2017-11-06
Miasto za mało zarabia. Żądamy podwyżki!
Pracujemy nad budżetem na kolejny rok. I jak zawsze brakuje kasy. W dużym skrócie mówiąc koszty, potrzeby i chęci przekraczają (i to znacznie) możliwości miasta. I jak zawsze stajemy przed dylematem – z czego zrezygnować? Co przełożyć na później?
Z moich analiz wynika, że miasto za mało zarabia. Potrzebujemy podwyżki. Należy się nam! Bo jak więcej zarobimy, to poprawi nam się standard życia. Tylko nie bardzo wiem, gdzie się udać i od kogo jej żądać. Ale przechodząc do sedna sprawy i szczegółów.
Dwa rodzaje kosztów: bieżące i majątkowe. W uproszczeniu – majątkowe to wydatki inwestycyjne. Bieżące to wszystkie pozostałe związane z utrzymaniem. Z majątkowymi jakoś sobie radzimy, ale bieżące są napięte jak guma z majtek. I chociaż chciałoby się więcej wydać na sport, kulturę, edukację, zdrowie… to tych pieniędzy po prostu nie ma. I mały haczyk. Pieniędzy z dochodów majątkowych nie można przeznaczyć na wydatki… bieżące. Jak tu nie oszaleć?
Na etapie planowania budżet zawsze się nie domyka. Potrzeba o wiele więcej pieniędzy niż mamy. Jak piszemy niezbędne inwestycje – to nawet gdyby przeznaczyć na nie cały budżet – to i tak byłoby mało. Wydatki bieżące? Tu trzeba zwiększyć, tu dorzucić i wychodzi… znacznie więcej niż mamy przychodów. A potem im więcej ścinamy – tym mniej atrakcyjny staje się ten budżet.
Problem nie tkwi jednak w cięciu kosztów, bo ich nie można ciąć w nieskończoność. Zresztą te koszty stale rosną – bo każdy nowy obiekt – to koszty utrzymania. Podwyżki w edukacji, służbie zdrowia, urzędach – to wszystko wzrost kosztów, a niestety za rządowymi decyzjami nie idą… zwiększone subwencje. Koszty idą w górę, ale kasa z budżetu Państwa stoi w miejscu.
Postaram się to przygotować wkrótce w takiej graficznej pigułce, bo może opis jest dość chaotyczny i nie oddaje sedna sprawy.
W każdym razie naszym celem musi być wzrost przychodów, a one od lat zatrzymały się na podobnym poziomie. I bynajmniej nie mam na myśli dochodów ze sprzedaży ziemi, tylko tych bieżących – z opłat, podatków. Potrzebne nam są nowe inwestycje, bo za nimi idą podatki – dlatego z taką niecierpliwością patrzę w stronę uzbrajanej strefy ekonomicznej (na zdjęciu).
Chorzów po otwarciu Stadionu Śląskiego zyskał… 8 milionów rocznie na podatku od tego obiektu! Osiem milionów złotych! Dlaczego ten stadion nie stoi w Piekarach Śląskich?
W przyszłym roku po raz pierwszy od lat podatek zapłacą firmy zlokalizowane w strefie aktywności gospodarczej – ale to kropla w morzu potrzeb. Patrzę z nadzieją na każdy nowy obiekt, firmę, budynek, dom… Czekamy na dużych inwestorów, na zagospodarowanie całej KSSE…
Mieszkańcy mają oczekiwania, potrzeby i czekają na inwestycje. Niezbędne są także remonty zasobu, który już mamy – mieszkań, szkół, przedszkoli. Na to wszystko potrzeba niemałych pieniędzy.
Budżet. To spędza mi ostatnio sen z powiek.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Ten tekst jest po to żeby uzasadnić podwyżki podatków ?
Bingo!
Trafiony – zatopiony!
Podwyżka podatków sama z siebie nie jest niczym złym. Szwajcarzy kilka lat temu sami sobie uchwalili w referendum podwyżkę podatków, Szwedzi płacą podatki wręcz mityczne i jakoś się nie wyprowadzają z kraju. Dlaczego? Bo nie ważne jest ile płacisz.. ważne jest co za to dostajesz! Żeby tego sprawdzić wystarczy prosty eksperyment myślowy pokazujący warunki brzegowe. Wyobraź sobie skrajną sytuację, w której nie dostajesz nic z wypłaty – wszystko Ci zabierają – ale w zamian Ty też za nic nie płacisz.. idziesz i bierzesz wszystko co Ci jest potrzebne – uważasz, że to zły układ? A z drugiego brzegu sytuacja, w której nie płacisz podatków w ogóle, ale wszystko zapewniasz sobie sam.. i jeśli wygrałeś w życiowej loterii zdrowie i urodę to masz jak w bajce, ale jeśli masz pod górkę w życiu (np. zaczynasz chorować) to umierasz bardzo szybko w skrajnej biedzie.
ale niemoże byc tak ze podatki będe płacił wyższe a rząd bedzie je rozdawał np.500+,
juz teraz masa ludzi korzysta np. z prywtnych wizyt czy to u dentystyczy w innych poradnach a kasy w NFZ jak nie było tak niema
a co do przykładów to płace podatki i tak niemam za darmo np.przeszkole,mieszkanieczy dentysta, a drugi sasiad nie pracuje nie płaci podatków a dostaje czy to z mopsu czy 500+ za które sobie funduje piwko,mieszkanie dotacja z miasta ,dzieci w przeszkolu za fri ,obiadki w szkole za fri i tak mozna by jeszcze kilka przykładów
Podpisuję się pod tym co napisałeś rękami i nogami.. ale to ciągle nie jest problem wysokości podatków – tylko sposobu wydatkowania tych podatków. Jeśli miałeś na myśli to, że nim zaczniemy podwyższać to najpierw trzeba maksymalnie poprawić wydatkowanie to tak – przyznaję Ci rację.
Piszę o codziennych problemach i zmaganiach. Proszę przeczytać uważnie tekst – uzbrajamy tereny inwestycyjne i liczymy na nowe obiekty. Nie mam problemu z pisaniem wprost o trudnych sprawach i wyrażania swojego zdania, więc nie muszę niczego “ukrywać” w przekazie podprogowym.
Jestem za podwyżka podatku od nieruchomość. Zrobić go 5 x większy niż jest obecnie. Ale, ma być też ulga zmniejszająca dla tych którzy wyraża zgodę na dwukrotne w ciągu roku badanie komina spalinowego pod kątem spalanego paliwa. Jeśli nie było palnych tam śmieci (tylko węgiel drzewo brykiet) to ulga byłaby przyznawana, a jeśli ktoś nie wyraził zgodę na kontrolę lub kontrola wykazała ze przez komin przeleciała cześć tablicy mendelejewa to ulgi by nie było. Zróbmy porządek z trucicielami którzy żyją wśród nas i trują.
Nie ma się co podniecać w związku z KSSE. Takich miejsc jest sporo na Śląsku i w Zagłębiu. Przykład to KSSE w Sosnowcu. Kawał terenu po kopalni Niwka Modrzejów, a powstała tylko jedna hala- Watt producent kolektorów słonecznych, która zresztą wyemigrowała z Piekar. Nawet ulicę nową Sosnowiec wybudował i nazwał ulicą Jamesa Watta. No niestety po 5 latach upadłość. A jeśli już coś powstanie to ludzi traktują jak niewolników. Praca poprzez różnej maści agencje pracy tymczasowej, umowy dwu lub trzy tygodniowe. Po takiej pracy nie ma nawet prawa do zasiłku. DRUGA SPRAWA kiedy wreszcie miasto Piekary wybuduje chodnik dla pieszych wzdłuż ulicy Podmiejskiej wraz z bezpiecznym przejściem przez obwodnicę. Nie każdy ma samochód. Są ludzie, którzy pracują na piekarskiej strefie i depczą codziennie do pracy z okolic Szarleja. Bezpieczeństwo kończy się przy Marcredo.
Z tym traktowaniem ludzi to jest niepokojące, oby nie doszło w Polsce do takiej sytuacji jak jest w biedniejszych krajach trzeciego świata, gdzie ludzi traktuje się tylko jako tanią silą roboczą, którą trzeba wyeksploatować ile się tylko da. W Europie również szuka się jak najtańszych rąk do pracy i inwestuje tam gdzie są najtańsze koszty produkcji, miejmy nadzieję, że to nie doprowadzi do sytuacji jaka rozwija się już po za Europą, bo niewolnictwo w XXI wieku jest już nikomu niepotrzebne.
Tak się składa kolego, że ogromna część miejsc pracy w Polsce uruchomiona została właśnie dzięki temu, że jesteśmy tańszą siłą roboczą! Wszystkie zjawiska ekonomiczne są ze sobą ściśle powiązane, a sieć powiązań jest tak skomplikowana, że nawet ekonomiści trudzą i długo zastanawiają zanim odpowiedzą na pytanie jak zmiana jednego czynnika będzie wpływała na jakiś inny. A i tak potem okazuje się, że nie przewidzieli wszystkiego. Dla Ciebie wszystko jest banalnie proste – ale to wynika z Twojej nieświadomości. Nie da się zarabiać więcej produkując buraki cukrowe i węgiel. Z buraków trzeba najpierw wymyślić jakieś pierońsko drogie lekarstwo na raka a z węgla jakiś kosmiczny materiał nadający się do produkcji wszystkiego – i dopiero to sprzedawać. To nazywa się “wydajność gospodarki” – i dopiero z tej wydajności można czerpać zyski i mieć wysokie zarobki. A póki co to musimy się cieszyć, że coraz trudniej znaleźć w Polsce pracownika do tanich robót, nie wymagających kwalifikacji. To wymusza rozwój i uruchamia miejsca pracy na coraz lepiej płatnych stanowiskach (ale ciągle 4x tańszych niż na zachodzie).. ten proces trochę musi potrwać i będzie coraz lepiej. Ale to z kolei wymusza wzrost cen – np. usług. O cenach budowlańców już tu słyszeliśmy – ale chodzi o wszystkie usługi. Już nie opłaca się oddawać do szewca tanich butów z targu – bo każda drobna naprawa kosztuje połowę ceny takich butów. Sam nie wiem po co to piszę.. nikła jest nadzieja, że to cokolwiek pomoże na Twój sposób pojmowania świata.
Ja mam pełne zaufanie. Kreatywność i wdzięk naszych Władz
ma nieograniczone pole rażenia 🙂
Chociaż dodam trzeba przyznać, że ten niecały miliard złotych który włożono w remont stadionu w Chorzowie może się kiedyś zwróci, jednak miasto by musiało wywalczyć, aby ważne spotkania sportowe przeniosły się znowu na Śląsk, właśnie na ten stadion, co będzie jednak bardzo trudne do zrealizowania, bo są jeszcze teraz cztery nowe stadiony i Warszawa na pewno nie będzie chciała pozwolić na to, aby wszystko co ważne odbywało się po za stolicą. Ja bym chciał aby znowu stadion w Chorzowie ożył i aby znowu było tak jak kiedyś, aby najważniejsze spotkania były znowu na Śląsku., może kiedyś tak się stanie.
Człowieku zastanów się co Ty w ogóle piszesz! Generujesz na tym blogu masę tekstu bez żadnego pomyślunku! Takie obiekty walczą, aby rok w rok zarobić na swoje bieżące utrzymanie! A Ty masz nadzieję, że nowy stadion odrobi kiedyś te kilkaset milionów?!
W Niemczech stadiony zarabiają na siebie, widzimy np; jak gra Bayern albo inne zespoły i kibiców jest pełny stadion. Żeby zarabiać to w Polsce musi też być większy poziom tak jak na zachodzie, występować w pucharach i dochodzić do półfinałów i finałów. W Polsce jak widzę, to na razie chyba największy pożytek jest z tego stadionu w Warszawie, bo organizuje się tam najważniejsze wydarzenia i spotkania.
Panie mieszkaniec,
jest zasadnicza różnica pomiędzy stadionem Bayernu o którym Pan pisze i stadionem Śląskim czy Narodowym w Warszawie. Pierwszy z nich jest areną zmagań ligowych (do niedawna również grał tam TSV) i jest własnością FC Bayernu Monachium AG. Utrzymywany jest dzięki m.in. umowom sponsorskim.
Śląski i Narodowy to z kolei stadiony bez obciążeń meczami ligowymi, będące własnością skarbu państwa.
Dopiero w drugiej części wypowiedzi dobrze Pan kombinuje.
Stadion to już nie tylko mecz piłki nożnej…
Obecnie stadiony to też areny sportów wszelakich (Śląski ma podobno gościć żużel), różnorodne eventy, koncerty itd… Inaczej – stadion do wynajęcia, celem zarobienia na siebie i ewentualnego zarobku.
W Niemczech każdy ma w domu różowego słonia w badkach! Ale my żyjemy w Polsce gapo! Zejdź na ziemie i zamiast teoretyzować, zobacz jak działa nasza rzeczywistość.
Mnie się wydaje że to może być bot internetowy, zczytuje temat dyskusji i generuje dziwne teksty niby w temacie, ale tak dziwnie pisanych jakby tlumaczonych na polski, nie reaguje też na osobiste zaczepki. Krzychu może sprawdzić IP, może to jakaś zagranica.
Trzeba zwrócić uwagę ile Chorzów włożył w remont tego stadionu, aż trudno uwierzyć, ze w końcu udało im się go wyremontować po tylu latach. Ja szczerze myślałem, ze jeszcze z 10 lat go będą remontować i grube miliony na niego jeszcze pójdą, jednak w końcu jakoś zakończyli i w końcu się im udało.
Chorzów to raczej nie włożył w ten stadion ani złotówki, bo to marszałek jest jego właścicielem.
Ja mówiłem od początku aby nie bawić się z remontami tylko aby wybudować nowy piękny stadion który pomieści dużą publiczność. Najważniejsze jednak, że wyremontowano ten stary i że może coś zacznie się tam dziać, ja go jeszcze nie oglądałem jak wygląda, ale już chwalono się w mediach, ze podobno jest ładny, więc muszę kiedyś go zobaczyć, w końcu tak dużo pieniędzy na niego poszło., to może teraz rozczaruje on wszystkich, oczywiście w tym pozytywnym kierunku.
Panie mieszkaniec,
rozczaruje pozytywnie? Albo coś rozczaruje albo zaskoczy pozytywnie.
Mówił Pan od początku by budować nowy, ale najważniejsze że wyremontowali stary?
Ciężko z Panem wejść w dyskusję, bo nie wiadomo jakie jest w końcu Pana zdanie…