KRZYSZTOF TURZAŃSKI
SŁAWA UMIŃSKA-KAJDAN

Krzysztof Turzański Sława Umińska-Duraj

2019-09-18

Podboje Cesarzowej

Lukści zeskoczył z konia na pałacowym dziedzińcu, zdjął hełm i skłonił się Cesarzowej. 

– Arrdos należy do Ciebie – powiedział z wyraźnym zadowoleniem.

Armie Pieśli podbiły nowe terytorium wyzwalając miejscową ludność spod rządów tyrana. Teraz Pieśla i Arrdos stanowią jedność. Ten szaleńczy plan uknuty w pałacu władczyni udało się zrealizować. Lukści i Cesarzowa znaleźli się na ustach wszystkich. 

Kiedy tłum wiwatował na ich cześć, spiskowcy zgrzytali ze złości zębami. 

– Puszy się jak paw… – charczał jeden do drugiego – jeszcze niech orgię urządzi z tej okazji. 

Krzywo patrzyli nawet na Delegata. To on uznał, że ta wojna nie może zakończyć się sukcesem, więc nie kiwnęli nawet palcem. Nie udzielili wsparcia, a wręcz torpedowali starania donosząc o wszystkim wrogom Cesarzowej, byle tylko nie dopuścić do ostatecznego sukcesu. I teraz… 

– Oni ją… kochają – prychnął przywódca spiskowców – godne pogardy.

– Tak! Tak! – gorliwie potakiwali zamaskowani spiskowcy. 

Delegat siedział z ponurą miną. 

– Może podpuścić lud… że niby więcej strat niż zysków… I obcy pojawią się na Archipelagu…

– Spróbujcie! Coś trzeba zrobić – ten rozkaz zabrzmiał wręcz płaczliwie.

– Tak! Tak! – gorliwie zapewnili spiskowcy schodząc Delegatowi z oczu. 

Przemykali w cieniu, żeby nikt nie zwrócił na nich uwagi. To mogłoby skończyć się źle, bo Krztur przypominał wszystkim o ich roli. Dziś nikt nie miał wątpliwości na czym polegała. I powodu do dumy nie było. Wręcz przeciwnie, był powód, żeby nie pokazywać się ludziom na oczy. Dlatego przemykali ciemnymi uliczkami podążając do swoich kryjówek.

Pieślę kontrolowała Cesarzowa, a po ostatnich sukcesach jej wojska szczelnie zabezpieczyły teren. Szansa na skuteczny kontratak zmalała do zera. Teraz jeszcze władczyni poważnie zagroziła pozycji Delegata poza Archipelagiem. Lukści jako bohater miał szansę go zastąpić. Specjalne oddziały złożone z wszechstronnych wojowników zwane Dychami Luki patrolowały miasto rozbijając w pył jego spiskową organizację. Dychy obstawiały całe terytorium i odpowiadały za zbrojne wypady nawet poza terytorium Pieśli. Próba ich rozbrojenia za każdym razem kończyła się nieszczęściem… śmiałków, którzy podejmowali się tego zadania. 

Delegat z marsową miną spoglądał ze statku na rysujący się na horyzoncie kształt Pieśli. Już dawno był zmuszony opuścić wyspy i dlatego nie czuł się pewnie na jej terytorium. Wiele zmieniło się od czasu kiedy tu zamieszkiwał i czuł się tutaj po prostu… obco. Za to Lukści był u siebie – nic więc dziwnego, że czuł się swobodnie i pewnie. To była przewaga, której nie można ignorować.

– Cholerna Dycha Luki – zaklął szpetnie Delegat i odwrócił wzrok ku zbliżającej się wyspie Targor. Jeszcze parę chwil i będzie w domu. Odpocznie, a co najważniejsze zapomni o przepychankach i nieprzyjaznej atmosferze Pieśli. W domu czuje się bezpiecznie. Do Pieśli wróci na kolejne starcie. 

c.d.n.
(przeczytaj wszystkie odcinki Dyktatora…)

Tiopental Veritaserum
“Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 90

* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.

← Powrót

Komentarze



Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments