2014-06-08
Dyktator: dyskusja
Mężczyzna leżał związany u stóp dyktatora. Mimo to wodza chroniło dwóch potężnych wojowników.
– Trochę sobie porozmawiamy – powiedział Stakor patrząc groźnie na więźnia.
Mężczyzna z trudem uniósł głowę.
– Ale…
Kopnięcie w brzuch pozbawiło go powietrza. Strażnik beznamiętnie dokończył dzieła trafiając jeszcze dwukrotnie w czułe punkty. Mężczyzna jęczał z trudem łapiąc oddech.
– Mam więc kilka prostych pytań, na które oczekuję odpowiedzi.
Jeszcze zanim mężczyzna zdążył otworzyć usta otrzymał uderzenie, które niemal pozbawiło go przytomności. Z gardła wydobył się jedynie słaby jęk. Nie miał siły nawet krzyczeć.
– Od jak dawna jesteś na moim archipelagu? – wreszcie padło pytanie.
Wojownicy podnieśli zmaltretowanego więźnia. Jeden z nich złapał go pod pachami i trzymał przed sobą. Drugi dwukrotnie uderzył go w twarz otwartą dłonią. Mężczyzna szeroko otworzył oczy.
– Od jak dawna – warknął dyktator.
Więzień z trudem przełknął ślinę z krwią. Któreś z kopnięć musiało rozciąć łuk brwiowy.
– Ja… – zaczął cicho kiedy spadło kolejne uderzenie.
– Po co tu przyjechałeś? Kiedy? Co robiłeś w Organizacji Izbowej? Kto dostarczył sfałszowaną tabliczkę głosu? – pytał coraz bardziej nerwowo dyktator.
Kolejne uderzenie pozbawiło więźnia przytomności. Bezwładne ciało runęło na kamienną posadzkę.
– To mój Archipelag – ryknął Stakor kopiąc leżącego – Mój! Mój towar, moje wyspy. Mów! Mów wszystko!
Wreszcie zmęczony wódz przerwał przesłuchanie.
– Bez twojej pomocy ta dyskusja nie ma sensu – powiedział. Jeszcze raz kopnął leżące ciało i gestem nakazał je usunąć. Zdecydowanie psuło wystrój pałacu.
– Do tej rozmowy trzeba będzie jeszcze powrócić – pomyślał dyktator i zajął się innymi sprawami.
c.d.n.
Tiopental Veritaserum
Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 50
* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Si tacuisses, philosophus mansisses …gdybyś milczał, byłbyś filozofem -a tak odezwaniem się ujawniłeś głupotę…ANONIMIE! Granicą satyry jest głupota…i dobry smak!! W czasach “wolności slowa” tylko ten fakt dzieli nas od “zdziczenia obyczajów”… Ja preferuję cnoty satyry i krytykuję “niesmak po satyrze…”Do tego trzeba mieć tzw. wyczucie sytuacji i rzeczywistości nas otaczającej! Życzę “wyczucia rzeczywistości” -by nie strzępić języczka po próżnicy… Diabeł tkwi w szczegółach: czy pytanie implikuje ocenę? Trudne???anonimku..
Ileż emocji budzą wpisy na tym blogu. To się szkółka piłkarska nie podoba, to ktoś ma problem z fikcją literacką, która jest niezłą odpowiedzią na sposoby myślenia niektórych ludzi. Oczywiście w sposób przerysowany, ale taka jest rola satyry. Niektórym wyraźnie brakuje dystansu do siebie.
Obserwuję- jak to zapowiadałem- ale dzisiaj to już prawdziwy “niesmak” odczułem. Czy KTOŚ ma już napady sado-maso? Noooo…chyba ,że to pod wpływem lektur czytanych z taką namiętnością w czasie biegu z psem…ale stawiam na to,że się mylę!? OBY!!!!! Bo wstyd to mało….Acta est fabula …o ile to sztuka!!!
szczyt debilizmu, nie dość że nie śmieszne to w dodatku obraźliwe, ktoś ma już chyba schizy w temacie wiadomym…