pobuduje domy/mieszkania, sprzeda, a a resztę oleje zostawiają miastu. Czy wówczas korzyści przeważą koszty?
Z tym nieuwzględnieniem konkursu architektonicznego to słuszna uwaga…
Najlepiej całe miasto zabetonować pod wielopasmowe drogi by nie było problemu (przynajmniej do czasu) Podoba się Tobie projekt “Futurama” Wyburzmy całe kwartały zabudowań Bytomskiej, zabierzmy mieszkańcom przestrzeń do życia i spacerowania (bo cóż to za spacer będzie wśród lasu kopcących samochodów) Miasto nie jest z gumy i nie ma możliwości rozciągania dróg więc zawsze coś kosztem czegoś.
Nie uważam by światła na wspomnianym skrzyżowaniu były źle ustawione. Są ustawione zarówno dla mieszkańców jadących od strony Kozłowej Góry jak i dużego Osiedla Wieczorka. Przydałoby się tylko je wyłączać wieczorem a włączać rano. Zwiększony ruch pojazdów będzie po prostu nasze małe miasto korkował.
Dla braku przepustowości nie ma rozwiązań innych niż zachęcanie podróżnych do korzystania z innych środków transportu.
Nie są źle ustawione? To dlaczego dla lewoskrętu z JP II, gdy nic z przeciwka nie jedzie, nadal się stoi? Są rozwiązania pozwalające na dynamiczne reagowanie świateł i uwzględniania aktualnego ruchu. To samo jest zresztą z każdym lewoskrętem jak i jazdą na wprost na tym skrzyżowaniu: jadąc w stronę KG, mimo braku samochodów skręcających z przeciwka w kierunku osiedla Wieczorka i tak stoisz… Sorry, ale mam większe wymagania.
Nie rozumiem pisania o jakieś “Futuramie”… Nie rozumiesz, że planowanie przestrzenne, wymaga uwzględnienia różnorodnych czynników, w tym tego, że potencjalne kilka tysięcy nowych mieszkańców wygeneruje dodatkowy ruch samochodowy, autobudowy itd? I że z tego punktu widzenia być może lepiej planować tego typu osiedla w miejscach, gdzie ISTNIEJĄCE rozwiązania drogowe temu bardziej sprzyjają, a nie tam, gdzie wywołamy permanetne korki? Rozwiązaniem braku przepustowości nie jest tylko zachęta aby korzystać z innych środków komunikacji, ale też uwzględnianie w planowaniu przestrzennym i rozwiązaniach urbanistycznych dla CAŁEGO MIASTA istniejącej sieci dróg i możliwych potoków w ruchu samochodowym.
Ale tak to jest, jak się palnu nie przygotowuje dla CAŁOŚCI, a tylko dla poszczególnych dzielnic.
To samo jest w całej aglomeracji, gdzie każde miasto sobie rzepkę skrobie nie potrząc na całość aglomeracji…
“jadąc w stronę KG, mimo braku samochodów skręcających z przeciwka w kierunku osiedla Wieczorka i tak stoisz…” To chyba przez jakieś inne skrzyżowanie jeździmy. Często tam nie przejeżdżam, ale zdążyłem zaobserwować co innego. Może nie zawsze to trybi, bo z tym wzbudzaniem to jest inna historia, ale na pewno nie jest tak, że nigdy tam taki system nie działa.