2017-10-10
Kolejna budowa – kolejny protest
Tym razem zastrzeżenia budzi mały zespół mieszkaniowy przy ul. Wojska Polskiego. To kolejna inwestycja w trakcie realizacji. Z jednej strony cieszy, bo mieszkań w Piekarach Śląskich brakuje, z drugiej… nie podoba się najbliższym sąsiadom.
To jest dylemat, którego nie uda się rozwiązać. Jedyne miejsce, gdzie inwestycje mieszkaniowe nie budzą sprzeciwu to Osiedle na Lipce. W każdym innym miejscu pojawia się problem.
Jak pogodzić oczekiwania “starych” mieszkańców z inwestorami prowadzącymi prace na prywatnych działkach zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego? I jak w takiej sytuacji powstrzymać odpływ mieszkańców (mamy dziś mniej niż 54 000) i jak rozwijać nasze miasto?
To pytania, które są coraz bardziej aktualne, bo widać swojego rodzaju bum inwestycyjny w mieszkaniówce. I to jest moment, który lepiej wykorzystać niż przespać. Konkurencja ze strony Tarnowskich Gór, Radzionkowa czy Świerklańca jest duża, a przecież rywalizujemy o tych samych mieszkańców.
Pisałem o tym we wpisie
“Mieszkańcy protestują, gdzie budować nowe domy i mieszkania?”.
Temu problemowi poświęcona będzie także audycja Nasze Sprawy w Radiu Piekary. Wysłuchacie jej w niedzielę na antenie, lub odsłuchacie
na stronie internetowej Radia Piekary w zakładce Nasze Sprawy.
Pod tym adresem znajdziecie także co tygodniowe informacje z Piekar Śląskich.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
“Jedyne miejsce, gdzie inwestycje mieszkaniowe nie budzą sprzeciwu to Osiedle na Lipce.” To niby takie zaskakujące ? Jeśli na blokowisku powstaje kolejny blok to czemu ktoś miałby protestować ? Oczywiście pod warunkiem, że to nie jest tak upychane jak na Tysiącleciu. Co innego kiedy miesza się zabudowę jednorodzinną z wielorodzinną i dodatkowo buduje się na kupie. Patrząc na powyższe zdjęcie to jakoś wcale mnie nie dziwi oburzenie. Jakby mi ktoś nagle usadził pod płotem takiego kloca, i to pewnie jeszcze od południa, zasłaniając nagle całe słońce na placu to też bym się zdrowo wk… I ogólnie nasuwa mi się refleksja, że chciałoby się rozwijać to miasto, ale jakiegoś sensownego pomysłu na nie nie dostrzegam. Wszystko to jakiś zlepek nerwowych ruchów.
Podobno Piekary to miasto i to w dodatku na prawach powiatu .Mieszkańcy jednak , jak widać, swoimi korzeniami nadal tkwią na wsi .
Ci którzy przyjechali 40 lat temu do Piekar Śląskich z różnych stron Polski do pracy w kopalni i innych zawodach którzy otrzymali mieszkania na powstałych nowych osiedlach mieszkaniowych. Oni się osiedlili w mieście i niektórzy chcą teraz budować również nowe mieszkania dla ludzi, ale za 300 albo 400 tyś zł np. w domkach jednorodzinnych. Ciekawe jakby oni tak 40 lat temu by się takiemu który przyjechał powiedziało wtedy, wyłóż 300 tyś na mieszkanie, to by zaraz wziął tobołek i z powrotem pojechał na wieś zbierać kapustę. Niestety oni teraz myślą, że demokracja nastała to trzeba kasować, dobrze, ze kiedyś tak nie myślano, bo większość którzy są teraz mieszkańcami tego miasta, nigdy by do niego niestety nie dotarli.
@mieszkaniec,
widzę że rozpiera Cię wielka duma z bycia “miastowym” i czujesz się przez to lepszy.
Dzięki temu, że oni “zbierają kapustę”, Ty masz co włożyć do garnka. Jedzenie nie produkuje się samo w mieście… Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną, pamiętaj.
Gdyby te 40 lat temu kazano Im kupować mieszkania w takich cenach, to pozostali by u siebie na wsi, tylko kto by wtedy pracował w przemyśle ciężkim? Nie pomyślałeś, że te mieszkania były wabikiem, który dał dodatkowe ręce do roboty, a były one bardzo potrzebne? Nasze śląskie miasta w ogromnym procencie tworzyli i tworzą właśnie tacy ludzie i wielkość oraz rozwój w minionych latach Śląska dokonywał się również dzięki nim.
A czy problemem jest to, że teraz mieszkania budują tylko deweloperzy i ceny są kosmiczne? Tak, to jest problem. Czy da się go łatwo rozwiązać? Nie sądzę. Przemysł mocno upadł, trzeba niektóre sektory dodatkowo wspierać. Jak zatem zakłady pracy mają budować mieszkania dla swoich pracowników, skoro zakłady te często są na skraju upadłości? Miasto ma pomóc? Tylko z jakich środków? Upadek wielkich zakładów pracy = mniejsze wpływy z podatków. Zmieniła się koniunktura i te czasy minęły. Ja tam cieszę się, że właśnie taki dawny hotel robotniczy Miasto remontuje, by oddać aby kilkanaście nowych mieszkań swoim mieszkańcom. Tylko w taki sposób można zwiększać zasoby mieszkalne.
Chyba, że wzorem Bytomia – można stworzyć osiedle “mieszkań” kontenerowych dla najuboższych i unikających płacenia, a odzyskane mieszkania sukcesywnie oddawać chętnym. Tylko czy to dobra droga? To już każdy sam odpowie.
Pozdrawiam
Teraz protest jak już chałupa stoi
Teraz budują wszystko gdzie chcą. Na przeciwko bloku ludziom wybudowali netto i kobieta mówi, że na balkonie zamiast na zieleń patrzy teraz na samochody i sklep i jedynie jaka korzyść z tego ma to to, że pierwsza wie jakie są nowe promocje w sklepie siedząc na balkonie, od sąsiadów którzy wychodzą z tego sklepu;)
@mieszkaniec: ktoś inny ma za to widok na zapuszczony park w którym sikają (i nie tylko) menele, śpią pijani jak stodoła, drą się całą noc i wszczynają awantury.
Dali by wiele żeby mieć monitorowany betonowy parking marketu…
Może umówimy te dwie osoby i zamienią się mieszkaniami?
Kobieta będzie mieć zieleń której tak Jej brakuje, a druga osoba będzie radośnie oglądać market 😉
Market na osiedlu to również plus ponieważ niezmotoryzowani też mogą zrobić duże zakupy w jednym miejscu i jakoś je do domu zanieść.
To może trzeba uporządkować park – kolejne zaniedbanie decydentów. Doprawdy wolałabym patrzeć na zieleń niż wdychać kurz i spaliny z parkingu przy Lidlu
Niech pan Turzański pojedzie np; na Świerklaniec zobaczyć gdzie tam budują domki jednorodzinne w jakich miejscach, po prostu budują je w miejscach nie wchodząc w konflikt z mieszkańcami tego miasta i nie budują przy domkach mieszkańców tego miasta, tylko wybierają tereny puste i odległe.
Powiedziałbym, że winna góra jest dokładnie takim miejscem – prawie poza miastem 🙂 🙂 🙂
Mieszkań w Piekarach jest dużo do kupienia od 150 tyś wzwyż, tylko ludzie nie mają na nie pieniędzy, żeby je kupić. Jak się wybuduje nowe doki jednorodzinne, to nie znaczy, ze one będą tańsze do kupienia. Jak deweloper i miasto ma pieniądze na budowę dla tych kasiatych którzy chcą nowe, to niech wybudują na pustym terenie dwa wieżowce na 1000 osób i problem mieszkaniowy zniknie. W Ameryce budują wieżowce na 5 tyś. osób jeden i problemów z mieszkaniami nie ma, trzeba mieć tylko gotówkę.
Ale nie tereny na osiedlu, jak np; ktoś miał pomysły, żeby budować między blokami domki jednorodzinne przy ulicy np; Piotra Skargi, to już jest po prostu przesada.
No tak, cała Kozłowa Góra jest poza miastem razem z Winną Góra. To mała wieś- dzielnica. Infrastruktury ledwo wystarcza dla tych co tu mieszkają . No więc dalej, dołączmy drugą Kozłowa Górę do tego co jest. Czkawką się to odbije nie tylko w KG ale i w Piekarach, Szarleju i dalej. Chcąc rozwijać miasto trzeba myśleć o mieszkańcach i mieć wiedzę na temat funkcjonowania miasta, a niestety to towary deficytowe wśród decydentów.