KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-KAJDAN

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2017-01-27

Cesarzowa i… rydwan dyktatora

Ona nie wie co czyni – z tą myślą dyktator postanowił walczyć o lepsze jutro dla całego Archipelagu. Przeanalizował dogłębnie sytuację i doszedł do wniosku, że tylko on zdaje sobie sprawę jakie są potrzeby. Ta niby władczyni… cesarzowa… to jakaś kpina. Kiedy on był władcą… to było coś. Wyspy były stabilne, przewidywalne i… niezmienne. A teraz? Chaos. Niewolnicy harujący jak woły, ludzie niepewni jutra… Zmiany. Za dużo zmian!
– Zrobię z tym porządek! – stwierdził dyktator ruszając w stronę pałacu. Czas zacząć działać. Dla dobra ludu i wszystkich siedmiu wysp. Konie galopem wpadły na pałacowy dziedziniec. Roztrącił gwardzistów i ruszył do sali tronowej. Potrzeba działania przysłoniła wszystko inne. W pierwszej kolejności postanowił załatwić sprawę niecierpiącą zwłoki. Z hukiem otworzył drzwi. Cesarzowa uniosła brew.
– Rydwan! – zaryczał dyktator.
Zaczerwienił się kiedy nie padła żadna odpowiedź. Cesarzowa przyglądała mu się, z nieskrywaną ciekawością oczekując dalszego ciągu.
– Ry… ryd… ry-dwan… – wydukał czerwieniejący Stakor.
– Taak?
– Dlaczego mój rydwan nie może stać pod pałacem?! – udało mu się wreszcie ubrać myśli w słowa.
– Ależ może stać – spokojnie odparła cesarzowa – wydzieliłam nawet nowe miejsca postojowe.
Faktycznie, dzięki znanemu wynalazcy skomplikowany system przeciwwag i zapadni automatycznie otwierał ozdobne drzwi wpuszczając gości na teren pałacowego placu. Wielu myślało, że dzieje się to za sprawą magii. Tymczasem to efekt pracy ludzkiego umysłu. Poszukiwania rozwiązania trwały miesiącami, naukowiec wychudł i zmarniał, ale w końcu sukces został osiągnięty. Wszystko działało bez zarzutu. Na dokładkę w miejscu dawnych stajni królewskich powstały eleganckie boksy z palikami, do których można było uwiązać konie ciągnące powozy. Przewidziano także osobne miejsce, gdzie można było zostawić latający dywan i inne, nowoczesne środki transportu wyspowego.
– Nie będę marnował srebrników uruchamiających bramę! – wódz wydarł się przeraźliwie – Należy mi się przywilej! Jestem DYK-TA-TO-REM, a nie zwykłym prostaczkiem. Nie pozwolę się tak traktować! Ktoś w kim płynie szlachetna krew musi wykazywać się srebrnym groszem? Wkupywać się w łaski?
Zaskoczona cesarzowa nie umiała znaleźć słów.
Jak będzie trzeba wyłamię bramę. Zniszczę! Spalę! NIGDY więcej nie zobaczysz moich srebrników! Ani jednego, złamanego grosza! – opuścił salę z wściekłością trzaskając drzwiami.
Dopiero po dłuższej chwili cesarzowej udało się zamknąć zastygłe w wyrazie zdumienia usta…

c.d.n.

Tiopental Veritaserum
Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 60

* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.

← Powrót

Komentarze



Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments