2019-04-29
A my tylko banany i banany
Nie znam się na sztuce, zwłaszcza współczesnej. Wymyślne „instalacje”, bananowe zdjęcia i cały ten artystyczny ambaras do mnie nie przemawiają. Przechodzę wobec nich obojętnie. Nie potrafię dostrzec piękna i twórczej myśli w płótnie ochlapanym w sposób przypadkowy farbą. Podobnie jak bez emocji spoglądam na dzieła Picassa, które nie wywołują u mnie zachwytu. Sztuka jakakolwiek by nie była – nie gorszy mnie jednak i raczej bym jej nie cenzurował. Z kilku powodów.
Po pierwsze, to jednak straszny obciach przestraszyć się banana w rękach i ustach kobiety. Jak ktoś ma brzydkie (a może przyjemne?) skojarzenia to już jego problem. Czy się nam to podoba, czy nie – banany i inne przyjemności są częścią naszego życia, więc wstydzić się nie ma czego.
Po drugie, to jednak obciach wywiesić „dzieło” na wystawie, a później je zdjąć. Ze strachu lub wstydu – to już bez znaczenie. Jak na to nie spojrzeć, któraś decyzja była błędna: o zdjęciu, albo o wystawieniu, co źle świadczy o kustoszu. I tyle.
Po trzecie i moim zdaniem najważniejsze – nie należało cenzurować tego „dzieła”, bo jak już wielokrotnie się przekonaliśmy – efekt jest odwrotny od oczekiwanego. Pies z kulawą nogą nie zwróciłby na banany uwagi, w kraju nikt by o nich nie usłyszał (bo i nie ma o czym) – gdyby nie ta idiotyczna decyzja o wycofaniu się z jego prezentacji. I dziś wszyscy już bananową sztukę poznali i jest szeroko omawiana. Artysta musi być uszczęśliwiony.
Pamiętacie Adama Małysza i słynną „bułkę z bananem”? To już przechodzi do lamusa, bo nasz skoczek z bananem jednak nie był tak sugestywny jak piękna kobieta. Ona rozgrzała wszystkich do czerwoności… Przez kilka dni pośmiejemy się z tego, banany zaleją internety, a później… zapadnie cisza. Do czasu aż znajdziemy nowy powód do sporu. Takie czasy.
Sztuka powinna budzić emocje. I budzi. Jednak chyba coraz trudniej w dobie internetu je wywoływać, bo artyści stosują coraz bardziej prymitywne metody. A może to my, odbiorcy, jesteśmy coraz mniej wymagający i sztuka dostosowuje się do nas? Wszystko już widzieliśmy, przeżyliśmy i nie potrafimy się zachwycić „prostym pięknem”.
Inna rzecz, że stajemy się coraz bardziej wrażliwi (najczęściej na pokaz) i reagujemy alergicznie na rzeczy, które nie powinny budzić takich skrajnych emocji. Pamiętam przedstawienie teatralne w Tarnowskich Górach, na którym aktorka pokazała nagą pierś… oj, była z tego niezła awantura. Koncert metalowy, Klątwa, Kler, Harry Potter, papież przygnieciony przez meteoryt… przykłady można mnożyć.
O ile sama sztuka (przedstawienia teatralne, instalacje, książki, obrazy, filmy) nie budzi we mnie emocji to ich cenzurowanie, zakazywanie i palenie wywołuje we mnie jakiś wewnętrzny sprzeciw. I jestem przekonany, że słuszny.
Nie lubię jak ktoś mi mówi jak mam żyć, jak spędzać czas wolny, co wolno mi czytać i oglądać. Cenię sobie wolność i prawo do oglądania różnych rzeczy, także idiotycznych zdjęć z bananem. Podoba mi się taki świat, w którym czuję się swobodnie. Standardy mogę wyznaczać sobie, nikt nie musi mi ich narzucać. Jak coś mi się nie podoba: nie oglądam, nie czytam, nie uczestniczę.
Obojętność i brak zainteresowania to najlepszy sposób krytyki, który nie uraża nikogo. A jak artysta nie będzie miał publiki… przeminie niezauważony. Po jaką cholerę więc go promować cenzurą i protestami? Nie potrafię tego zrozumieć, choć historia powtarza się raz za razem.
Swoją drogą ciekaw jestem ilu oburzonych bananową sztuką i walczących zaciekle o dobro sprawy – w domowym zaciszu, siada przed komputerem oglądając dostępnego bezpłatnie pornola.
Coś Wam powiem kochani… Na jedno i drugie, po prostu szkoda czasu.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Jezeli sie na czyms nie znam to tego nie komentuje. Bylam pana wyborca, bo myslalam ze dziala pan lokalnie i ma gdzies brudy polityki, ale widze ze stoi pan tak bardzo za PO ze az razi. Czytajac bloga mam wrazenie ze czytam wyborcza…
Podobno wyprowadza sie Pan z Piekar? Czy to prawda?
Brak zainteresowania i krytyki doprowadził już do tego, że pani psycholog z Warszawy powiedziała, że jak przychodzono do niej rodzice z trzynastolatkami uzależnionymi od pornografii to mogła to jakoś zaakceptować, ale jak zaczęto przychodzić z dziewięciolatkami to powiedziała ludzie na miłość boską zlitujcie się, czy wyście już powariowali albo ta swoboda i brak reakcji odebrała wam wszystkim zdrowe myślenie. Dlatego kiedyś dzieciom i ludziom nie wypadało robić niektórych rzeczy ze w względu na szacunek i godność człowieka, a teraz mówią niech się rozbierze na golasa i wystawi cycki i będzie ciekawa ekspozycja, no bo jak ludzie w dobie internetu posiadają coraz to mniej inteligencji, to nawet jak ktoś wypnie gołą dupę to będą wtedy zachwyceni.
Powyższy tekst mówi raczej o braku zainteresowania marną czy kontrowersyjną sztuką, co będzie gorsze dla pseudoartystów niż robienie im reklamy, a nie o braku zainteresowania tym, co robią nasze dzieci. Mimo wszystko, uzależnienie od pornografii tych dziec, o których Pan pisze, nie wzięło się z chodzenia do galerii sztuki (nawet sztuki kontrowersyjnej czy kiepskiej). Dzieci nie uzależniają się od pornografii z dnia na dzień. Na jakimś etapie brakło im kontaktu i czasu rodziców, który wypełnili sobie w ten właśnie sposób. Problem, którego Pan dotknął, jest niewątpliwie poważny, jednak dotyczy zupełnie innej strefy naszego życia. Zanim dyrektor galerii nie zakazał prezentacji tych fotografii, kto o nich słyszał? Jedynie wąskie grono zainteresowanych. A dziś? Głośno jest o nich w mediach, a same zdjęcia można bez problemu znaleźć w necie. Więc czy cała akcja miała sens (poza takim, aby właśnie zrobić reklamę tej artystce i jej dziełom)?
Problem z bananem jest każdemu znany, wśród nastolatków lizanie banana przez dziewczynę albo wkładanie do do buzi i wyciąganie oznacza wśród nastolatków zachętę do seksu albo zrobić ci loda, ale nikt się z tym nie odnosi publicznie albo na galeriach handlowych. W Polsce jest po prostu przyzwolenie na taką małą demoralizację, a niektórzy są zdemoralizowani do tego stopnia, że chcą się z tym afiszować publicznie.
O matko nieboska… Wkładanie banana do ust przez nastolatkę jako zachęta do seksu… Ja nie wiem w jakiej rzeczywistości Pan funkcjonuje, ale warto zważyć na to czy projekcje astralne nadawane przez Pański matrix aby na pewno są spójne z tym jak wygląda rzeczywistość innych…
A z polskiego na nasze: mam wrażenie, że niejaki “mieszkaniec” solidnie odleciał i funkcjonuje w swojej wyimaginowanej rzeczywistości. I piszę to jako osoba, jak przypuszczam, bliższa owemu zdemoralizowanemu ‘nastoletniemu’ wiekowi niżeli on.
To może wyglądać jak matrix bo to jest kontrowersyjny temat i trudno jest w niektóre rzeczy uwierzyć nawet rodzicom niektórych dzieci, np.; to, że ktoś się dowiaduje, że jego np.; 9 letni syn jest uzależniony od pornografii. Dlatego jeżeli któraś z matek dowiaduje się, ze jej córka jest np.; galerianką, albo gołe zdjęcia wysyła przez internet , albo przychodzi i mówi, że jest lesbijką, to rodzice są w szoku myśląc jak do tego doszło. Po prostu po 89 roku ludzie chcieli w kraju wolności swobody wszystkie dzieci jednak i młodzież i mają dostęp do tego co dorośli i do tego czego nie powinni oglądać, co spowodowało, że oni nie odróżniają często normalnego życia od demoralizacji. Więc młodzi ludzie robią niektóre rzeczy nie wiedząc tego, że ulegli demoralizacji. Np.; jedna studentka wychowana na pornografii napisała, że ona świadczy usługi seksualne bo potrzebuje kasę, ale mówi, że prostytutką nie jest bo to jest tylko inwestycja na parę lat inwestycja ciałem aby zarobić kasę, a po studiach podejmie normalną pracę. Więc dla niej to jest coś normalnego, ona nic w tym złego nie zauważa i traktuje to jako inwestycję, a gdzie szacunek i jej godność, ona po prostu się sprzedaje ponieważ nie odróżnia demoralizacji od tego normalnego życia.
Cały nasz kontynent funkcjonuje jakby według książki, dzisiaj internet działa na cały nasz świat i we wszystkich krajach kieruje się ludzi w tym samym kierunku. Jeżeli np.; w Ameryce powstała swoboda seksualna, luźne związki, rodziny homoseksualne, jeżeli rozprzestrzeniły się choroby takie jak np.; AIDS to po jakimś czasie dzieje się tak w pozostałych krajach naszego świata. I trudno aby się ktoś temu sprzeciwił, bo jak kilkanaście lat temu np.; Polacy powiedzieli, że nie chcą np.; legalizacji innych rodzin w Polsce, to już był z zagranicy i USA mocny atak na Polskę. My nie mamy na to wpływu tylko ludzie którzy rządzą naszym światem, jeżeli oni będą źli i będą kierowali nasz świat w takim kierunku który będzie staczał ludzi na dno, to nic na to nie poradzimy.