2017-01-11
Dziś o 18.00 w Miejskim Domu Kultury kolejne spotkanie w sprawie budżetu obywatelskiego. Fajnie, że mieszkańcy zaangażowali się i sami chcą decydować o kształcie tej uchwały i zasadach działania.
2017-01-11
Dziś o 18.00 w Miejskim Domu Kultury kolejne spotkanie w sprawie budżetu obywatelskiego. Fajnie, że mieszkańcy zaangażowali się i sami chcą decydować o kształcie tej uchwały i zasadach działania.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Dyskusję środową zdominował jeden temat.
Realizowane w ramach BO projekty w szkołach i przedszkolach.
Kilku mieszkańców uważa że takie projekty nie powinny być dopuszczone do głosowania.
Pierwszym argumentem był fakt “łatwego” organizowania głosów przez szkoły i przedszkola co rzekomo powoduje że inni mieszkańcy nie składają projektów bo i tak przegrają.
Drugim argumentem ograniczona możliwość skorzystania przez ogół mieszkańców z zrealizowanego projektu (cytat: “z łazienki w przedszkolu nie mogę skorzystać a przez próg spowalniający na Zgrzebnioka każdy może przejechać”)
Moim zdaniem nie należy ograniczać wnioskodawców. Każdy projekt żeby wygrać musi zostać poparty przez mieszkańców. Liczenie na wygraną poprzez niedopuszczenie konkurencji jest nie fair.
Projekt uchwały podpisuję ja i ja podpisuję “to co chcę”.
Jeżeli kogoś razi że odmawiam podpisu pod czymś z czym się nie zgadzam to jego problem.
Na spotkaniu zwróciłem uwagę że radnych jest 23 i mieszkańcy mogą się również zwrócić do nich.
Pytanie który z radnych poprze wykluczenie społeczności szkolnych z BO i jak to uzasadni.
Można na to spojrzeć szerzej. Brak ograniczeń – to swoboda wyboru przez mieszkańców. Tak naprawdę przecież mieszkańcy decydują o tym jaki projekt będzie realizowany. Innymi słowy – nie muszą popierać projektów “nieogólnodostępnych” – wystarczy wygrać w głosowaniu. Ta formuła daje pełny wybór. Każde ograniczenie zmienia zasady i powoduje, że nawet jak mieszkańcy chcą realizacji jakiegoś projektu – to nie mogą go zrealizować. Proszę przypomnieć sobie jak niektórych (radnych) bulwersował projekt miękki w KG, który wygrał. No cóż… mieszkańcy mogą mieć inne zdanie niż inni mieszkańcy, nawet radni. Ja osobiście uważałem, że powinny być tylko projekty twarde. Były prezydent podczas dyskusji powiedział – a niech pan pozwoli zdecydować mieszkańcom. Uznałem, że ma rację. To Wasz budżet, więc decydujcie. I mamy dziś projekty miękkie i twarde do wyboru. Tym samym tropem idąc – należy się zastanowić czy faktycznie ograniczenia są potrzebne. Osobiście uważam, że nie, ale to jedynie moje prywatne zdanie. Co należy zrobić? Wypracować co się da wypracować, a ew. uwagi, które nie zostały uwzględnione w projekcie “uzgodnionym” przedstawić podczas prac komisji i sesji. Rozstrzygnie to Rada Miasta, z której werdyktem (bez względu na to jakim) wszyscy będą musieli się pogodzić. Normalna procedura. Jak mogę poproszę na maila “projekt Maćka” z uzgodnieniami oraz “projekt obywatelski”, czyli zaangażowanej grupy. Ewentualnie uwagi do “projektu Maćka”. Spróbuję to skonsultować szerzej – od czego mamy internet? Może to pomoże w uzyskaniu ostatecznego kształtu.
Zwykły projekt mieszkańca nie ma szans z projektem szkół czy przedszkoli. Proszę nie zasłaniać się równymi szansami, bo ich nie ma.
Ilu uda nam się znajomych nakłonić do zagłosowania? Kilkunastu, kilkudziesięciu? Większość nie bierze jakiegokolwiek udziału w działaniach BO.
Co zrobi szkoła?
Na każdej lekcji wychowawczej nauczyciel rozda karteczki swoim uczniom z “prośbą” o zagłosowanie na własną szkołę. Prośba będzie również kierowana do rodziców dzieci. Zliczmy teraz ilość uczniów i ich rodziców.
Teraz pomyślmy, co musi zrobić Kowalski, żeby jego projekt (np. dotyczący progu zwalniającego, dodatkowego oświetlenia, uporządkowania parku itd.) zyskał zbliżoną ilość głosów. Wrzucać kartki z zaznaczonym własnym projektem do skrzynek ludziom? 😉
To oczywiście żart, bo nie ma szans w starciu ze szkołą.
Drugi raz Kowalski nie zgłosi projektu, bo nie ma to sensu.
Niech np. wygrywa na całe miasto tylko jeden projekt szkoły czy przedszkola (największa ilość głosów), a reszta niezależnie od głosów będzie poza klasyfikacją projektów Kowalskich.
Obecna forma zniechęca do tworzenia projektów i samego głosowania na coś innego niż szkołę…
Niestety ale widzę drobne nieścisłości w Pańskim wpisie.
Nikt z obecnych mieszkańców nie powiedział, że projekty BO zgłaszane przez szkoły czy przedszkola nie powinny być dopuszczone do głosowania.
Nikt nie chciał wykluczać społeczności szkolnych z BO.
