2019-09-06
Zimna krew Cesarzowej
Władczyni Archipelagu Pieśla ze spokojem przyglądała się rozwojowi sytuacji. Pojawiające się kolejne informacje przyjmowała chłodno, bez emocji. Jej ludzie zdominowali wyspy. Kiedy zdesperowani spiskowcy obrzucali ich z ukrycia zgniłymi pomidorami uśmiechała się z politowaniem.
– Mamy się nimi zająć? – zapytał dowódca gwardii pałacowej.
Zamyślona Słaumi pokręciła głową.
Delegat nie mógł ich wspierać, bo popadł w tarapaty. Przesadził z wykorzystaniem latających dywanów – wykraczając poza światowe standardy. A kiedyś ktoś bez umiaru wykorzystuje przywileje i obnosi się władzą… lud się burzy.
Popularności nie przynoszą Delegatowi także donosy, które jak się okazało z lubością skrobie w zaciszu swej komnaty. Nikt nie lubi kapusi i donosicieli, zwłaszcza, kiedy nie mają racji. Lud swoją mądrość ma. Dziś oberwie ktoś inny, jutro oni. Zresztą ten desperat już się do nich dobrał. Oczywiście w imieniu wyższego dobra, czyli walki z władczynią i pierwszym wojakiem.
Tylko, że Delegat nie przyjmuje do wiadomości ,że Krztur nie jest kimś, kogo można w ten sposób pokonać. Jurpol musiałby stanąć z nim twarzą w twarz, a nie chować się za przybocznymi. Trohej z lubością rozsiewany ta także lipa. Broń dystansowa w walce bezpośredniej jest nieskuteczna. Zresztą teraz kiedy wyszły powiązania, a “wolni” siewcy i opowiadacze, na których opierał się Trohej okazali się być finansowani przez władzę centralną… nikt nie miał już wątpliwości kto stał za oszczerstwami i plotkami rozsiewanymi na Archipelagu, a godzącymi w Cesarzową i jej ludzi .
– Szkoda czasu. Lud to obserwuje, bawi się ich złością i bezradnością. A oni – Cesarzowa uśmiechnęła się paskudnie – Oni sami się pogrążą…
– Tak, Pani…
Kiedy spiskowcy chowali się w cieniu, rycerz Cesarzowej – Lukści, paradował w błyszczącej zbroi gwarantując spokój i bezpieczeństwo mieszkańcom Archipelagu. Stał u jej boku i wyglądał wspaniale. Wręcz… dostojnie. Nic dziwnego, że ludzie wiwatowali na jego widok.
– Byle bez przesady – pomyślała władczyni – wszystko ma swoje granice.
Mieszkańcy Pieśli byli rozsądni. Zdawali sobie sprawę, że ich przyszłość leży w rękach Cesarzowej. Delegat dzisiaj jest, jutro odpłynie. Zwykle go nie ma, a władczyni jest i zostanie. Dlatego lepiej trzymać się jej. We własnym interesie. Skoro ogłosiła, że Lukści jest ich Delegatem, to tak będzie. W najgorszym razie – to dla nich bez różnicy. W najlepszym – Cesarzowa osiągnie sukces. A kiedy władczyni osiągała sukces – jej lud miał powody do świętowania.
Kiedy Słaumi uśmiechała się do swoich myśli, Jurpol zgrzytał zębami.
c.d.n.
(przeczytaj wszystkie odcinki Dyktatora…)
Tiopental Veritaserum
“Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla” – odcinek 89
* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
zrobiło się żenująco, poziom tych tekstów sięgnął dna
dokladnie, żenada…