KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-DURAJ

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2014-12-28

Refleksja poświąteczna

Boże Narodzenie zawsze było dla mnie szczególnym świętem. Jako dzieci niecierpliwie czekaliśmy na wigilię i oczywiście prezenty. Wszyscy czekaliśmy, wiercąc się niemiłosiernie, aż kolacja się skończy i będzie można je odpakować. Z perspektywy czasu zupełnie inaczej postrzegam ten dzień. U dziadków, za stołem siadała cała rodzina. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem, bo przecież było to takie naturalne. Bracia, kuzyni, ciotki, wujkowie i dzieci, w różnym wieku. Harmider straszny. Pamiętam rondelek, z którego wykradałem uszka, stołek na którym stała choinka, stary zegar na ścianie i całą masę innych szczegółów. Wiem, kto gdzie siedział, bo miejsca były zwyczajowe. Gdybym potrafił rysować mógłbym odtworzyć ten obraz niemal tak dokładnie jak na kliszy fotograficznej. Tak ważne było to bycie razem, wypatrywanie pierwszej gwiazdki, modlitwa, życzenia i ten magiczny wieczór. Już po wszystkim, kiedy wszyscy się rozeszli lubiłem leżeć na kanapie wpatrując się światełka choinki. Jak ważny był to dzień okazało się kiedy zabrakło dziadków, kiedy odszedł mój ojciec i nigdy już nie zebraliśmy się w takim gronie. Dlatego chociaż to radosne święto często popadam w nostalgię. To jednak element życia, z którym każdy z nas prędzej czy później musi się zmierzyć. Liczę natomiast, że mój syn postrzega to w ten sam sposób jak ja, kiedy byłem w jego wieku…
W tym roku uczestniczyłem w wigilii osób biednych i samotnych w Brzezinach Śląskich. Spośród wielu podobnych spotkań przedświątecznych – to było najbardziej autentyczne. Trudno w kilku słowach opisać tę atmosferę, która stanowiła coś nieuchwytnego, co jednak kojarzyło mi się ze świętami z dzieciństwa. Dla wielu osób uczestniczących w tej wigilii ważniejsze niż wszystko inne było przełamanie się opłatkiem z drugim człowiekiem, złożenie życzeń, wspólne spędzenie czasu. Ten dzień był czymś szczególnym w ich niełatwym życiu.
Dla wielu innych święta się skomercjalizowały. Markety zaczynają tworzyć “świąteczny klimat” już w listopadzie, a zabiegani ludzie dopasowują się do nowych wymogów. Prezenty też nabrały innego charakteru. A jednak mimo wszystko pojawia się w tym całym zamieszaniu duch świąt i życzliwości ludzkiej. Dobrze byłoby zatrzymać go na dłużej. Może się uda, przecież w końcu wszystko zależy od nas.
Tegoroczne święta były dla mnie czasem wyciszenia, spokoju, a także odpoczynku po trudnym okresie kampanii wyborczej i pierwszych tygodniach nowej pracy. Co tu dużo mówić – dosłownie odchorowałem to wszystko spędzając, zgodnie z zaleceniami lekarza, cztery dni w łóżku.
Jutro wracamy do rzeczywistości i trudnych tematów, ale może z większą nadzieją na rozwiązanie problemów? Poza tym jeszcze przez chwilę możemy się cieszyć świąteczną atmosferą w Piekarskim Betlejem. To nie tylko szopka na wolnym powietrzu, ale też kolędowanie, koncerty i promocja Biblii Piekarskiej.

Zobacz szczegóły…

 

← Powrót

Komentarze



0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
trzezwy.umysl
trzezwy.umysl
8 lat temu

Takie same refleksje nasuwają mi się w czasie świąt.. z roku na rok coraz silniej. Napisałem przed chwilą spory elaborat, ale skasowałem bo najlepszym podsumowaniem jest to co napisałeś: w końcu wszystko zależy od nas. A nawet jeśli nie wszystko, to bardzo wiele.

piekarzanka
piekarzanka
8 lat temu

Niestety to prawda,że z każdym rokiem kogoś ubywa przy świątecznym stole.Ja nie lubię tych świat ! choć są piękne i takie rodzinne! No cóż ! Życie toczy się swoim torem! Nić na to nie poradzimy!