2020-06-14
Sentymentalnie. Niezwykła podróż… powrót do dzieciństwa
Pamiętam dokładnie te wakacje. Byłem z rodzicami w Lubniewicach, na polu namiotowym. Zapach lasu, trzask palonego ogniska, odgłos niewielkich fal, rozbijających się na brzegu jeziora, delikatne pochrapywanie Saby, mojego najukochańszego psa. Ojca trzymającego szykującego wędkę i mamę nabijającą kiełbaski na kij.
Nie wiem ile miałem wtedy lat, ale w to miejsce wracaliśmy kilka razy. Szczegóły zatarły się w pamięci, nie wiem czy dziś odnalazłbym to miejsce. Czy bym je poznał? Tęsknię za tymi dawnymi, beztroskimi czasami. Gdyby tak można było cofnąć czas…
Właśnie tutaj, w wakacje, słuchając rechotu żab, w świetle latarki czytałem po raz pierwszy Władcę Pierścieni. Historia porwała mnie, wciągnęła do świata elfów i krasnoludów, nie pozwalała się oderwać. Każdy powrót do rzeczywistości był niemal bolesny.
Od tamtej pory czytałem tę powieść wielokrotnie, wracając do zakurzonych stronic i przeżywając przygody na nowo. Są książki, które można czytać i czytać odkrywając je na nowo.
Ten mój wyjątkowy związek z powieścią Tolkiena brutalnie przerwała ekranizacja. Wśród wiernych fanów powieści wywołała skrajne emocje, dla mnie jednak była genialną ilustracją. Zmiany wprowadzone przez reżysera nie przeszkadzały mi w niczym, czasami wręcz uznawałem je za genialne. Oczywiście, że elfy powinny stawić się na wezwanie w Helmowym Jarze. Gdzie się podziały krasnoludy…
I tak nieopatrznie, przez ponad 10 lat wracałem do tej historii… na ekranie. Stare, zakurzone tomy odstawiłem w kąt. Zastąpiły je lśniące płyty wersji reżyserskiej opakowane w cudnej urody, twarde opakowania stojące dumnie na regale z książkami. Ileż cudownych emocji dał mi ten film, ale też ile szkód narobił. Jak wiele osób zamiast zagłębić się w lekturze siada od razu przed mniejszym lub większym ekranem…
W sentymentalnym nastroju, bez większej wiary w sensowność tego przedsięwzięcia sięgnąłem po książkę, która towarzyszy mi od dzieciństwa. Jej strony przesiąknięte do dziś są dymem tamtych, wakacyjnych ognisk, poplamione tłuszczem smażonej kiełbasy i pomarszczone wodą z tego jeziora. Kupiłem kiedyś piękne wydania w twardej oprawie, które zdobią półkę, ale w każdą wyprawę wyruszam z tymi samymi książkami, które towarzyszą mi od dzieciństwa.
MIałem tylko przejrzeć kilka rozdziałów, wciągnąć zapach zakurzonych stron… wydarzyło się jednak coś niesamowitego. To było jak wizyta dawno niewidzianego przyjaciela. Serdeczna, nie mająca końca rozmowa…
Strona za stroną, rozdział za rozdziałem, przygoda za przygodą zagłębiałem się w świat, który pokochałem kiedyś od pierwszego spotkania. Zrobiło się ciemno, lecz jak dawniej, w świetle latarki, słuchając ptaków i żab wędrowałem z przyjaciółmi coraz głębiej w mroczne strony Mordoru.
Kiedy zaczęło świtać za nami były bitwy, sukcesy, ale i nie powetowane straty. Nie sposób już było się oderwać. Raz rozpoczętą wyprawę trzeba doprowadzić do końca. Porwał mnie nurt wydarzeń, oderwał od rzeczywistości, codziennych problemów, trosk, komputera i telefonu…
Wróciłem do dzieciństwa, czytałem z zapartym tchem, sam stałem się chcąc nie chcąc członkiem drużyny pierścienia, wojownikiem w szeregach światłości zmagającej się z cieniem. Razem doprowadziliśmy do rozstrzygnięcia. Raz jeszcze upadł Sauron, a pierścień władzy został zniszczony.
Wraz z przyjaciółmi przeżyłem chwile chwały, szczęście zwycięstwa i powrotu do domu. A jednak rozwiązaniu drużyny towarzyszył smutek. Z każdym pożegnaniem, kolejnym rozstaniem narastał we mnie aż do łez, których nie potrafię nigdy powstrzymać w szarej przystani.
Coś się kończy…
… jednak wkrótce znów się spotkamy. Wiem to na pewno.
PS. Jeśli sięgnąć chcecie po Władcę Pierścieni – zwróćcie uwagę na tłumaczenie. Tylko, powtarzam TYLKO, Maria Skibniewska.
PS2. Jeśli już jesteśmy w magii Śródziemia… to nie zapominajcie o tym, że jest Cień Mordoru i Cień Wojny… gdzie możemy wcielić się w bohaterów i ruszyć do walki z plugastwem świata ciemności. Tam również byłem, zwyciężyłem i pewnie jeszcze nie raz powrócę, aby światłość zatryumfowała nad ciemnością.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Głupie te komentarze i zupełnie nie w temacie. Ja Tolkiena dokładnie w tym wydaniu przeczytałem 5 razy. Niestety jak u Pana, film zastąpił książkę i wcale nie żałuję. Jest czas na inne. A ewentualnie można zerknąć na ekranizacją Ogniem i Mieczem i zaraz kolejny raz wracam do Sienkiewicza.
PS. A wy mądrale od dupy Maryny zostawcie swe polityczne komentarze pod takie wpisy
Mama nabija kiełbaski pan to miał szczęście dzisiaj młodzież i dzieci wchodzą w inny etap życia, kiedy próbuje się wpajać im nowe wartości i inny obraz świata. Pytam się młodą dziewczynę jak Ty sobie wyobrażasz swoją rodzinę jesteś bi, albo hetero seksualna, albo homoseksualna a ona odpowiada, że jak dobrze pamiętam podobnie jak powiedziała np.; córka znanego polityka, że jest panseksualna czyli preferująca rodzinę mieszaną, albo z kobietą albo mężczyzną płeć nie ma żadnego znaczenia z kim będzie w związku. Politycy a nawet kandydaci na prezydentów, którzy preferują nowy styl życia mówią np.; pan Trzaskowski , albo np.; pan Biedroń, że to jest dążenie do różnorodności rodziny i związki mieszane, ja to rozumiem, że każdy może żyć tak jak chce i z kim chce, ale po co wpajać komuś takie wartości chcąc legalizować i wprowadzać takie zmiany. Wiadomo, że młodych ludzi można tresować i wpajać im różne wartości pokazały to np.; dawne Niemcy, kiedy z wytresowanych dzieci zrobiono hitler junge, po co jednak wpajać takie wartości i zmieniać tak świat komu to jest potrzebne nie wiadomo przecież można się demoralizować i zaspakajać swoje potrzeby bez tego wszystkiego bez niszczenia dotychczasowych wartości i życia które było pielęgnowane od pokoleń. Pan Turzański popiera pana Trzaskowskiego a czy wyobraża sobie, że kiedyś jego syn przyjdzie do niego i powie no tato spędziłem dzisiaj weekend z moim narzeczonym a za rok po rozstaniu, że teraz jest chwilowo na razie w związku z kobietą no bo płeć nie ma przecież żadnego znaczenia to czasy różnorodności oby tylko takie, które nie pozwolą zapomnieć o tym jak powinno wyglądać życie na ziemi, które daje potomstwo i to aby mogło się toczyć życie ludzkie na ziemi.
Marta Kaczyńska zaszła w ciążę z drugim mężem przed ślubem z pierwszym. W PIS to normalne.
Generalnie się zgadzam ale jedno drobne sprostowanie – p. Turzański już zadeklarował swoje poparcie p. Hołowni
Tak ale jak pan Trzaskowski będzie miał więcej głosów i np; wszedł by do drugiej tury to będzie popierał jego.
Gdzie znajdę taką wypowiedź Turzańskiego?
https://www.krzysztofturzanski.pl/2020/05/starcie-partyjnych-marionetek-niekonieczne/
To było pytanie do Mieszkańca. Chodziło mi o poparcie dla Trzaskowskiego, bo takiego nie widziałem. I nie widziałem też, żeby Turzański wraz z innymi samorządowcami spotkał się z kandydatem na prezydenta, które ostatnio było organizowane.
Do “Mieszkaniec”… Obserwuję Twoje wpisy już od kilku tygodni i czytam, że obojętnie jaki by tu nie był temat rozmowy Ty zawsze masz jakieś pretensje… Teraz już przeszedłeś chyba samego siebie. Temat o książce, fajnie opisane wrażenia z czytania i nagle Ty wyskakujesz z wpisem kompletnie nie na temat i oczywiście musisz zaistnieć coś tam wrzucając prowokującego.
Nie masz nic do roboty?! To idź poczytaj książkę i nie męcz już innych…