Nikt nie miał zamiaru “ograniczać konkurencji” w celu wygranej a chodziło o niepokojący spadek liczby projektów zgłaszanych przez mieszkańców którzy rezygnują w kolejnych edycjach ze zgłaszania swoich projektów.
Część mieszkańców zgłaszało swoje uwagi odnośnie dostępności mieszkańców do zrealizowanych projektów BO zgłaszanych przez instytucje miejskie czy placówki oświatowe (również na tym blogu) i to był temat dyskusji -brak dostępności a nie jak Pan pisze wykluczenie kogokolwiek z BO.
Chodziło tutaj o taką ewaluację BO żeby był on bardziej przyjazny mieszkańcom i spełniał ich oczekiwania.
Powód zaistniałej sytuacji jest więc zupełnie inny. Dobrze Pan o tym wie.
Powodem nie jest szkoła w BO, ogólnodostępność ale podejście do mieszkańców, ich opinii i oczekiwań.
pozdrawiam
jest takie fajne przysłowie Panie Czempiel “nie pamięta wół jak cielęciem był”
no właśnie cóż takiego wydarzyło się na tym spotkaniu?
Panowie, widzę tu pewne nieporozumienie i to poważne. Przede wszystkim toczycie dyskusję, którą czyta wielu mieszkańców, ale jej nie rozumie, bo brak informacji o sednie sprawy. Ja też nie wiem co poróżniło uczestników spotkania. Druga rzecz – konkretny radny nie musi się z Wami zgadzać – sformułujcie propozycje zmian do projektu, przedstawcie problem i cała Rada Miasta się nad tym pochyli podczas prac komisji i na sesji. Możecie Państwo zabrać głos także podczas obrad. To nigdy nie jest tak, że każdy pomysł od razu spotyka się z entuzjazmem i jednogłośnym przyjęciem. Demokracja ma to do siebie, że wymaga ścierania się różnych opinii, dyskusji, wzajemnego przekonywania się i wreszcie zdobywania poparcia. Życzę dalszej konstruktywnej i merytorycznej pracy nad projektem uchwały. BO funkcjonuje, wymaga poprawek, więc krok po kroku je wprowadzajmy, żeby odpowiadał oczekiwaniom mieszkańców.
Czy ktoś może powiedzieć co jest “kością niezgody”?
Na dzisiejszym spotkaniu zaangażowanie i inicjatywa mieszkańców została brutalnie zdeptana. THE END.
Aż boję się pytać co się stało…
Jurek jesteś niepoważny. Konsultacje to dyskusja a nie obrażanie się.
Zdanie 5 mieszkańców to nie poglądy 53 tys.
Aby dyskutować, dyskusja musi mieć sens, muszą z niej wypływać jakieś wnioski. Na początku zapytaliśmy jaki będzie efekt naszego spotkania. Czy Pan Radny zarekomenduje stanowisko i propozycje mieszkańców Radzie. Odpowiedź była jasna – NIE. Pominę inne Pana wypowiedzi. Więc jaki był sens dalszej dyskusji? Mieszkańcy zaczęli po prostu pakować się i wychodzić. Zniszczyliście Panowie to co zaczęło kiełkować.
Ja się nie obraziłem. Po prostu, przy jasno zaprezentowanym Pana stanowisku nie widzę sensu tracenia czasu na jałowe dyskusje. Przekonany jestem, że podobne zdanie mają wszyscy uczestnicy spotkania, co dało się zauważyć. Widocznie zupełnie inaczej rozumiemy co to jest społeczeństwo obywatelskie. A co do tych kilkunastu mieszkańców, którzy brali udział w spotkaniu…Jeżeli uważa Pan, że to za mała grupa by brać pod uwagę ich zdanie, proponuję nie organizować więcej żadnych spotkań z mieszkańcami, bo nigdy nie przyjdzie na nie 53 tys. mieszkańców. Zawsze Pan będzie miał argument, że grupa jest niereprezentatywna.Pozdrawiam.
To nie obrażanie jest problemem.
Problemem jest podejście radnych zaprezentowane podczas spotkania do inicjatywy i aktywności mieszkańców.
Skoro zdanie 5 (notabene więcej osób wyrażało takie zdanie) nie jest poglądem 53 tys i radni nie muszą się z nim liczyć mogą zrobić/ wpisać to co oni uważają za słuszne w takim razie ILU mieszkańców musi mieć takie samo zdanie żeby radni się z nim liczyli?
53 tys? 25 tys? 15 tys? 5 tys?
Idąc takim tokiem rozumowania – 477 uzyskanych głosów w okręgu gdzie uprawnionych do głosowania (wyrażenia swojego zdania) jest kilka tysięcy też nie daje podstaw do uważania się za “reprezentanta mieszkańców” jakim niewątpliwie powinien być radny.
Czy w takim razie dalej uważa się Pan za “reprezentanta mieszkańców” skoro Pańskie poglądy poprzez oddanie głosu na Pana osobę podziela niespełna 500 osób?
Proszę pamiętać że tych 5 mieszkańców jest Pana pracodawcą i z całą pewnością rozliczy Pana przy następnych wyborach za tą arogancję i butę.
Niestety, dzisiaj pokazano mieszkańcom “gdzie jest ich miejsce w szyku”.
Dodatkowo te nieliczne chętne do współpracy i zainteresowane tematem grono mieszkańców przekonało się do czego tak naprawdę rajcom miejskim potrzebni są mieszkańcy 🙁