2014-08-13
Dyktator i kamienny krąg
Niewolnicy uginali się pod ciężarem bloków skalnych. Zalani potem i krwią wciągali je na wzgórze. Kamienny krąg był już prawie gotów. To była koszmarna, nieludzka praca. Kiedy ostatni, dwunasty głaz został ustawiony nie wszyscy byli wstanie opuścić plac. Umierali oparci o bezduszny kamień składając pierwszą ofiarę. Zostali tak aż do zmroku, kiedy zebrali się ludzie i zaczęła się uroczystość.
W kręgu stali potężni wojownicy, wzrostem dorównujący kamiennym blokom. Każdy z nich w jednej ręce trzymał płonącą pochodnię, a w drugiej młot bojowy.
Dyktator stał na środku okręgu uśmiechając się z satysfakcją. Tuż za nim stanęli jego strwożeni, ale też zafascynowani nadchodzącym widowiskiem podwładni. Już nie rozgrywali pałacowych gierek. Należeli do niego. Był władcą absolutnym!
U jego stóp wylądowało pierwsze ciało. Kozjer był nieprzytomny. Jeden za drugim w kamiennym kręgu lądowali kolejni: Ciunat, Czemac, Ewakry, Tomflo, Stapla, Gregow, Ściełuk, Helwar, Westom i wreszcie…
– Tak! – syknął Stakor patrząc na ostatnią dwójkę. Krztur i Słaumi. Dwunastka jego najbardziej zaciekłych wrogów leżała u jego stóp. Półprzytomni, pobici, okaleczeni. Krztur wyciągnął, a raczej próbował wyciągnąć rękę do Słaumi, ale jego ciało odmówiło posłuszeństwa.
– Coś niebywałego – odezwał się dyktator i poczęstował leżącego kopnięciem, które pozbawiło obolałe płuca resztek powietrza. Krztur stracił przytomność.
– Zaczynajmy! – denerwował się Jerkra. Wtórował mu Iskadar i Tomcis – obaj wciąż obawiający się rywali – Trzeba to zakończyć!
Dyktator gestem wydał polecenie. Jego rycerze chwycili pierwszego z wrogów ludu i uderzyli nim o głaz. Potężny młot opadł po raz pierwszy stapiając ciało i kamień w jedność. Bojowe młoty niszczyły żywą tkankę, kruszyły głazy.
– Stać! – krzyknął wódz podchodząc do ostatniej dwójki. Spojrzał z uczuciem na Słaumi – Zostaw go, przyłącz się do mnie. Razem będziemy rządzić Archipelagiem!
Słaumi pierwszy raz w życiu splunęła. Tuż pod nogi dyktatora. Wydawało jej się to wyjątkowo właściwe. Wódz uderzył ją w twarz. Z wściekłym grymasem na twarzy wyrwał wojownikowi broń. Żyły nabrzmiały mu na skroniach kiedy unosił młot.
– Nie tak miało być… – wyszeptał Krztur. Opuchnięte powieki nie pozwalały Słaumi spojrzeć na niego. Z trudem przełknęła ślinę.
– Było warto.
Spadł młot łamiąc kości. Trysnęła krew. Dyktator uderzał raz za razem – niszcząc ciała odwiecznych wrogów. Iskadar nie mógł uwierzyć. Już jej nie było… Tomcis zaczął z uśmiechem planować kolejne posunięcie. Stakor zaniósł się szaleńczym śmiechem przyspieszając uderzenia.
– Bum, bum, bum…
Całkowicie zatracił się w destrukcji. W szale nie dostrzegł niebezpieczeństwa. Potężny bojowy rumak, osłonięty żelazną zbroją wpadł do kręgu tratując pałacowe służby. Mardur z Krainy Stalowej ogromnym mieczem kosił pałacowych żołnierzy jak łany zboża. To był berserkerski szał. W furii stracił najbliższych wodzowi rajców. Za jego plecami na wzgórze wylewał się tłum.
– Aaaaach! – z krzykiem na ustach rzucił się na dyktatora. W tym czasie tłum żywcem rozszarpał Iskarada. Nie było ucieczki – tylko śmierć. Mardur nie analizował sytuacji.
– Za Słaumi! Za miłość! Za wolność! – krzyczał – Precz z dyktatorem! To już koniec tyranii!
Zanim wódz zdążył zareagować dwuręczny miecz pozbawił go głowy. Kiedy wyleciała w powietrze… spocony Stakor z krzykiem zerwał się z łoża. Zdezorientowany rozglądał się po mrocznej sypialni. Serce wciąż biło mu jak szalone kiedy mruczał pod nosem: to tylko sen, to tylko zły sen…
Kamienny krąg był nienaruszony. Skalne bloki błyszczały w świetle księżyca.
c.d.n.
Tiopental Veritaserum
Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 52
* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Dyktator niczego nie wie cyt. ” zdezoriętowany rozgląda się po mrocznej sypialni ”
Każdy dyktator czuje gdy nadchodzi kres tylko pojąć tego nie może …..
Se la Vie ,,,,
Dyktator wie, że nic nie starzeje się szybciej niż wdzięczność
Qui pro quo ! se la vie
sorry, ale to jest FIKCJA, więcej luzu …
A mnie się podoba ! Przynajmniej z “jajem” i humorystycznie 😉
Fabuła super, narracja oryginalna ..
Ten odcinek to taka piekarska wersja Wiedźmina … 😉
Poza tym to sen, a sny nie zawsze bywają sielankowe …… szczególnie te w głowach dyktatorów przed igrzyskami ..
Czekam na kolejne przygody “dzielnych” i “niedzielnych” wojów :))
Jak wyglada personifikacja idiotyzmu wyborczego? Oto jest pytanie…a fructibus eorum cognoscetis eos…zobaczymy kulturę a może i trochę logiki…na razie po tym co przeczytałem to- gra przeciw sobie! Wstyd mi…na szczęście tylko za tego co to “spłodził”..Pani SŁAWO…daleko od prymitywa…grzeczność i wiedza-..”to jest TO!!”..jak coca – cola..actus hominis non dignitas iudicentur (czyny nie opinie sądzone niech będą)..Bonum ex malo non fit -czyńcie dobro!!!
komuś już wali i to konkretnie, coraz mniej śmieszne a coraz bardziej prostackie i agresywne te teksty, równia pochyła…
Popieram, prawdę mówiąc spodziewałam się może i zjadliwej, ale jednak satyry politycznej i tak to na początku wyglądało, a nie czegoś takiego… niesmacznego to 🙁
Sny bywają prorocze !
Ech “to tylko sen, to tylko zły sen…”
Szkoda 🙂
No może jednak NIE !! szkoda ….. bo usieczeni byli by wszyscy 😉
Aż tak daleko się nie posuwajmy w snach i przemyśleniach …. to przecież tylko fikcja i zabawa autora ……
Więcej luzu i podejścia z humorem ……. Więcej humoru i wesołości wszelakiej naszym Piekarom też potrzeba ……