2019-03-25
Ciemność widzę… czyli jak odłączyli prąd
Mam na sobie szpitalną piżamkę… Jadę wózkiem na salę operacyjną. Trudno nie zauważyć, że wejście na blok operacyjny jest źle rozwiązane (zboczenie zawodowe). Pielęgniarka pchająca wózek sama drzwi nie otworzy. Z wózka mi też jest ciężko, ale nadchodzi pomoc z drugiej strony. Za to sama sala nowoczesna, piękna – jak nasze w Piekarach Śląskich. Kładę się na stole operacyjnym. Lampa, która wisi mi nad głową jest… urocza. Na szczęście jeszcze wyłączona. – Prawa ręka wzdłuż tułowia. Nawet przez maskę widać, że układająca mnie pani się uśmiecha. A jednak stres jest…
Rozglądam się wokoło z ciekawością. Kilka osób kręci się po sali. Przygotowują się spokojnie. Za to mój spokój dziwnie się ulatnia. Widok narzędzi budzi we mnie niewesołe myśli.
– Z tym trzeba było zaczekać aż zasnę – żartuję sobie robiąc dobrą minę – teraz ciśnienie skoczy…
Lekarz, który mnie będzie operował jeszcze nie przyszedł. To pewnie tak szybko się nie zacznie…
– 5 mililitrów deco…cośtam – słyszę za sobą.
– Już podałam.
– To jeszcze 2… czegośtam – dodaje sympatyczny głos.
– Już podaję.
Teraz pewnie się zacznie – myślę sobie. Ciekawe kiedy poczuję się sennie? W planie mam zobaczyć kto stoi za mną i jeszcze rozejrzeć się za lekarzem. Też mam mu coś do powiedzenia. Czas jest. W ogóle nie jestem senny. Otwieram oczy… i jest już pięć, albo i sześć godzin później.
Ups.
Nie było zasypiania. Nie było okresu przejściowego. Ot, ktoś wyciągnął wtyczkę i zgasł obraz. Nic nie pamiętam. Ostatnie słowo to “już podaję”. Ciemność. Żadnych wspomnień. Żadnych snów.
Chyba już wiem jak czuje się ktoś kto traci przytomność. Nic nie czuje. Nawet nie wie, że coś się stało. I pewnie podobnie jest jak trafia nas szlag. Dziękuję, bez odbioru.
Wcześniej miałem raz narkozę, ale byłem dzieckiem i wdychałem eter z czarnej maski. I wtedy trochę to trwało. Powieki robiły się ciężkie… Kleiły się… Teraz było inaczej. Tak gwałtownie, że nawet tego nie zauważyłem.
Dlaczego o tym piszę? Hm… Mimo wszystko to było dla mnie przeżycie. I wiecie co? Odetchnąłem z ulgą, kiedy… otworzyłem oczy. Życie jest piękne!
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Gdy mnie operowali na urazówce to ostatnie co pamiętam to tekst rzucony przez chirurga “Jak się tak będziesz pier**ić z zakładaniem wenflonu to będziemy dzisiaj siedzieć do 16.00”
Pobudka.
Pierwsze co sprawdziłem to czy koło założonego wenflonu jest jeszcze jedno wkłucie.
…. było.
Życzę przebudzenia w lepszym świecie 🙂