2024-11-14
Cesarzowa: prawdziwa twarz Różyczki
Cesarzowa przechadzała się po pałacowym ogrodzie podziwiając paletę barw jesieni, która zagościła na Archipelagu. Był słoneczny, ciepły dzień… pewnie jeden z ostatnich tak przyjemnych i spokojnych. Na dziś miała zaplanowanych kilka ważnych spotkań i rozmów dotyczących Pieśli, więc postanowiła opuścić odbywającą się tego dnia Radę Archipelagu.
Krztur będzie musiał sobie poradzić z tym wyzwaniem. Ona była już zmęczona tymi wiecznymi przepychankami, złośliwościami i prywatnymi wojenkami rajców. Miała wrażenie, że nie zależy im na niczym innym. A już na pewno na przyszłości Archipelagu.
– Jak dzieci, jak niesforne dzieci w piaskownicy – pomyślała wzdychając cicho – okładające się po głowach łopatkami.
Była przyzwyczajona do rywali, przeciwników, niechętnych jej jednostek, ale dotąd nigdy nie miała do czynienia z hordą barbarzyńców. Oni nie mają honoru, zasad, tradycji… nie mają autorytetów, nie szanują nikogo i niczego niszcząc wszystko na swojej drodze. A sPiSkowcy zamiast wraz z nią stawić opór dziczy – tylko dolewali oliwy do ognia, nie patrząc na koszta i straty, jakby po jej pokonaniu zamierzali rządzić jedynie zgliszczami.
– Ileż więcej można by zrobić dla Pieśli, gdyby całą tę energię skierować w dobrym kierunku…
Cesarzowa spojrzała przed siebie. Tyle wspaniałych pomysłów i projektów do realizacji leży odłogiem ze względu na toczące się wojny podjazdowe.
– Pani…
Słaumi zrozumiała, że jej czas spokoju minął. Czas rozpocząć spotkania… Skinęła w milczeniu głową i jej dworzanin zniknął, bezszelestnie zamykając drzwi za sobą.
Przybrała swoją „maskę” władczyni i ruszyła na pierwszą z rozmów. Jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Jest przecież jeszcze dużo do zrobienia.
Mniej więcej w tym samym czasie na Radzie Archipelagu rozpoczęła się awantura. W jej efekcie obnażone zostało prawdziwe oblicze Różyczki. Prosty lud nie wiedział kim jest herszt barbarzyńców, ale stopniowo udawało się odsłonić jego prawdziwą twarz. Twarz, jak sam to określił, największego… drania Pieśli.
c.d.n.
(przeczytaj wszystkie odcinki Dyktatora…)
Tiopental Veritaserum
“Dyktator 7 wysp archipelagu Pieśla”, “Cesarzowa Pieśli” – odcinek 102
* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.
Komentarze
Uwaga! Dyskusja jest moderowana raz dziennie (zwykle rano) - komentarze nie pojawiają się od razu w momencie publikacji. Komentarze nie związane z tematem posta, obraźliwe, wulgarne nie są publikowane. Jeśli nie widzisz swojego komentarza sprawdź MOJE ZASADY i REGULAMIN
Opowiadanie stanowi krótką i wyrazistą próbę nakreślenia fragmentu świata, w którym Cesarzowa zmaga się z trudnościami politycznymi i społecznymi, będąc jednocześnie władczynią i liderką o zmęczonej duszy. Niestety, mimo ciekawych zalążków narracji, tekst nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału. Poniżej przedstawiam analizę jego mocnych i słabych stron.
Mocne strony:
Słabe strony:
Podsumowanie:
Opowiadanie ma potencjał, by stać się interesującą opowieścią polityczno-fantastyczną, ale wymaga znacznego dopracowania. Brakuje mu głębszego zanurzenia w świecie przedstawionym, wielowymiarowych postaci oraz bardziej dynamicznej akcji. Mocne strony, takie jak obrazowość i introspekcja głównej bohaterki, sugerują, że autor/ka ma wyczucie języka i atmosfery, lecz powinien/a popracować nad bardziej złożoną narracją i uwiarygodnieniem konfliktów.
Ocena końcowa: 5/10
Dobrze rokujący szkic, który potrzebuje rozbudowy i rewizji, by osiągnąć pełen potencjał.
Na bloga ok, ze znalezieniem wydawcy będzie trudno 😉